Zaprzeczenie idei restrukturyzacji
Mówią Ewa Chorążyczewska i Andrzej Bogusz, działacze "Solidarności".
Józef Marosz - Przypomnijmy - w połowie kwietnia miała miejsce akcja protestacyjna związkowców. Jakie były żądania?
- Było ich kilka: anulowanie przez Agencję decyzji o powołaniu Tadeusza Olejniczaka na stanowisko administratora kompleksu "Chwaliszewo - Tupadły", pozostawienie na tym stanowisku dotychczasowego zarządcy Andrzeja Andrysiaka, zbadanie przez Najwyższą Izbę Kontroli procesu restrukturyzacji byłego Państwowego Gospodarstwa Rolnego w Chwaliszewie.
- Akcja protestacyjna związkowców zakończyła się. Czy źródło konfliktu zostało zażegnane?
- Istota konfliktu w Chwaliszewie ma złożone i głębsze podłoże. Fakt, że w akcji protestacyjnej wystąpiły jednomyślnie dwa związki zawodowe: Niezależny Samorządny Związek Zawodowy "Solidarność" i Związek Zawodowy Pracowników Rolnictwa ma swe uzasadnienie. Poparły nas centrale związkowe. W zasadzie Komitet Protestacyjny zawiązał się w Chwaliszewie dużo wcześniej, bo już 21 II br., tj. dzień przed przetargiem kompleksu "Chwaliszewo - Tupadły - Żurawia". Mieliśmy pełne poparcie naszej załogi i nie ukrywaliśmy, że darzymy poparciem dotychczasowego zarządcę pana Andrzeja Andrysiaka jako człowieka kompetentnego, dobrego fachowca i człowieka, który dotrzymuje słowa. Komitet Protestacyjny wyszedł z założenia, aby w najbliższym czasie utworzyć w chwaliszewskim zakładzie autentyczną spółkę pracowniczą. Chcemy decydować o swoim na swoim. Dyrektor Agencji w Bydgoszczy, pan Stadnicki na spotkaniu z nami 23 II w Chwaliszewie wyraźnie oświadczył, że niczego nie będzie czynił wbrew woli załogi gospodarstwa.
- Ogłoszony został przez Agencję konkurs na nowego zarządcę (administratora). Wygrał p. Olejniczak. Komitet Protestacyjny nie wpuścił go do pałacu. Rozpoczęła się znana akcja protestacyjna.
- Wcześniejsze ogłoszenia Agencji na przetargu mówiły, iż w konkursie może brać udział osoba fizyczna i prawna. Zawiązana w Chwaliszewie - Tupadły spółka cywilna "Sojan" jako jednostka prawna wystawiła do konkursu swego kandydata. Jednak z niewyjaśnionych do dzisiaj powodów spółki "Sojan" do konkursu nie dopuszczono, lecz tylko osoby fizyczne. Być może przepisy prawne są nieprecyzyjne i postąpiono tak, jak było Agencji wygodnie. Tym sposobem konkurs wygrał Tadeusz Olejniczak.
- Agencja w Bydgoszczy i pan Olejniczak reprezentują pogląd, aby do kompleksu "Chwaliszewo - Tupadły - Żurawia" przyłączyć gospodarstwa rolne: Zalesie, Pińsko, Smogulecka Wieś.
- Taki pogląd reprezentowany przez Agencję jest nie do przyjęcia. Przecież Agencję powołano po to, aby restrukturyzować byłe Państwowe Gospodarstwa Rolne. To co się chce zrobić z Chwaliszewem, jest zaprzeczeniem tej idei i nawrotem do tego, co już kiedyś było. Kiedy dwa lata temu powstała Agencja, różne były koncepcje, co zrobić z takim kolosem (powierzchnia 11.000 ha), jakim było Państwowe Gospodarstwo Rolne w Chwaliszewie. Jedna z koncepcji mówiła, aby podzielić na część "kcyńską" (zakłady rolne Chwaliszewo, Tupadły, Rozpętek, Grocholin, Dobieszewko, Smogulecka Wieś) i część "szubińską" (zakłady rolne Zalesie, Pińsko, Chraplewo, Kołaczkowo). Czyli tak, jak są w gminach. Z tego zrezygnowano. Zaczęła przeważać koncepcja istnienia małych, pojedynczych zakładów rolnych. W każdym zakładzie kierownicy byli zobowiązani wraz z załogą przygotować opinię do planu restrukturyzacji. Opracowano dokładnie plany w każdym zakładzie. Do 30 XII 93 r. był termin wypowiedzenia się, czy należy wdrożyć program restrukturyzacji. Zakłady rolne: Zalesie, Pińsko, Smogulecka Wieś wyraziły chęć samodzielnego działania. Z pozostałości byłego Państwowego Gospodarstwa Rolnego w Chwaliszewie utworzyło się samorzutnie gospodarstwo "Chwaliszewo - Tupadły - Żurawia". Po lutowych przetargach okazało się, że wspomniane wyżej dwa gospodarstwa rolne Zalesie i Pińsko nie znalazły uznania w oczach potencjalnych dzierżawców. Miały na to wpływ nieuregulowane stosunki własnościowe w tych gospodarstwach, a żyją jeszcze ich właściciele lub spadkobiercy.
Wtedy szybko zrodziła się idea przyłączenia do Chwaliszewa - Tupadł. Na ten temat istnieje gruba teczka "Program restrukturyzacji byłego Państwowego Gospodarstwa Rolnego Chwaliszewo" opracowany przez mgr. Andrzeja Andrysiaka - tymczasowego zarządcę. Z programów poszczególnych zakładów można m. in. wyczytać, iż kierownicy zakładów rolnych planowali zwolnienia dużej ilości pracowników; Andrysiak swego czasu powiedział, że zwolnień w Chwaliszewie nie będzie i słowa dotrzymał.
- Wtorkowe (19 IV br.) gorące mediacyjne spotkanie z wojewodą Kłopotkiem doprowadziło do anulowania decyzji agencji odnoście wyboru administratora, jak i zorganizowania w sobotę (23 IV) referendum. Odwieszono akcję protestacyjną.
- Wie pan, jak było gorąco we wtorek. Wystarczyło wrzucić przysłowiową zapałkę. Byliśmy pod silną presją. Przed pałacem stali ludzie z Zalesia, Pińska, Smoguleckiej Wsi. Nie ma co się z drugiej strony dziwić tym ludziom. Kierownicy zakładów postawili ich w nieciekawej sytuacji. Przecież jeszcze nie tak dawno należeli wszyscy do jednego przedsiębiorstwa. Dziś są skłóceni. Proszę spojrzeć na wyniki sobotniego referendum. Zalesie, Pińsko, Smogulecka Wieś chcą być razem z Chwaliszewem - Tupadłami. Z kolei ci z Chwaliszewa nie chcą takiego rozwiązania. Zresztą jakie minimalne są różnice: 217:181 za utrzymaniem kompleksu. Prawie równowaga! A 90% pracowników kompleksu Chwaliszewa - Tupadł uznało słuszność naszego protestu związkowego.
- Czyli sytuacja patowa. Referendum nie przyniosło oczekiwanych rezultatów. Co dalej?
- Trudno dziś powiedzieć, co dalej. Być może kolejne protesty, być może mediacje. Prawdopodobnie samo życie przyniesie rozwiązanie. Prawo i rozsądek powinno zwyciężyć.
- Dziękuję za rozmowę.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze