Ratusz w Żninie wszedł w posiadanie fotografii wykonanych przez jednego z pracowników „El-Kajo” w momencie, gdy na rynek wjechały samochody ze sceną i innymi elementami do organizacji imprezy na 750-lecie miasta. Wtedy doszło do zdarcia płyty rynku. tekst Karol Gapiński, fot. z archiwum Urzędu Miejskiego w Żninie
Żnin, rynek, płyta, rewitalizacja
Zdarta płyta jednak do stolicy
Urząd Miejski w Żninie nadal prowadzi śledztwo, które ma pozwolić na udowodnienie, że to dostawca sceny koncertowej i balustrad odgradzających teren imprezy z okazji 750-lecia miasta zniszczył płyty świeżo oddanego po rewitalizacji rynku. Zniszczona płyta będzie badana na wytrzymałość i nośność w instytucie badawczym w Warszawie, a nie we Wrocławiu, jak burmistrz Żnina planował wcześniej.
Krystyna Gołaszewska, naczelnik wydziału inwestycji, dróg i remontów w Urzędzie Miejskim w Żninie poinformowała, że w najbliższy poniedziałek dojdzie do spotkania z projektantem rewitalizacji żnińskiego rynku i inspektorem nadzoru inwestorskiego dla tego przedsięwzięcia, Piotrem Milikiem. Spotkanie zaplanowano właśnie na rynku, w celu określenia, co dalej ze zniszczonymi płytami. Dojdzie do niego dopiero teraz, bo projektant wcześniej był na urlopie, a ponadto chodziło o to, ażeby obecny był także wykonawca samej płyty rynku. Tym wykonawcą był partner firmy El-Kajo z Bydgoszczy w konsorcjum wykonującym rewitalizację Żnina, czyli firma Piotr Zbyl z Ząbkowic Śląskich.
Cały czas chodzi o jednoznaczne określenie przyczyn zdarcia części płyt. Urząd Miejski stoi na stanowisku, że zniszczenia ledwo co odebranego po rewitalizacji placu spowodowały tiry, które wwiozły na plac składaną scenę i inne elementy dla organizacji koncertu na jubileusz 750-lecia Żnina.
Jak się okazało, jeden z pracowników firmy El-Kajo w dniu, w którym rozkładano infrastrukturę dla organizacji koncertu jubileuszowego na rynku, wykonał kilka fotografii dokumentujących to, jak ciężarówki poniszczyły płytki. Te zdjęcia zostały przekazane także ratuszowi w Żninie i ten również na ich podstawie będzie starał się wyegzekwować od firmy, która wwiozła infrastrukturę dla organizacji imprezy, pieniądze z tytułu kosztów wymiany płytek. Krystyna Gołaszewska zapewniła, że należność dla tej firmy za usługę, która spowodowała szkodę, nie została przez gminę uiszczona.
- Ponadto po rozmowie z panem Piotrem Milikiem zdecydowaliśmy, że dla stwierdzenia, jaka jest rzeczywiście nośność płyty ułożonej na placu i czy jest ona zgodna z projektem, nie wyślemy płyty do instytutu we Wrocławiu [tak zapowiadał na naszych łamach tydzień temu burmistrz Leszek Jakubowski - przypis kg], tylko do podobnego w Warszawie. Ten drugi bowiem według projektanta jest ukierunkowany na prowadzenie właśnie tego typu badań - powiedziała Krystyna Gołaszewska.
Karol Gapiński
Pałuki nr 1120 (31/2013)
Więcej na ten temat:
4.600 zł za badanie płyty
Podbudowa pojechała za płytą
Zdarta płyta jedzie do Wrocławia
Rynek się pokruszył 10 dni po oddaniu
Imprezy mogą być na rynku
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze