29 października 2025 r. gościnnie w Hotelu „Martina” w Żninie odbyło się spotkanie autorskie z Tomaszem Raczkiem – polskim krytykiem filmowym, teatrologiem, publicystą i autorem książek, zorganizowane przez Miejską i Powiatową Bibliotekę Publiczną w Żninie..
Witając uczestników tego niezwykłego spotkania dyrektorka biblioteki Beata Czaczyk powiedziała, że Tomasz Raczek przybył do Żnina na zaproszenie książnicy w związku z II Powiatową Konferencją Bibliotekarzy, która odbywała się tego dnia w bibliotece, a Patronat Honorowym nad przedsięwzięciem objęli Starosta Żniński Zbigniew Jaszczuk oraz Burmistrz Żnina Łukasz Kwiatkowski.
Nawiązując do tematyki konferencji i cyfrowego świata prelegent powiedział: - To nie jest nic złego korzystać ze sztucznej inteligencji, ale trzeba założyć sobie, że nie wszystko, co ona nam opowiada pewnym głosem i pewnym tekstem jest prawdziwe. Ale dobrze jest dialogować ze sztuczną inteligencją, w momencie protestować, kiedy mamy pewność, że to jest nieprawda, podróbka, bo ona się uczy cały czas. Za każdym razem coś ciekawego jest dodawane i to jest narzędzie niewątpliwie bardzo cenne. Ja jestem zwolennikiem sztucznej inteligencji. Uważam, że więcej dobrego niż złego z tego może wyniknąć – usłyszano.
Tomasz Raczek podczas spotkania opowiedział o swojej drodze do kariery, wspominając przy tym czasy szkolne oraz studenckie, a także swoich niezwykłych nauczycieli i wykładowców. Spotkanie było też okazją do promocji ostatniej książki Tomasza Raczka pt. „Ekran w proszku”, która zawiera zbiór felietonów i esejów poświęconych kinu, telewizji oraz kulturze masowej. – „Ekran w proszku” powstawał bardzo długo, bo ta książka ma fundament sprzed wielu, wielu lat, kiedy pisałem pracę magisterską na temat historii telewizji mówionej. Interesowało mnie mówienie w telewizji, a nie filmy czy obrazy, tylko sam żywioł, sama idea mówienia w telewizji. I tym byłem zainteresowany nie bez powodu, bo sam się chciałem tym zajmować. No i wtedy, kiedy zaczynałem, studiowałem w szkole teatralnej wydział wiedzy o teatrze, ale wybrałem sobie pracę magisterską nie dotyczącą teatru, tylko właśnie kultury masowej i konkretnie telewizji, bo jednym z moich wykładowców był sławny publicysta, felietonista, krytyk filmowy i scenarzysta filmowy Krzysztof Teodor Toeplitz. I skoro już miałem taką postać wśród swoich wykładowców, to zapytałem go, czy by się zgodził być moim promotorem i on się zgodził. No i właśnie wtedy pisałem taką pracę magisterką o telewizji mówionej, a był to rok 1979 – powiedział autor „Ekranu w proszku”, w której to książce opisał, co stało się z telewizją w ciągu niecałego stulecia od jej powstania.
Tomasz Raczek podczas spotkania z sentymentem powrócił do czasów swej młodości i wyborów, których wówczas dokonał, a miały one znaczący wpływ na jego dalsze życie. - Jak się wybiera uczelnię, na której się studiuje, to nie tylko trzeba patrzeć pod kątem tego, co chcemy studiować, a więc jaką dziedzinę, ale także wybiera się uczelnię, która ma ludzką twarz. Należy sprawdzać, kto wykłada w tej uczelni i z kim będziemy mieli do czynienia, bo mogę powiedzieć o sobie, że to, kim jestem i co mi się w życiu udało, to w dużej części zależy od tego, kto mnie uczył. A ja bardzo świadomie od szkoły średniej wybierałem sobie szkoły nie pod kątem jakości szkoły, czy bliskości od domu, tylko wyłącznie interesowali mnie nauczyciele. Na przykład w szkole średniej dojeżdżałem daleko, bo chciałem, żeby mnie uczyła Anna Radziwiłł, która była sławną historyczką, a potem była ministrem oświaty w rządzie Mazowieckiego. Ale wtedy to ona była niechętnie widziana przez władze komunistyczne, więc kariery naukowej na uniwersytecie nie mogła robić, więc uczyła w szkole średniej historii. Była prawdziwą Radziwiłłką, była prawdziwą księżną Radziwiłł, starą panią, nauczycielką taką z powołania, której żadne celebryckie rzeczy nie interesowały. Chodziła w jednej garsonce i kochała uczyć historii. (…) No i uczyła mnie, a mogę długo mówić, ile wspaniałych i mądrych rzeczy dała mi Anna Radziwiłł. I to był mój wybór, dlatego ja to za każdym razem powtarzam, że o naszym życiu w dużym stopniu decydują ludzie, z którymi się spotykamy, a na niektóre z tych spotkań mamy wpływ. (…) Nie ma nic ważniejszego niż spotkanie ważnych, dobrych, formujących osób, szczególnie jak się jest młodym, bo od nich zależy potem klasa naszego życia. I nie na wszystko mamy wpływ, ale czasem mamy i wtedy się tego trzeba trzymać – powiedział prelegent, który na studia także poszedł z powodu osób, które na teatrologii wykładały. - Jak się dowiedziałem, że powstał nowy wydział, Wydział Wiedzy o Teatrze w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie i zatrudniono tam wszystkich profesorów wyrzuconych z Uniwersytetu Warszawskiego w 1968 roku za to, że napisali list do partii komunistycznej w obronie wyrzuconych profesorów pochodzenia żydowskiego, które po 68 roku dawały i wizę w jedną stronę, żeby sobie wyjechali z Polski, to postanowiłem tam studiować – usłyszano.
W swoim życiu Tomasz Raczek poznał wielu ludzi o różnych poglądach politycznych, jednak jak mówi: - Klasę człowieka poznaje się po tym, że nawet jeśli on robi coś, co nie jest w mojej myśli, ale robi to z klasą i robi to w szlachetny sposób, to fakt, że on inaczej myśli, to jest to jego sprawa. I każdy z nas ma prawo układać swój świat i swoje myślenie zgodnie ze swoimi doświadczeniami, zgodnie ze swoim przeczuciem, co jest słuszne, zgodnie ze swoimi marzeniami. Różnie to jest i tego oceniać nie można. Ale nie może być tak, że ktoś, kto myśli inaczej niż my, za to, że my nie myślimy tak jak on, mści się na nas. I próbuje nas na siłę, wbrew naszej woli, zmusić do tego, żebyśmy przyjęli jego światopogląd, albo jego przekonanie na temat tego, co jest dobre, a co złe. Na tym polega humanizm i na tym polega prawdziwa klasa – stwierdził Tomasz Raczek.
Podczas spotkania usłyszano też o niezwykłej przyjaźni, która łączyła dziennikarza z Zygmuntem Kałużyńskim. – Zygmunt Kałużyński to był intelektualista mający szerokie horyzonty- usłyszano. Legendarny duet krytyków filmowych przez dziesięć lat prowadził na szklanym ekranie rozmowy z cyklu „Perły z lamusa”, które dotyczyły historii kina. Zaowocowały one także książką o tym samym tytule autorstwa Tomasza Raczka.
Autor opowiedział też o książce „Kinopasaana”, która opisuje jego pomysł na to, jak z oglądania filmów uczynić narzędzie, które sprawi, aby nasze życie stało się lepsze, bogatsze i satysfakcjonujące. - Ja to nazywam „kinopassana”, bo dodaję takie swoje doświadczenia medytacyjne i sprawiam, żeby obejrzenie filmu nie było tylko obejrzeniem dzieła sztuki czy też poznaniem fabuły, ale także taką wycieczką wewnątrz siebie, okazją do przyjrzenia się sobie i zobaczenia na przykład tego, jak zareagowaliśmy na różne rzeczy. To są takie sygnały, które z podświadomości dostajemy, że tam można by zajrzeć, tam można by sprawdzić, z czego wynika to, że ja na to tak reaguję tak a nie inaczej itd. To jest właśnie „kinopassana” czyli jak zrobić, żeby oglądanie filmów było także takim początkiem samo uzdrawiania, jeśli można tak mówić, choć ja nie chciałbym tu za znachora jakiegoś uchodzić. Ale moja asystentka Ania mówi, że jestem znachorem. Moja mama pediatra mówiła, że mógłbym być lekarzem, bo tak uważnie na wszystko patrzę i dość dobre diagnozy stawiam – zażartował prelegent, który ostatecznie lekarzem nie został, a uznanym krytykiem filmowym.
Po spotkaniu Tomasz Raczek podpisywał swoje książki i dugo jeszcze dyskutował z uczestnikami spotkania.
Barbara Filipiak
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze