Żnin, Zenon Flejter, presja, dyrektor, włodarz, zatrudnienie
Zenon Flejter nie wytrzymał presji
Od kilku miesięcy dyrektorzy instytucji kultury i sportu słyszą z ratusza powtarzane przez włodarza postulaty o szukaniu racjonalizacji zatrudnienia i w ślad za tym oszczędności. Dyrektor muzeum podjął próbę tych poszukiwań, ale wkrótce się z niej wycofał. Jednak tej presji nie wytrzymał Zenon Flejter.
Dwóch pracowników Żnińskiej Kolei Powiatowej pod koniec kwietnia otrzymało od dyrektora Muzeum Ziemi Pałuckiej, pod które podlega wąskotorówka, propozycję zmiany warunków pracy. Świadczyli ją na podstawie terminowej umowy o pracę. Jeden z tych pracowników, niegdyś żniński samorządowiec, który jednak prosi o nieujawnianie swoich danych osobowych, pracuje na kolejce już 5 rok. Co roku okresowa umowa była przedłużana.
Dyrektor Muzeum Ziemi Pałuckiej Michał Woźniak przyznaje, że otrzymywał wytyczne od włodarzy gminy, ażeby racjonalizować zatrudnienie i ograniczać wydatki. Zresztą podkreśla to bezustannie również burmistrz Robert Luchowski w rozmowach z dziennikarzami.
Michał Woźniak postanowił sprostać tym oczekiwaniom. Nie chciał jednak zwalniać żadnych pracowników, bo jest zadowolony ze swoich kadr. Dlatego z końcem kwietnia zaproponował dwóm pracownikom kolejki zmianę warunków pracy. Konkretnie chodziło o zmianę umowy terminowej do końca grudnia na umowę również z tym samym terminem obowiązywania, ale na zasadzie umowy-zlecenia, przy czym na tych samych warunkach płacowych, jak podkreślił w rozmowie z nami Michał Woźniak. Pracownik, z którym rozmawialiśmy, proszący o anonimowość, znając trudne realia na rynku pracy, chciał zostać na kolejce i zgadzał się na zmianę warunków zatrudnienia. Zwłaszcza, że umowy-zlecenia, podobnie jak dotychczasowe umowy terminowe, miały mieć opcje przedłużenia na kolejny rok. Zresztą wkrótce dyrektor i tak postanowił wrócić do starych umów z dwoma pracownikami. Analiza wykazała, że oszczędności wynikającej ze zmiany umowy i tak nie będzie, więc Michał Woźniak anulował zmianę warunków pracy. Nasz rozmówca - były samorządowiec, a od ponad 4 lat pracownik ŻKP, wytrzymał presję i zgodził się najpierw na zmianę warunków swego zatrudnienia, a później na anulowanie tej zmiany i powrót do starych zasad.
Inaczej wygląda sytuacja w przypadku drugiego pracownika. To też były samorządowiec, Zenon Flejter. Od kwietnia ubiegłego roku pracuje jako monter nawierzchni kolejowych w ŻKP. Jest wdzięczny dyrektorowi, że wyciągnął do niego rękę, gdy były radny najpierw miejski, później wojewódzki, był na życiowym zakręcie. Zenon Flejter chwali też sobie współpracowników i atmosferę w firmie. Mimo to, a może właśnie dlatego, postanowił nie zgodzić się na propozycję dyrektora, choć ten ją później anulował. - Nie chcę, żeby później ludzie mówili, że ktoś inny musi odejść lub wszyscy pracownicy nie dostaną podwyżki, bo w pracy musiał zostać Zenon Flejter - oznajmił nam.
Dlatego nie podpisał pierwszej propozycji zmieniającej warunki pracy i świadczy ją teraz z dwutygodniowym wypowiedzeniem do 16 maja. - Nie wiem, co zrobię. Będę szukał pracy, pewnie w większym mieście, gdzie może są większe szanse na jej znalezienie - powiedział Zenon Flejter.
Karol Gapiński
Pałuki nr 1213 (19/2015)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze