Tegoroczny październik w Urzędzie Miejskim w Żninie stoi pod znakiem jubileuszy Złotych Godów par małżeńskich. W tym tygodniu burmistrz Żnina udekorował prezydenckimi Medalami za Długoletnie Pożycie Małżeńskie sześć kolejnych par. Pół wieku temu nie było internetu. Jak się poznawali, gdzie rodziła się miłość młodych ludzi? Przypadki szanownych jubilatów wskazują, że najczęściej było to na potańcówkach lub w drodze do pracy.
W czwartek 27 października w auli im. Zbigniewa Skorwidera włodarz gminy Żnin, Robert Luchowski udekorował sześć par jubilatów Medalami za Długoletnie Pożycie Małżeńskie w imieniu prezydenta RP Andrzeja Dudy. Takie medale przyznawane są z okazji Złotych Godów. Jubilaci otrzymali również serdeczne życzenia od burmistrza i szefowej Urzędu Stanu Cywilnego Barbary Skibickiej oraz kwiaty i upominki od gminy Żnin. Nie obyło się bez wzniesienia toastu szampanem i odśpiewania małżonkom Sto lat.
ANNA I HENRYK BUDNI
Anna i Henryk Budni mieszkają w Żninie. Ona z domu nazywała się Brelińska i pochodziła z Gałęzewa, natomiast on z Ryszewa. Zapoznali się na zabawie w Grochowiskach Szlacheckich. Pan Henryk przyznaje, że na tamtej zabawie zauroczyła go uroda przyszłej małżonki. Ona zachwyciła się także jego umiejętnościami tanecznymi. Ich znajomość rozkwitała podczas podróży autobusem do Żnina, gdzie wtedy pracowali. Pani Anna swoją karierę zawodową związała z urzędami administracji. Początkowo pracowała w referacie organizacyjnym pod kierownictwem Bronisława Marciniaka w Żninie. Później została zatrudniona w Urzędzie Gminy w Rogowie, gdzie pełniła funkcję sekretarza gminy. Następnie w Urzędzie Miejskim w Żninie również pracowała jako sekretarz tejże gminy. Ostatnie lata pracy zatrudniona była w Miejskim Ośrodku Pomocy Społecznej w Żninie jako główna księgowa. Pan Henryk był elektrykiem. Przez większość zawodowego życia pracował w żnińskiej spółdzielni Rembud. Aż do jej likwidacji. Następnie został zatrudniony jako elektromonter w Kombinacie Cementowo-Wapienniczym Kujawy w Wapiennie.
![]() |
| Anna i Henryk Budni fot. Karol Gapiński |
Ślub cywilny brali w USC w Rogowie, a kościelny w Lubczu. Dwa lata po ślubie przeprowadzili się z Gałęzewa do Żnina i tu mieszkają do dzisiaj. Mają dwie córki: Iwonę i Beatę, doczekali się 4 wnuczek i 1 wnuka. Zaufanie jest w ich mniemaniu podstawą dobrego, szczęśliwego małżeństwa.
MARIA I JAN GAWRONOWIE
Maria (z domu Wiśniewska) i Jan Gawronowie mieszkają w Żninie. On pochodził z Padniewka koło Mogilna, a ona z Bydgoszczy. Poznali się na studenckiej zabawie w Bydgoszczy, która odbywała się w sali w budynku Państwowej Inspekcji Pracy. Pan Jan był zauroczony od pierwszego wejrzenia, ona pamięta, że już wtedy była pod ogromnym wrażeniem jego poczucia humoru. Ślub zawarli w sierpniu 1972 r. w Pałacu Ślubów w Bydgoszczy. Pan Jan otrzymał ofertę pracy w Państwowym Ośrodku Maszynowym w Żninie. Został tam kierownikiem działu instalacji wod.-kan., który zajmował się m.in. obsługą sieci wodociągowych na wsiach. W POM pracował do 1980 r., a następnie przez 17 lat w Spomaszu, gdzie był zastępcą dyrektora ds. produkcji. Od 1997 r. do 2017 r. pracował w firmie Zbych-Pol w Mogilnie. Pani Maria była kadrową w spółdzielni Rembud w Żninie do połowy lat dziewięćdziesiątych. Następnie aż do 2012 r. prowadziła kiosk w żnińskim szpitalu.
![]() |
| Maria i Jan Gawronowie fot. Karol Gapiński |
Mają 2 córki: Magdalenę i Annę oraz syna Marcina. Doczekali się 3 wnuczek i 1 wnuka. Zrozumienie, zaufanie, radość życia - to wszystko ich zdaniem decyduje o szczęśliwym pożyciu w małżeństwie. Lubią spędzać ze sobą czas wolny. Zawsze to lubili. Ich wspólną pasją jest ogródek, a w sezonie także grzybobranie.
IRENA I STANISŁAW SPRINGEROWIE
Irena (z domu Badyna) i Stanisław Springerowie mieszkają w Żninie. Obydwoje pochodzą z Sarbinowa. Na Pałukach są dwie miejscowości o takiej nazwie, oni mieszkali w tym żnińskim Sarbinowie. W młodości jeździli stamtąd często wspólnie do stolicy gminy, gdzie podjęli pracę. Jeździli rowerami, a później autobusem. Pracowali w Spomaszu. Podczas tych dojazdów do pracy zbliżyli się do siebie. Ona pracowała w rozdzielni wyrobów gotowych, on zaś jako ślusarz.
![]() |
| Irena i Stanisław Springerowie fot. Karol Gapiński |
Mają synów Dariusza i Łukasza oraz córkę Katarzynę. Po ślubie najpierw mieszkali w Sarbinowie, a od 1977 r. mieszkają w Żninie. szczerość, uczciwość i umiejętność wybaczania sobie, niechowania urazy do towarzysza życia - to ich przepis na udane małżeństwo.
KAZIMIERA I CZESŁAW POPIOŁKOWIE
Kazimiera (z domu Przybylska) i Czesław Popiołkowie mieszkają w Jadownikach Rycerskich. Obydwoje też z tej wsi pochodzą. Znali się w dzieciństwie, choć nie są równolatkami. Co prawda chodzili do jednej podstawówki, ale dzieliło ich trochę klas. W młodości zbliżyli się do siebie podczas dojazdów pociągiem do Żnina. Ona tam się uczyła, a on już pracował. Uwielbiali w drodze z pociągu w Jadownikach przysiąść na ławeczce, która stała pod rosnącą niedaleko wiśnią. Tyle lat później tego drzewa, ani ławeczki już tam nie ma, ale ich miłość, kwitnie nadal. Ślub cywilny brali 20 maja 1972 r. w USC w Żninie, a kościelny 15 lipca w Kierzkowie.
![]() |
| Kazimiera i Czesław Popiołkowie fot. Karol Gapiński |
Mają 4 córki: Magdalenę, Agnieszkę, Arletę, Aleksandrę. Doczekali się siedmioro wnucząt. Złoci jubilaci po ślubie zostali w Jadownikach Rycerskich. Ona zajmowała się gospodarstwem domowym w Górkach Zagajnych, on był mechanikiem w ówczesnym Państwowym Gospodarstwie Rolnym, które tam funkcjonowało. W życiu bywa różnie, ale tolerancja i dążenie do zgody w każdej sytuacji to ich recepta na udane pożycie małżeńskie.
IRENA I KAROL LIGIERSCY
Irena (z domu Szynkowska) i Karol Ligierscy mieszkają w Żninie. Ona pochodzi z Brzyskorzystwi, a on z Góry. W czasach kawalerskich pan Karol dobrze zdawał sobie sprawę, że w Górze, czy niedaleko od tej wówczas jeszcze wsi, odbywają się liczne potańcówki. Jego jednak ciągnęło na zabawy wiejskie, które organizowano w Górkach Zagajnych. Zdarzało się, że jechał tam Alfons, ale bywało, że chodził na pieszo, przez Wilczkowo. Miał powód, bo był zachwycony pewną dziewczyną z Brzyskorzystwi, która też lubiła potańcówki w Górkach Zagajnych. To była właśnie pani Irena. Podobali się sobie niezmiernie. Jej imponowała jego kultura osobista, sposób bycia, dobroć i rzecz jasna atrakcyjny wygląd.
![]() |
| Irena i Karol Ligierscy fot. Karol Gapiński |
Zostali parą i wkrótce wzięli ślub. Odbył się w kościele w Brzyskorzystwi, a udzielał go im ks. Alfons Dekowski, długoletni proboszcz parafii pw, św. Katarzyny Aleksandryjskiej. Ten sam zresztą kapłan lata wcześniej chrzcił w tym samym kościele panią Irenę. Jubilatka do dzisiaj bardzo miło wspomina tego kapłana. Po ślubie państwo Ligierscy zamieszkali w Górze, a później przenieśli się do Żnina. Ona zajmowała się domem, a on pracował jako ślusarz-spawacz w Spomaszu w Żninie. Mają 2 synów: Roberta i Artura. Zdolność do kompromisów, elastyczność i umiejętność wypracowania sobie własnego modelu życia w związku - to ich przepis na to, ażeby ów związek był trwały i szczęśliwy.
MARIA I HENRYK MARCZYŃSCY
Maria (z domu Kilian) i Henryk Marczyńscy mieszkają w Żninie. Pochodzą z dwóch odległych od siebie miejscowości. Ona z Kołobrzegu, ona zaś z Lubawki, przy granicy polsko-czeskiej. Jednak jako dzieci mieszkali już w podżnińskiej Górze. Poznali się na wspólnym podwórku. W czasach młodzieńczych zbliżyli się do siebie i pokochali wzajemnie. Po ślubie krótko mieszkali w Inowrocławiu, później w Żninie. Mieli też epizod życia na Śląsku, gdyż pan Henryk przez rok pracował fabryce samochodów w Tychach. szybko jednak wrócili na Pałuki. On pracował w Spomaszu jako ślusarz. Był przez pewien czas zatrudniony w Bydgoszczy, później pracował w żnińskiej proszkowni, Zakładzie Usług Leśnych w Woli a na sam koniec swojej drogi zawodowej był zatrudniony w prywatnej firmie w Żninie. Ona z zawodu jest kucharką. Zapytany o ulubioną potrawę z przepisów jego żony, pan Henryk odpowiada, że to wyśmienity bigos. Pani Maria owszem, pracowała zawodowo w gastronomii, ale najwięcej przepracowanych lat w swoim zawodowym życiu ma w żnińskiej cukrowni.
![]() |
| Maria i Henryk Marczyńscy fot. Karol Gapiński |
Mają 2 synów: Zbigniewa i Tomasza i córkę Katarzynę. Doczekali się również 7 wnucząt. - Zgoda, spokojne docieranie się we wspólnym życiu - odpowiadają państwo Marczyńscy zapytani o radę dla młodych małżonków.
Karol Gapiński, 28 X 2022
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze