Żnin
Złoty jubileusz kapłaństwa
2 czerwca ksiądz kanonik Kazimierz Warda obchodził pięćdziesięciolecie kapłaństwa. Tego dnia o 12.00 w kościele Najświętszej Marii Panny w Żninie ksiądz jubilat odprawił uroczystą mszę świętą dziękczynną.
Kazanie wygłosił ksiądz Franciszek Resiak. Oprawę muzyczną dał chór "Moniuszko" oraz chórek dziewczęcy, którym ksiądz Warda opiekuje się.
Kapłani, którzy koncelebrowali mszę świętą, to byli wikariusze, a obecnie najbliżsi przyjaciele księdza Wardy. Wielu innych nie mogło towarzyszyć mu w tej uroczystej chwili, bowiem niedziela, to najpracowitszy dzień dla kapłana. Składali oni życzenia osobiście, bądź listownie. Przyjechał złożyć życzenia m.in. biskup Jan Czerniak, natomiast arcybiskup Henryk Muszyński przysłał je przez dziekana Jana Lewandowskiego. Nie zabrakło gratulacji od burmistrza Żnina, Leszka Jakubowskiego.
Seminarium
Ksiądz kanonik Kazimierz Warda mógłby już obchodzić 55-lecie kapłaństwa, bowiem do seminarium w Gnieźnie wstąpił w roku 1936. Przyjmował go błogosławiony Michał Kozal, który był wówczas rektorem seminarium.
Wojna
Kiedy miał zacząć czwarty rok studiów, wybuchła wojna. Dzięki temu, że ostrzeżono go, nie dojechał do Gniezna i w ten sposób uniknął aresztowania przez gestapo. Taki los spotkał rektora Michała Kozala i wielu innych księży.
W czasie wojny Kazimierz Warda (notabene razem z Leonem Lichocińskim) pracował na kolei wąskotorowej .
Ponownie seminarium
Po wyzwoleniu Żnina podjął pracę pedagogiczną w żnińskiej szkole podstawowej. Uczył krótko, bowiem już we wrześniu, jak tylko otwarto seminarium, poszedł za głosem powołania. W tym samym roku szkolnym, tj. 1945/46, otrzymał 2 czerwca święcenia kapłańskie z rąk biskupa Dymka.
Pierwsza praca
Został skierowany do pracy w kościele Serca Jezusa na ul. Nakielskiej w Bydgoszczy. Były to czasy, kiedy władze jeszcze nie odważyły się na walkę z kościołem. Towarzysze chcieli bratać się z kapłanami, wspólnie się fotografować. Nie trwało to jednak długo. Zaczęto kapłanom nakazywać.
Praca w Nakle
Tajne okólniki i zakaz pracy w szkołach zastały księdza Wardę w Nakle. Uczył tam nie tylko religii, ale również języka polskiego. Był okres, że pracował w szkole ponad pięćdziesiąt godzin tygodniowo. Później uczył już "tylko" czterdzieści osiem godzin tygodniowo. Jeśli dodamy do tego msze święte, chrzciny i pogrzeby, mamy pełen obraz jego pracowitego życia.
Uczył młodzież patriotyzmu
Pracował w Bydgoszczy, Nakle, Wrześni, Marzeninie, Świątkowie, Łagiewnikach i znowu w Bydgoszczy. Uczył młodzież patriotyzmu i szacunku dla życia. Nie było to w smak ówczesnym władzom politycznym. Towarzyszom, którzy zapraszali go, aby chodził z nimi w tzw. trójkach i zbierał składki na dzieci koreańskie zawsze odmawiał, ponieważ uważał, że kapłan jest powołany do innych spraw.
Represje
Kiedy nie podpisał tzw. Apelu Sztokholmskiego, w partyjnej prasie ukazał się artykuł pt. "Ksiądz Warda chce wojny". Te doniesienia rozśmieszyły tych co go znali, ale miały swoje konsekwencje. W żadnej parafii, do której był skierowany jako proboszcz, nie chciano go zatwierdzić.
Studia w Lublinie
W latach pięćdziesiątych został skierowany przez władze duchowne na Katolicki Uniwersytet Lubelski, gdzie studiował pedagogikę. Dzięki temu później wykładał pedagogikę w seminarium gnieźnieńskim, dokąd dojeżdżał z pobliskich Łagiewnik.
Bydgoska fara
Z tej parafii został przeniesiony do bydgoskiej fary pod wezwaniem Matki Boskiej Pięknej Miłości. Były to już lata sześćdziesiąte, kiedy wydawało się, że czas stalinowskiego terroru minął. Jednak nadal władze nie chciały go zatwierdzić.
Wokół niego zawsze były dzieci. Miał ponad setkę małych ministrantów. "Pędzelki" - jak ich nazywano - bardzo go kochały. Zabierał ich i chórek, którym się opiekował, w góry, nad morze i do swego ukochanego Gogółkowa.
W tym czasie często odwiedzał parafię kardynał Stefan Wyszyński.
Spotkanie z papieżem
Największym wydarzeniem tamtych czasów była koronacja Matki Bożej Pięknej Miłości. Podczas tej wielkiej uroczystości obecny był również biskup krakowski Karol Wojtyła, obecny papież Jan Paweł II. Kiedy wiele lat później ksiądz kanonik Kazimierz Warda był z grupą księży emerytów w Rzymie, papież rozpoznał w nim byłego proboszcza bydgoskiej fary.
Proboszcz bydgoskiej fary
Po latach oczekiwania ksiądz doczekał się zatwierdzenia na stanowisku proboszcza.
Bywało wtedy i tak (teraz można to już wyjawić), że prezydent miasta mówił podczas oficjalnej wizyty, że dachówki na remont kościoła nie da się załatwić, a po cichu przysyłał umyślnego ze wskazówkami, jak trzeba zrobić, aby zabytek wyremontować.
Emerytura
Mijały lata i przyszedł czas emerytury. Nie było łatwo oderwać się sercem od ukochanego kościoła, gdzie "Matka Boska z różą w dłoni" - jak śpiewają w pieśni na zasłonięcie obrazu - witała przesłodkim uśmiechem.
Praca z dziećmi
Teraz ksiądz oddaje serce dzieciom ze Żnina. Szczególnie ukochał te najmłodsze. Idea przyjmowania do I Komunii Świętej dzieci przedszkolnych wyszła od kardynała Stefana Wyszyńskiego. Początkowy zapał księży później ostygł. Ksiądz kanonik Warda jest chyba jedynym kapłanem, który dzieło rozpoczęte bardzo dawno kontynuuje. Ma w tym sprzymierzeńców w rodzicach.
Zaproszenie do Watykanu
W tym roku jubileusz kapłaństwa obchodzić będzie jesienią papież Jan Paweł II. W związku z tym zaprosił wszystkich kapłanów jubilatów do Watykanu, w tym księdza Kazimierza Wardę. Dowiedziałam się jednak, iż kapłan do Italii się nie wybierze. Mówi, że zdrowie nie to. Czy ktoś wierzy w to, słysząc jego śpiew w kościele? Niech nam śpiewa tak sto lat i dłużej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze