Nie robi się tego w sposób lekki, łatwy i przyjemny. Nie można dawać zwieść się ułudzie, która podpowiada zbyt szybko: "mamy to!". Otóż nic rzeczywiście cennego nie zostanie nam dane bez wystarczającej cierpliwości, spostrzegawczości, czasu i pokory dla piękna. Weronika i Mateusz Lewandowscy to wszystko w swoim fotograficznym arsenale tak sprzętu, jak umiejętności i wrażliwości posiadają. Dzięki temu okrzyk "mamy to!" w przypadku osób oglądających zdjęcia ich autorstwa, będzie całkowicie zrozumiały. Jeśli wielbiciele piękna, Żnina i Pałuk chcą się przekonać, czy tak jest i w ich przypadku, to mogą to teraz zrobić odwiedzając miejscowy magistrat, a w nim wystawę prac wspomnianych fotografików.
Niesamowite wrażenia czekają na osoby, które od 16 lutego do 19 marca zdecydują się odwiedzić magistrat w Żninie i wejść do Galerii im. Tadeusza Małachowskiego. Wyobraźmy sobie, że wchodzimy do dużego sklepu z elektroniką, a na półkach wystawowych stoją monitory, a wyświetlane na nich obrazy eksplodują światłem, pulsują feerią barw, hipnotyzują ich intensywnością i nasyceniem.
We współczesnych sklepach to normalny widok, ale w żadnych marketach na dziesiątkach monitorów taka feeria barw nie gra obrazami Żnina i okolic. Tymczasem teraz wchodząc do Muzeum Ziemi Pałuckiej ujrzymy na ścianach 40 antyram o formacie 60x40 cm, z których każda pokazuje wybrany fragment zabudowy grodu Śniadeckich lub pejzaże z gminy Żnin. Nie są to wprawdzie ruchome obrazy, jakie zobaczymy na ekranach w sklepach z telewizorami i monitorami, ale za to zatrzymane kadry dokumentujące optymalny moment, w którym światło i materia (zarówno ta żywa, jak i nieożywiona) grają na jednej i tej samej strunie.
A mistrzem, czy powiedzmy precyzyjniej: mistrzami chwytania tych momentów jest małżeństwo żnińskich fotografików Weronika i Mateusz Lewandowscy. Bo co prawda on jest kierownikiem działań i je firmuje, ale jednocześnie przyznaje przecież, że fotografują wspólnie z żoną i jako dzieło wspólne można też traktować ich zdjęcia.
| Twoja przeglądarka nie obsługuje odtwarzacza filmów. |
| fot. Karol Gapiński |
Młodość i otwartość na nowinki techniczne, odwaga w przełamywaniu schematów, ale jednocześnie szacunek do kształtów realnego świata. To sprawia, że fotografie Mateusza Lewandowskiego podbijają w ostatnich kilku latach wyobraźnię żninian i miłośników Pałuk. Oglądanie tych zdjęć daje niepowtarzalną możliwość przenoszenia się do wcale nieodrealnionych, ale jednak bajkowych światów. To w mojej opinii wybitny walor zdjęć, które prezentuje Mateusz Lewandowski.
Fotografik swoje prace poświęcone krajobrazom Pałuk prezentował już jesienią zeszłego roku na wystawie w foyer turbozespołów z Cukrowni Żnin. Teraz w Muzeum Ziemi Pałuckiej pokazuje zdjęcia na podobny temat (ograniczony jedynie do gminy Żnin), ale są to wszystko kadry, których dotychczas nie pokazywał publiczności.
Wernisaż wystawy zdjęć Mateusza Lewandowskiego w magistracie, której honorowym patronem został burmistrz Robert Luchowski odbył się nietypowo w czwartek 16 lutego, nie zaś w piątek, który to dzień tygodnia jest zwykle przyjęty w kalendarzu MZP jako dzień otwierania wystaw. Mimo tej nietypowej daty, w Galerii im. Tadeusza Małachowskiego stawili się licznie wielbiciele fotografii, miłośnicy Żnina i Pałuk, bliscy i przyjaciele małżeństwa fotografików. Tak, jak napisaliśmy w pierwszym zdaniu tego tekstu, chętni do zobaczenia zdjęć prawdziwego, a jednak nie z tego świata Żnina i okolic, mają na to szansę odwiedzając MZP w terminie do 19 marca.
Karol Gapiński, 17 II 2023
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze