10 stycznia br. media także ogólnopolskie obiegła informacja o zdarzeniu nad Jeziorem Jezuickim w Pieckach niedaleko Bydgoszczy. Motoparalotniarz próbował awaryjnie lądować na tafli lodu na lekko zamarzniętym jeziorze i załamał się pod nim lód. Do akcji ratunkowej ruszył strażak i ratownik medyczny ze Żnina.
Akurat w tym czasie nad jeziorem przebywała grupa morsów. Był w niej st. sekc. Tomasz Molenda, ratownik z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej w Żninie. Jezioro pokryte było lodem o grubości 3 cm.
- Około godziny 13.00 nad jezioro nadlecieli dwaj paralotniarze. Jeden z nich leciał zbyt nisko tafli lodu, upadł i nieszczęśliwie znalazł się w wodzie z balastem na plecach. Nasz strażak zauważył to zdarzenie i bez chwili zawahania rozpoczął akcję ratowniczą. Lód był na tyle cienki, że dotarcie do mężczyzny było niemożliwe - opowiada kpt. Mirosław Wrzesiński, rzecznik prasowy w Komendzie Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Żninie.
W tym miejscu dodajmy, że Tomasz Molenda pochodzi z Bydgoszczy i od 2013 r. pracuje w PSP w Żninie, ale też - jak sam podkreśla - od 2 lat jest dodatkowo ratownikiem medycznym w Pałuckim Centrum Zdrowia. Doświadczenia zawodowe przydały się w niedzielne, wczesne popołudnie, gdy trzeba było, widząc paralotniarza w wodzie, podejmować szybkie decyzje i działania. Poza tym przydało się Tomaszowi Molendzie również doświadczenie kajakarskie. Przed 2013 r. był zawodowym kajakarzem, zawodnikiem, a także trenerem w Astorii Bydgoszcz i reprezentantem Polski.
Tomasz Molenda opowiada, że tego dnia nad jeziorem w Pieckach było wielu, pewnie około 200 morsów, z różnych miejscowości. On akurat z koleżanką już zakończył swoją kąpiel, natomiast około 500 m dalej kąpali się lub właśnie wychodzili z wody inni amatorzy morsowania.
- W pewnym momencie nadleciało dwóch motoparalotniarzy. Machali do nas rękoma. Jeden z nich zleciał nisko, być może chciał wykonać stopami efektowny ślizg po tafli, ale lód się pod nim załamał. Widziałem, że osoby, które były z tamtej strony plaży próbują pomóc motoparalotniarzowi, który miał przecież na plecach silnik, a znalazł się w wodzie. Czasza skrzydła opadła na lodzie. Postanowiłem też pomóc, zwłaszcza, że widziałem, iż morsowie, którzy próbują się dostać do paralotniarza, by go wyciągnąć, mieli problem. Nie posiadali przy sobie odpowiednich narzędzi do rozbijania lodu. Próbowali to robić gołymi rękami - opowiada starszy sekcyjny.
Tomasz Molenda obiegł więc fragment linii brzegowej, by znaleźć się jak najbliżej motoparalotniarza. Na jednej z działek rekreacyjnych był turystyczny kajak i z niego postanowili skorzystać morsowie, by dostać się do tonącego. Tomasz Molenda zapytał czy jako były kajakarz i strażak może popłynąć. Zgodzili się. Ktoś podał mu topór do wykuwania przerębli, a obok pojawił się mężczyzna o imieniu Dariusz, który miał ze sobą dwie łopaty.
Tomasz Molenda i wspomniany mężczyzna wsiedli do kajaka. Łopaty posłużyły za wiosła, a przy okazji, skutecznie można było dzięki nim rozbijać lód. Jeden z morsów płynął za kajakiem wpław, by po dotarciu do tonącego podać linę. Motoparalotniarz powiedział, że nie chce, aby odcinać mu uprząż z silnikiem. Nie chciał rozstać się ze swoim sprzętem, mimo, że ratujący zapewniali go, iż później ten sprzęt wyciągną przecież z wody nurkowie. Ponieważ motoparalotniarz się na to nie zdecydował, odpłynęli, ciągnąc go za linę razem z ekwipunkiem na brzeg.
Tutaj od razu zajęli się mokrym i przemarzniętym motoparalotniarzem uczestnicy morsowania. Zmienili mu ubranie, by organizm dalej się nie wychładzał. Na miejsce przyjechało pogotowie i strażacy z OSP w Brzozie, którzy zajęli się wyciągniętym z wody miłośnikiem latania na skrzydle.
- Muszę bardzo podziękować nie tylko panu Dariuszowi, ale całej grupie morsów, bo bez ich pomocy i całego zaplecza, które nam stworzyli, cała ta akcja mogłaby się potoczyć zupełnie inaczej - powiedział na koniec Tomasz Molenda.
Kpt. Mirosław Wrzesiński powiedział nam, że wraz z komendantem żnińskiej straży rozważają przedstawienie Tomasza Molendy do odznaczenia. Starszy sekcyjny ze Żnina pokazał bowiem, że strażakiem i ratownikiem jest się nie tylko na służbie.
Karol Gapiński, 14 I 2021
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze