Marian Wierzelewski z Gogółkowa utrzymuje się ze sprzedaży złomu i pozbieranych puszek. Miesięcznie jest w stanie w ten sposób zarobić około 50 zł, innych dochodów nie posiada, nie otrzymuje też pomocy z gminnego ośrodka opieki.
fot. Arkadiusz Majszak
Gogółkowo, Marian Wierzelewski, życie
Życie za 50 zł
Marian Wierzelewski świadczył usługi transportowe. Gdy okazało się, że nie może już jeździć ciężarówką, został bez dochodu. Utrzymuje się ze sprzedaży pozbieranego złomu i puszek.
Marian Wierzelewski mieszka w Gogółkowie. Do niedawna utrzymywał się z usług transportowych. Miał własną firmę. Na ostatnich badaniach lekarskich okazało się, że jego stan zdrowia nie pozwala siadać za kółkiem samochodu ciężarowego. Dlatego musiał sprzedać ciężarówkę i zrezygnować ze świadczenia usług transportowych. Za samochód otrzymał 10.000 zł. Sytuacja pozbawiła go szansy zarobku i jakiegokolwiek dochodu. Pan Marian znalazł się w bardzo trudnej sytuacji.
Dach budynku, w którym mieszka Marian Wierzelewski wymaga gruntownego remontu
fot. Arkadiusz Majszak
- Zostałem bez jakichkolwiek środków do życia. Jestem bez zapomogi i prawa do zasiłku. Nie mam ani renty, ani emerytury. W opiece mówią, że miałem samochód ciężarowy, który sprzedałem, więc mam za co żyć. Za sprzedaż samochodu dostałem 10.000 zł. Przecież życie jest bardzo drogie. Te pieniądze mi się skończyły. To nie była studnia bez dna. Ja samochód sprzedałem w kwietniu, a w opiece policzyli, że powinno mi to starczyć do marca 2015 r. - tłumaczy Marian Wierzelewski.
Nasz rozmówca zwraca uwagę, że nie ma środków do życia. Pokazuje niszczejący dach budynku, w którym mieszka. Twierdzi, że jego naprawa będzie kosztować 5.000 zł.
- To koszt samej robocizny, a materiał będzie kosztować około 20.000 zł, czyli za wszystko trzeba będzie zapłacić 25.000 zł - zaznacza pan Marian. I dodaje, że dach trzeba naprawiać, bo w niektórych miejscach przecieka.
Mieszkaniec Gogółkowa martwi się, iż zbliża się zima, a pieniędzy na opał nie ma.
- Obawiam się, że węgla mi z opieki nie dadzą, bo twierdzą, że mam z czego żyć - mówi Marian Wierzelewski. Gdyby nie miał pieniędzy na opał, to musiałby jechać do kuzyna w Gnieźnie, by przetrwać najchłodniejszą z pór roku.
Mężczyzna utrzymuje się ze sprzedaży złomu i puszek. To co znajdzie lub podrzucą mu znajomi, idzie i sprzedaje w punkcie skupu złomu. Miesięcznie za sprzedaż złomu i puszek uzbiera od 50 do 60 zł. Wyznaje, iż jest to jego jedyne źródło utrzymania.
- A tu trzeba opłacić śmieci, telefon, gaz, rachunek za prąd w wysokości 100 zł. Nie wspomnę już o wykupieniu leków. Nie jestem w stanie dokonać tych opłat. Jestem po prostu goły - żali się pan Marian. I dodaje: - Przydałaby się jakaś praca, dzięki której miałbym dochód i mógłbym spokojnie żyć. Z zawodu jestem kierowcą, ale potrafię zrobić wszystko.
Barbara Michalczak, kierownik Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Gąsawie wyjaśnia, iż nie może odpowiedzieć na pytanie, czy Marian Wierzelewski korzysta z pomocy GOPS z uwagi na ustawę o ochronie danych osobowych. Zaznacza, iż klienci GOPS często swoje prawo uważają za właściwe, a pracownicy GOPS muszą przestrzegać obowiązujących przepisów.
- Jeśli dana osoba kwalifikuje się do pomocy, to na pewno tę pomoc świadczymy. Jeśli się nie kwalifikuje, to nie ma opcji, żebym łamała przepisy prawa. Każdą sprawę rozpatrujemy indywidualnie - tłumaczy pani kierownik. I dodaje, że każdy dochód, który potencjalny klient GOPS posiada, musi zostać policzony.
- Jeśli coś sprzeda, to jest to dochód i ten dochód musimy policzyć - zwraca uwagę Barbara Michalczak. Pani kierownik przyznaje, iż zdarzają się sytuacje, że osoby starające się o wsparcie z GOPS mogą pomocy nie otrzymać. I zapewnia, że jeśli Marian Wierzelewski będzie kwalifikował się do zapewnienia pomocy z GOPS, to takową pomocą finansową lub rzeczową zostanie objęty.
Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 1178 (37/2014)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze