Reklama

Żywa historia LO

85 lat szkoły w Żninie
    Żywa historia LO
    Absolwenci Liceum Ogólnokształcącego w Żninie zjechali na obchody jubileuszu z całego kraju, a nawet z najodleglejszych zakątków kuli ziemskiej - Australii i Stanów Zjednoczonych. 13 czerwca I Liceum Ogólnokształcące w Żninie obchodziło jubileusz 85-lecia istnienia.

Obelisk z popiersiem braci Śniadeckich odsłonili dyrektor Andrzej Kurek i starosta Zbigniew Jaszczuk

Absolwenci zaczęli zbierać się na dziedzińcu szkoły kilka godzin przed rozpoczęciem oficjalnych uroczystości. Była wówczas okazja zwiedzić szkołę, odszukać koleżanki i kolegów z klasy, wyściskać się po przyjacielsku i powspominać. Wielu łza zakręciła się w oku.
    NAJLEPSZE CZASY W SZKOLE
    Lucyna Makowska z Bydgoszczy, Irena Romel z Gniezna i Grzegorz Mazany ze stolicy polskiej piosenki - co z dumą podkreśla - czyli Opola, maturę zdawali w 1974 roku. Byli uczniami klasy c. - Klasa c wtedy była najlepsza - podkreślają. O latach spędzonych w liceum mogą mówić w

J ubileusz był okazją do spotkań po wielu latach Na imprezie bawiło się kilka pokoleń Irena Urbanowska przyjechała na jubileusz wraz z mężem prosto z Australii Irena Ciemnoczołowska i jej córka Anna Kledzik miło wspominają lata nauki   Była okazja powspominać i pooglądać stare zdjęcia

samych superlatywach. Wspomnienia ze szkoły są dla nich ciekawsze jak wspomnienia rodzinne. - Tu się spędziło 4 najlepsze lata swojego życia. Człowiek nie miał żadnych obowiązków oprócz tego, że musiał się uczyć. Z rozrzewnieniem to wspominamy i dlatego chętnie tu wracamy - mówią nasi rozmówcy.
    Irena Ciemnoczołowska z Szelejewa naukę ukończyła w 1939 roku, kiedy obecne liceum funkcjonowało jeszcze jako gimnazjum. Na uroczystość przyjechała wraz z córką Anną Kledzik, również absolwentką szkoły. Obie panie miło wspominają pobyt w szkole. Pani Irena zauważa również zmiany, jakie nastąpiły w szkole. Obecna młodzież ma więcej miejsca, więcej światła i wygodniej.
    Władysław Dereziński z Trzemeszna, który kończył szkołę w 1951 roku, wspomina, że w tamtych czasach zajęcia odbywały się w budynku, w którym dziś mieści się internat. Nowej części szkoły, w której dziś uczy się młodzież, wtedy jeszcze nie było. Maturę zdawał w sali gimnastycznej. - W jednym dniu ze wszystkich przedmiotów się zdawało. I w tym samym dniu były wyniki - opowiada Władysław Dereziński. Dodaje, że szkoła stała się nowoczesna. Sale lekcyjne są wyposażone w wiele pomocy naukowych. Kiedyś podstawą wyposażenia sali lekcyjnej był cyrkiel, liniał i kreda. - Uczniowie mają lepsze warunki, ale nie chcą się uczyć, jak słyszę z opowiadań. Część jest ambitna, ale część chodzi, bo chodzi - z tradycji - uważa Władysław Dereziński. Trzemesznianin pamięta również i miło wspomina byłych swoich nauczycieli. - Dyrektorem był Gramlewicz. Zacnymi ludźmi byli też Piotrowiczowie, polonistka i matematyk - wspomina.
    NOWY ROZDZIAŁ W ŻYCIU
    Irena Urbanowska na jubileusz szkoły przyjechała prosto z Perth w zachodniej Australii. Maturę w żnińskim liceum zdawała w 1972 roku. Z Polski wyjechała 5 lipca 1985 roku, a rok później wylądowała w Australii, gdzie osiedliła się na stałe. Tam poznała swego męża. Również Polaka. Za ojczyzną nie tęskni. - Tęsknię tylko za dobrym jedzeniem, za polską kiełbaską. Mam sentyment do rodziny. Jak przyjeżdżam, to zawsze odwiedzam koleżanki. W Australii żyje nam się bardzo dobrze. Jest inny klimat - opowiada Irena Urbanowska. Pomimo odległości, jaka dzieli Polskę od Australii, absolwentka często przywołuje na myśl wspomnienia ze szkoły, znajomych i nauczycieli.     Koresponduje ze swoją najlepszą koleżanką ze szkoły. I nie zapomina o swoim pochodzeniu. - W Australii mówimy cały czas po polsku. Mamy polską szkołę. Dzieci również mówią po polsku. Rozmawiamy po polsku, ale moje życie jest po angielsku. Sama z sobą rozmawiam po angielsku - przyznaje Irena Urbanowska.
    Grażyna Krzycka-Langguth na obchody jubileuszu szkoły przyjechała z bliską osobą z Chicago. Na uroczystość ubrała się jak uczennica - w białą bluzkę i czarną spódnicę. Jest córką znanego przed wojną w Żninie wydawcy czasopism Alfreda Krzyckiego. Do Stanów wyjechała 20 lat temu. - Chciałam rozpocząć nowy rozdział w moim życiu z pewnych względów - wyjaśnia. I dodaje: - Ja jestem bardzo silnie związana z Polską. Tak samo moje dzieci. O dzieciach mówi z dumą. Jej syn jest pięciokrotnym mistrzem Polski w siatkówce plażowej. Naukę w liceum Grażyna Krzycka-Langguth ukończyła w 1966 roku. Do dziś bardzo miło wspomina swoich nauczycieli. Imponowali autorytetem i wiedzą. Tęskni za koleżankami i kolegami ze szkolnych lat oraz za przyjaciółmi z Polski. Cieszy się, że odszukała sporo kolegów i koleżanek z innych klas. Jednak tych najważniejszych z klasy, do której uczęszczała, przyjechało niewielu. Po latach zwiedziła szkołę. Zmieniła się. Jest odświeżona, są nowoczesne meble. - Teraz sala gimnastyczna wydała mi się taka mała. Wtedy, gdy się tu uczyłam, wydawała mi się olbrzymia. Była w niej studniówka, a potem matura - podkreśla Grażyna Krzycka-Langguth.
    ŻNIN NA KUJAWACH
    Wielu absolwentów żnińskiego liceum wstąpiło do seminariów i jako swoją drogę życiową obrało posługę duszpasterską. Księża: Benedykt Konieczka z Solca Kujawskiego i Marian Kierzkowski z Parchania koło Inowrocławia mają miłe wspomnienia z czasów edukacji w LO. Naukę ukończyli 50 lat temu. Przyznają, że okres ich nauki to trudne czasy, niemniej były to już czasy odwilży. Ich nauczyciele nigdy nie byli zaangażowani w politykę. Podkreślają, że z perspektywy czasu zawsze szanuje się tych nauczycieli, którzy byli wymagający. - Profesor Kitelowa była serdeczną, zatroskaną kobietą. Józef Kowalski był też w porządku. Gawełda był odpowiedzialny. Ja miło wspominam Talarczyka z WF-u. Było dużo sportu. W tym czasie, kiedy się tutaj uczyliśmy, była religia w szkole. Była na niej pełna klasa. Uczył jej ksiądz Eugeniusz Sikora. Był bardzo serdeczny - opowiadają księża.
    W liceum zawsze kładziono nacisk na wyniki sportowe. Pod okiem nauczycieli wychowania fizycznego uczniowie rozwijali swoje umiejętności. Niektórzy, tak jak Michał Joachimowski zaszli aż na olimpiadę. - Dla mnie to wielka satysfakcja z uczęszczania do tej szkoły. Teraz jestem dumny, że jestem absolwentem tej szkoły. Jestem rad, że spotykam tu nie tylko moich kolegów, ale i moich profesorów - powiedział Michał Joachimowski. Kiedy olimpijczyk z Monachium i Montrealu, halowy rekordzista świata jeździł na zawody w kraju i za granicą dziennikarze pytali go skąd jest i błędnie pisali nazwę Żnina, np. Rżnin. Michał Joachimowski ironizuje, że teraz wszyscy wiedzą, że Żnin leży na Kujawach, pomiędzy Gdańskiem a Wrocławiem.
    UROCZYSTOŚCI
    Kiedy absolwenci przybyli na obchody jubileuszu szkoły, zebrali się na dziedzińcu liceum i rozpoczęła się oficjalna część uroczystości, dyrektor Andrzej Kurek w towarzystwie starosty Zbigniewa Jaszczuka odsłonił obelisk z popiersiem patronów szkoły braci Śniadeckich. Obelisk wykonał Zbigniew Dolski. Dalsza część uroczystości odbyła się w kinie Pałuczanin. Zbigniew Jaszczuk poinformował, że Zarząd Województwa zamierza dofinansować budowę hali przy liceum kwotą 800.000 zł. Ostateczną decyzję w tej sprawie podejmie sejmik województwa.
Przewodnicząca Rady Powiatu w Żninie Józefa Błajet nie kryła zadowolenia, że za jej przewodnictwa szkoła doczeka się porządnej sali gimnastycznej. - Ta sala się tym uczniom należy - podkreśliła przewodnicząca, również absolwentka liceum.
    Zgromadzeni w kinie absolwenci obejrzeli program artystyczny przygotowany przez uczniów i nauczycieli. Były fragmenty kronik filmowych. Rockowy zespół muzyczny, który zawiązał się z okazji jubileuszu, wykonał piosenki z minionych lat, m.in. z repertuaru The Beatles, Lombard, Formacji Nieżywych Schabuff, Krzysztofa Krawczyka czy Maryli Rodowicz. Wokalistka Edyta Witkowska i towarzyszący jej koledzy zebrali gromkie brawa po wykonaniu piosenki Maryli Rodowicz Ale to już było i zostali wywołani do bisu. Fragment swojej twórczości zaprezentowała również szkolna grupa teatralna. W programie nie zabrakło wspomnień ilustrowanych fotografiami sprzed lat. Kulminacyjnym momentem spotkania w kinie była projekcja filmu absolwenta szkoły Tomasza Groneta o przeszłości, teraźniejszości i przyszłości liceum. Na pomysł nakręcenia filmu wpadł dyrektor Andrzej Kurek. O realizację poprosił Tomasza Groneta. Film pokazujący wybitne postaci związane z liceum zyskał pozytywne oceny absolwentów, czego autor mógł doświadczyć po projekcji. Głośne brawa były pierwszą recenzją. Nasi rozmówcy: prof. Stefan Kościelecki i Wiktor Wysocki, absolwenci liceum pozytywnie wypowiadali się o filmie i zwracali uwagę na dobry montaż, zdjęcia i zgrabnie wplatane wypowiedzi absolwentów oraz nauczycieli. Film można kupić w sekretariacie szkoły.
    Ostatnia odsłona uroczystości jubileuszowych odbyła się w malowniczo położonym nad Jeziorem Chomiąskim ośrodku wypoczynkowym Gród Piasta w Chomiąży Szlacheckiej. Bawiło się blisko 400 absolwentów. Do tańca przygrywała Żnińska Kapela Podwórkowa i Zbigniew Wojdalski znany jako DJ Kanada. Podczas zabawy nie zabrakło niespodzianek. Były nimi pokazy walk rycerskich oraz pokazy ognia. Absolwenci i nauczyciele bawili się do 400 nad ranem.
    Obchody jubileuszu 85-lecia liceum zostaną również uwiecznione na filmie Tomasza Groneta. Jego realizacja potrwa kilka tygodni.

Reklama

tekst i fot.
Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 853 (25/2008)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości