Leszek Wójtowicz został zatrudniony na podstawie umowy o pracę na czas nieokreślony. Z tytułu pełnienia funkcji dyrektora będzie otrzymywał wynagrodzenie w wysokości 8.500 zł brutto.
Informacja ta wywołała dyskusję podczas sesji Rady Powiatu w ubiegły czwartek. Część radnych nie ukrywała, że wynagrodzenie jest za wysokie.
- "Pensja w wysokości 8.500 zł brutto nie jest uwarunkowana żadnymi wynikami w zarządzaniu szpitalem, a zawarcie umowy na czas nieoznaczony bez okresu próbnego jest zagrożone dużym stopniem ryzyka. Informacja przedstawiona na sesji przez pana starostę, że pan dyrektor koncepcję zarządzania szpitalem przedstawi dopiero w połowie maja przeczy warunkom, jakie były określone w konkursie" - powiedział nam radny Henryk Tokarz.
Radny Wiesław Kwaśniewski stwierdził, że być może dyrektor powinien mieć pensję tej wysokości, lecz umowa nie powinna zostać podpisana na czas nieokreślony: - "Można by powiedzieć, że kupiliśmy kota w worku. Trudno później taką osobę zwolnić. Jeżeliby się okazał dobrym dyrektorem i miał wyniki, to powinien taką pensję mieć. A jeżeli się okaże, że wybór znów jest niewypałem, to będzie marnotrawstwo pieniędzy. Ważne jest to, jaki dyrektor przedstawi program i czy będzie go realizował" - dodał Wiesław Kwaśniewski.
Radny Kazimierz Grochowalski powiedział "Pałukom", że trudno mu się wypowiadać na temat pensji, gdyż nie ma żadnej skali porównawczej. - "Nie wiedziałem ile zarabiał Cieślewicz (z tego co wiemy, dyrektor Cieślewicz zarabiał około 5.000 zł, przyp. am), ile zarabiają lekarze. Mnie się nie podoba to, że dyrektor został zatrudniony na czas nieokreślony. To tworzy reperkusje, bo przy zwolnieniu należą mu się odprawy. Powinien zostać zatrudniony na czas określony" - uważa radny.
Członkini Zarządu Powiatu Zofia Kozłowska zapytana o to czym kierował się zarząd ustalając dyrektorowi pensję w wysokości 8.500 zł odpowiedziała: - "Pan dyrektor obecny bardzo się ceni. Wszyscy kandydaci mieli prawie te same żądania. To nie, że ten ma takie wymogi. Wynagrodzenie jest za wyjście z trudnej sytuacji. Wyjście z trudnej sytuacji też kosztuje. Będziemy czekać na jego decyzje i posunięcia. Ludzi, którzy chcieliby się zająć kierowaniem szpitala jest niewielu".
Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 637 (18/2004)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze