NZOZ Epoka
Adresy pacjentów na drzwiach
Po kłótniach rodziców, którzy czekali ze swoimi pociechami na wizytę w poradni dziecięcej w Niepublicznym Zakładzie Opieki Zdrowotnej Epoka w Żninie, na drzwiach gabinetów lekarskich pojawiły się listy informujące, kto o której godzinie ma wizytę, z dokładnymi adresami pacjentów.
W ubiegły czwartek w Niepublicznym Zakładzie Opieki Zdrowotnej Epoka w Żninie było bardzo dużo pacjentów w przychodni dziecięcej: - Oprócz szczepień, których zawsze jest więcej z początkiem roku szkolnego, byli też pacjenci chorzy. Ja akurat wykonywałam szczepienia i poprosiłam w rejestracji o wywieszenie na drzwiach gabinetu listy porządkowej z imionami i nazwiskami oraz godziną przyjęcia dzieci, które były zapisane do szczepienia. Oczywiście ani adresów zamieszkania, czy też PESEL-ów rodzica dziecka nie podawaliśmy na tej liście - mówi lekarz pediatra Danuta Jesionka.
Matka małego pacjenta Epoki, która w czwartek była z dzieckiem u lekarza mówi, że dotychczas w rejestracji otrzymywało się informację, o której godzinie przyjść. Z reguły przychodziło się 10 minut przed planowaną wizytą, choć w niektórych przypadkach czekało się na wizytę i pół godziny. A jak się długo czeka, a przynajmniej dłużej niż było to podane w rejestracji, a do tego samopoczucie nie jest najlepsze - łatwo o zdenerwowanie.
- W przypadku dzieci chorych, a nie tych zdrowych, poddawanych tylko szczepieniom, wywieszono na drzwiach nie tylko numery porządkowe przypisane pacjentom wraz z godziną przyjęcia, ale i ich dokładne adresy z nazwami ulic i numerami domów, czy mieszkań. Akurat w tym gabinecie, gdzie wizytę miałam ja ze swoim dzieckiem, była już na drzwiach tylko połowa tej listy z imionami i nazwiskami, bo wcześniej tę część kartki z adresami ktoś oderwał. Jednak spostrzegłam, że na drzwiach drugiego gabinetu były podane adresy. Zdziwiło mnie to. Pomyślałam, że jedną rzeczą jest wiedzieć, którym się jest w kolejce, ale nie wszyscy muszą wiedzieć, gdzie kto mieszka - mówi matka pacjenta.
Dyrektor Epoki Piotr Chodkiewicz był zdziwiony, że doszło do wywieszenia listy z nazwiskami na drzwiach gabinetów. Nic o tym nie wiedział. Po sprawdzeniu tej sytuacji w rejestracji stwierdził: - Nigdy nie było u nas wywieszek z nazwiskami i adresami pacjentów. Teraz też nie powinno tak być, choć rozumiem intencje lekarzy. Po prostu w wyniku dużej liczby oczekujących zaczęły się na korytarzu poradni dziecięcej kłótnie i lekarze chcieli to uporządkować. Mimo to nie powinni wywieszać nazwisk przed wejściem.
Piotr Chodkiewicz powiedział, że od kiedy tylko działa Epoka, to funkcjonuje w niej system rejestracji pacjentów godzinowo- numerkowy.
- To znaczy, że jeśli zadzwoni pan do nas do rejestracji jako dajmy na to szósty w kolejności, to informujemy pana, że orientacyjna godzina wizyty przypadnie w pana przypadku np. na 1000. Zdarza się, że wydajemy przy rejestracji numerki z orientacyjną godziną wizyty, ale to w przypadku, kiedy jest duża liczba pacjentów. Podkreślam, że podawane godziny są tylko orientacyjne. Osobiście byłem wprawdzie raz w takiej przychodni, gdzie podano mi sztywną godzinę wizyty i rzeczywiście przekroczyłem próg gabinetu co do sekundy. Nawet podano mi kawę. Tyle tylko, że jak zobaczyłem rachunek za tę wizytę, to już wiedziałem, że do tej przychodni nie wrócę. U nas natomiast wprawdzie próbowaliśmy wprowadzać okresowo i dla sprawdzenia, jak to będzie działało, system numerkowy bez podanych nawet orientacyjnych godzin i system godzinowy z podaną sztywno godziną, bez numerków. To jednak na dłuższą metę nie zdawało egzaminów. Inaczej jest tylko u stomatologa, gdzie ludzi jest mniej, a wizyty mają bardziej zróżnicowane ramy czasowe, niż u innych lekarzy. Dlatego u stomatologa pacjenci po prostu bez żadnych numerków i bez wyznaczonej godziny oczekują w kolejce - tłumaczy Piotr Chodkiewicz. Dodaje on, że system numerkowo-godzinowy jest najpopularniejszy w naszych przychodniach.
Zdaniem naszej rozmówczyni, sytuacja w czwartek nie wymagała takich wywieszek: - Czasami w okresie zimowym, gdy jest jakaś epidemia grypy, to czeka się po 2 godziny, a oczekujących jest znacznie więcej niż w ostatni czwartek i jakoś sobie radzą bez wywieszania list.
Szef żnińskiego oddziału Prokuratury Rejonowej w Szubinie Wojciech Jabłoński powiedział, że interpretacja przepisów ustawy o ochronie danych osobowych wciąż jeszcze budzi niejasności. - Na przykład czytałem gdzieś w prasie niedawno, że sąd orzekł, iż ogłaszanie na tablicach przez księdza proboszcza zapowiedzi przedmałżeńskich, z podaniem personaliów i adresów narzeczonych, nie jest łamaniem ustawy. Natomiast w tym przypadku, o którym pan mówi, nie wiem, czy nastąpiło złamanie ustawy. Najlepiej, gdyby pani, która na to zwróciła uwagę, zgłosiła rzecz na policji, czy u nas w prokuraturze i wówczas wszczęlibyśmy dochodzenie - powiedział Wojciech Jabłoński.
Pani, która sprawę tę nam przedstawiła, powiedziała, że nie myślała, ażeby iść z tym do organów ścigania, a po prostu poczuła dyskomfort, że dane osobowe są wyciągane, tak że wiele osób może się z nimi zapoznać.
Karol Gapiński
Pałuki nr 920 (39/2009)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze