Reklama

Akt oskarżenia najwcześniej w sierpniu

Sąd odrzucił zażalenie podejrzanych na zabezpieczenie składników majątku na poczet ewentualnych kar, który to środek zapobiegawczy zastosowała prokuratura.

     W styczniu prokuratura postawiła zarzuty byłemu pracownikowi spółki komunalnej Zakład Wodociągów i Kanalizacji WiK w Żninie Andrzejowi T. oraz wciąż tam pracującym Bogdanowi C. i Ryszardowi G. w związku ze sprawą nielegalnych przyłączy wodociągowych. Proceder, który podejrzanym zarzuca prokurator, miał trwać od 2007 r. Według śledczych, kwota strat, na jakie podejrzani narazili swój zakład pracy realizując prywatnie zlecenia, które powinni robić w ramach pełnionych przez siebie etatów, jest nie mniejsza niż 1.250.000 zł. W zainteresowaniu prokuratury znajduje się 712 przypadków podłączeń wodno-kanalizacyjnych. Przypomnijmy, że Andrzej T. usłyszał zarzut korupcji gospodarczej z art. 296a paragraf 1 i 4 kodeksu karnego. Ponadto były kierownik działu wody usłyszał 5 zarzutów z artykułu 270 paragraf 1 kk, dotyczących fałszerstwa dokumentów. Kolejny zarzut prokuratura postawiła Andrzejowi T. z artykułu 284 paragraf 1 (przywłaszczenia) w związku z artykułem 11 kodeksu karnego (co do łącznej kwalifikacji czynów).
     Rzecz dotyczy przywłaszczenia przez byłego kierownika 4 telefonów służbowych o łącznej wartości 11.500 zł. Na Ryszardzie G. i Bogdanie C. ciążą zarzuty z artykułu 296a paragraf 4 w związku z artykułem 12 kodeksu karnego. Zarzuca się im, że działając wspólnie i w porozumieniu nadużyli swoich uprawnień w celu osiągnięcia korzyści majątkowej. Miało to się odbywać w ten sposób, że wszyscy oni przyjmowali korzyść majątkową od już ustalonych i jeszcze nieustalonych osób, za wykonanie oraz odbiór przyłączy. Monterzy korzystali przy tym, według ustaleń prokuratury, ze sprzętu i pracowników WiK realizując prace i pobierając za nie pieniądze do własnych kieszeni na podstawie zleceń, które faktycznie mógłby realizować WiK jako ich macierzysty zakład pracy. W związku z postawionymi zarzutami każdemu z tej trójki grozi kara pozbawienia wolności do 8 lat.
     Po kilku tygodniach od postawienia zarzutów prokurator zabezpieczył składniki majątków podejrzanych na poczet ewentualnych kar. Afera w WiK nadal jest tematem licznych plotek mieszkańców. Ostatnia z nich jest taka, że straty obliczane przez śledczych są już dwa razy wyższe, niż oceniano na początku śledztwa. Informacjom tym zaprzeczył Dariusz Mańkowski, szef żnińskiego oddziału zamiejscowego Prokuratury Rejonowej w Szubinie. Przekazał on, że ostateczna wysokość obliczanych przez śledczych szkód dopiero będzie znana, a na razie nie podlegała ona wahaniom. Zresztą póki co zgromadzone w sprawie akta znajdują się tymczasowo w sądzie. Przyczyną tego jest fakt, że podejrzani złożyli zażalenie na decyzje o zabezpieczeniu ich majątków. Są to dobra majątkowe w postaci nieruchomości i samochodów.
     Dariusz Mańkowski poinformował, że wprawdzie zażalenie to sąd odrzucił, ale przekazane mu akta sprawy jeszcze nie wróciły do prokuratury. Z drugiej strony nie oznacza to jednak, że śledztwo stoi w miejscu, gdyż przesłuchiwani są kolejni świadkowie. Na koniec zapytaliśmy prokuratora, kiedy może zostać skierowany do sądu akt oskarżenia. Dariusz Mańkowski ocenił, że nie wcześniej niż w sierpniu lub wrześniu i do tego czasu opinia publiczna nie powinna spodziewać się żadnych nowych informacji w sprawie WiK.
     Przypomnijmy, że prezes WiK Jerzy Mączko oszacował wstępnie, że z tytułu nielegalnego dokonywania przyłączy przez pracowników WiK w godzinach pracy (z wykorzystaniem sprzętu i materiałów spółki) straty wyniosły ponad 1,35 mln złotych. Średnie roczne straty wynikające z nielegalnego poboru wody za pośrednictwem nieautoryzowanych przyłączy wynoszą w skali roku około 360 zł netto/posesję. W przypadku 100 przyłączy będzie to 36.000 złotych itd. Szacuje się, że łączne straty z tego tytułu mogły w badanym okresie wynieść ok. 1 mln zł. Dodatkowo przez jednego z pracowników spółki, którzy obecnie znajdują się w obrębie zainteresowania organów ścigania, miały zostać również podpisane umowy na świadczenie usług telefonii komórkowej, zawierające między innymi pakiety rozmów do Unii Europejskiej oraz Szwajcarii. Koszty tych umów zostały przerzucone na WiK.

Karol Gapiński
Pałuki nr 1265 (19/2016)

Reklama

Inne teksty na ten temat:

Za przyłącza do prywatnej kasy

Prezes wydłuża abolicję dla legalizujących przyłącza

Majątki podejrzanych zabezpieczone

Straty wyliczają na 1,35 mln zł 

Do przesłuchania jeszcze 400 świadków

Brali za przyłącza od 1.000 zł w górę

Kilka podpisów - tak, ale o korzyściach nie ma mowy

Kluczowy świadek nie pojawił się

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości