Reklama

Alarmy w Biskupinie czterdzieści razy wzywały strażaków do akcji. Okazały się fałszywe. "Robię wszystko, żeby takich alarmów już więcej nie było" - mówi właścicielka obiektu

Kilka dni temu pisaliśmy o ponad czterdziestu wyjazdów straży pożarnej do fałszywych alarmów pożarowych na terenie gminy Gąsawa. Alarmy pochodziły z jednego obiektu noclegowego zlokalizowanego w Biskupinie. Obiekt jest pod stałym nadzorem straży pożarnej, a w sprawie alarmów postępowanie prowadzi policja. System alarmowy przeszedł gruntowną modernizację i właścicielka ma nadzieję, że teraz będzie działać prawidłowo.

Komendant Powiatowy Państwowej Straży Pożarnej w Żninie st. bryg. Grzegorz Rutkowski powiedział wprost, że jest to liczba rażąco duża. Do fałszywych alarmów wyjeżdżały zastępy z jednostki ratowniczo-gaśniczej ze Żnina i Ochotnicza Straż Pożarna w Gąsawie. Po dotarciu na miejsce okazywało się, że było to fałszywe wezwanie, a zdarzały się sytuacje, że strażacy ledwo wrócili do bazy i musieli wracać, bo znowu włączył się alarm. Sytuacja stała się uciążliwa również dla mieszkańców, bo alarmy włączały się najczęściej w nocy i powodowały hałas. A potem przyjeżdżała straż pożarna z włączoną sygnalizację świetlną i dźwiękową.

- W innych obiektach też zdarzają się takie sytuacje, ale są to dwa alarmy na rok, a tutaj co tydzień, a czasem 2-3 dni pod rząd - mówi nam komendant.

Reklama

Na spotkaniu strażaków z OSP Gąsawa wójt Błażej Łabędzki powiedział, że wyjazdy do fałszywych alarmów generują koszty. To od 400 do 500 złotych na jeden wyjazd. Do tego dochodzi inny problem. W czasie wyjazdu na fałszywy alarm, w innym miejscu na terenie Gąsawy ktoś rzeczywiście może potrzebować pomocy.

Jak wyjaśnia Grzegorz Rutkowski podczas próby wyjaśniania tej sytuacji pojawiają się różne wątki. Przez kilka miesięcy w ośrodku przebywali uchodźcy z Ukrainy, którzy w pomieszczeniach z czujnikami gotowali. Instalacja przeciwpożarowa w takiej sytuacji się włączała i alarmował odpowiednie służby. Na to się nakłada, zdaniem komendanta, niewłaściwy nadzór nad obiektem ze strony właściciela. Powinien być regulamin korzystania z obiektu, a jego zapisy powinny być przestrzegane, a uchybienie egzekwowane.

Reklama

- Jeżeli obiekt nadal będzie funkcjonował źle, to są narzędzia, które nie pozwolą na jego funkcjonowanie w ogóle - stwierdził komendant PSP w Żninie. Wyjaśnił, że do prawidłowego funkcjonowania obiektu potrzebna jest dobrze działająca instalacja alarmowa. Jeśli ona nie działa, to cały obiekt nie funkcjonuje dobrze. Nasz rozmówca zwrócił uwagę na to, że w ośrodku organizowany jest wypoczynek dzieci i młodzieży. Dlatego prawidłowe funkcjonowanie systemu przeciwpożarowego jest w tym miejscu takie ważne.

Stąd decyzja komendanta o tym, by wydać zgodę na wypoczynek dzieci i młodzieży na użytkowanie obiektu na rok, a nie na trzy lata. Zaistniała sytuacja budziła jego obawy o bezpieczeństwo wypoczywających i stąd taka, a nie inna decyzja. Wyjaśnił, że skrajnej sytuacji komendant może wpłynąć na Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego o to, by wydał zakaz użytkowania obiektu. W tym roku były już 3 alarmy.

Reklama

- My za właścicielkę nie zadbamy o stan tej instalacji - mówi Grzegorz Rutkowski. - Musi sama to zrobić. My nie wykonamy za nią przeglądu instalacji, nie zlecimy naprawy i nie będziemy pilnowali porządku w obiekcie. Jeśli co kilka dni włącza się alarm, to oznacza, że nie działa on właściwie. A wtedy obiekt nie spełnia wymogów, czyli nie powinien być dopuszczony do użytkowania

W sprawie fałszywych alarmów prowadzone jest postępowanie o wykroczenie z art. 66 kodeksu wykroczeń (Kto chcąc wywołać niepotrzebną czynność, fałszywą informacją lub w inny sposób wprowadza w błąd instytucję użyteczności publicznej albo organ ochrony bezpieczeństwa, porządku publicznego lub zdrowia - podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny do 1500 zł). Postępowanie jest w toku.

Reklama

Straż pożarna liczy na poprawę działania systemu alarmowego i zmianą nadzoru nad obiektem. Grzegorz Rutkowski powiedział nam, że w tej chwili w obiekcie trwają prace modernizacyjne i liczy na to, że system alarmowy będzie działać prawidłowo. Dlatego na właścicielkę nie została nałożona kara.

Olga Sobolewska-Grabianowska przyznała, że były alarmy, ale obiekt jest po modernizacji całego systemu alarmowego i ma nadzieję, że teraz będzie działać poprawnie. Została zamontowana nowa centrala, wymieniono okablowanie, jest system umożliwiający wyłączenie alarmu po 5 minutach (gdyby okazało się, że jest fałszywy). Do obsługi systemu zostało przeszkolonych dziewięć osób, a jedna z nich ma być na miejscu, aby w razie konieczności ten system wyłączyć.

Reklama

- Robię wszystko co mogę i stanę na wysokości zadania, żeby takich alarmów już więcej nie było. Jestem dobrej myśli, że po modernizacji będzie wszystko w porządku - zapewniła właścicielka.

Remigiusz Konieczka, 6 II 2023

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości