Reklama

Bajki Andrzeja P.

Okradał wizytówkę Żnina
     Bajki Andrzeja P.
     Dwa lata więzienia w zawieszeniu na cztery lata, zakaz pełnienia funkcji kierowniczych w spółkach i 10.000 zł grzywny - to kara dla Andrzeja P. za działalność na szkodę spółki. Pozostali oskarżeni otrzymali niższe kary. Były prezes zapowiada wniesienie apelacji.

    Andrzej P. funkcję prezesa Żnińskiej Kolei Powiatowej piastował od marca 2002 r. do 28 stycznia 2005 roku, kiedy to został zatrzymany przez policję. Dzień później żniński sąd na wniosek prokuratury zastosował wobec niego areszt tymczasowy. W tym dniu Andrzej P. przyznał się do wszystkich stawianych mu zarzutów. Zeznał wówczas, że w połowie stycznia 2005 roku zadzwonił do niego ówczesny wicestarosta Michał Pęziak i poinformował go o piśmie z policji, które wpłynęło do starostwa i zostanie przekazane kolejce. Mówił również, że ma uważać, bo z pewnością będzie kontrola. Andrzej P. schował po tym ostrzeżeniu bilety w domu.

    Po dwóch miesiącach sąd uchylił areszt i zastosował poręczenie majątkowe w wysokości 10.000 zł. Po prawie 9 miesiącach śledztwa, pod koniec 2005 roku, do sądu trafił akt oskarżenia przeciwko Andrzejowi P., byłej głównej księgowej Bożenie N. oraz właścicielowi drukarni ze Żnina Andrzejowi B. Byłemu prezesowi prokuratura postawiła zarzuty, że prowadził dokumentację działalności firmy w sposób nierzetelny, doprowadził do wystawiania faktur za wcześniej sprzedane bilety, nie inwentaryzował tych biletów przez co powstał ich niedobór. Ponadto Andrzej P. niszczył, ukrywał, przerabiał i antydatował dokumenty dotyczące obiegu biletów, powodując szkodę majątkową w spółce. W 2003 roku Andrzej P. przywłaszczył pieniądze pochodzące z biletów w kwocie 3.163 zł. Byłemu prezesowi zarzucono również wprowadzanie do obiegu nielegalnych biletów, nie objętych ewidencją, przywłaszczenie w okresie od kwietnia do października 2004 roku około 8.000 zł, sprzedaż powierzonego mienia jako złomu: wagonu, zbiornika, prasy hydraulicznej i kotła centralnego ogrzewania. Poza tym Andrzej P. miał w swoim domu nielegalnie skopiowane programy komputerowe.
Andrzejowi B. prokuratura postawiła m.in. zarzut, że jako współwłaściciel firmy graficznej pomógł byłemu prezesowi w przywłaszczeniu pieniędzy w wysokości co najmniej 8.000 zł, drukując bez faktury bilety, które zostały wprowadzone do obiegu poza ewidencją.
    Była główna księgowa została oskarżona o prowadzenie w sposób nierzetelny dokumentacji księgowej, co doprowadziło do wyrządzenia szkody majątkowej w spółce.
    Podczas postępowania sądowego Andrzej P. nie przyznał się do stawianych zarzutów. Wyjaśnił, że ostrzeżenia ówczesnego wicestarosty nie odebrał jako przeciek, lecz jako informację, że sprawę będzie musiał wyjaśnić. Dodał, że podczas aresztowania doznał szoku, który nie pozwolił mu na logiczne myślenie i logiczne odpowiedzi na pytania policjantów.
    Prokurator zażądał kary 22 miesięcy więzienia dla Andrzeja P. w zawieszeniu na 3 lata i naprawienie wyrządzonych szkód, roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na 2 lata wobec Andrzeja B. i 6 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na 2 lata dla Bożeny N. Obrońca Andrzeja B. w mowie końcowej wnioskował o złagodzenie kary o połowę. Obrońcy pozostałych oskarżonych wnioskowali o uniewinnienie. Andrzej P. i Bożena N. również prosili o uniewinnienie.
    Przedwczoraj w żnińskim sądzie zapadł wyrok. Sędzia Łukasz Bem nie przychylił się do wniosków Andrzeja P. i Bożeny N. Były prezes został skazany na 2 lata pozbawienia wolności w zawieszeniu na 4 lata i karę grzywny 10.000 zł. Wobec Andrzeja P. sąd orzekł zakaz pełnienia funkcji kierowniczych w spółkach cywilnych i handlowych, jak również zakaz prowadzenia działalności gospodarczej w ciągu 2 lat. Bożena N. została skazana na 10 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na 2 lata. Orzeczono wobec niej karę grzywny w kwocie 500 zł oraz zakaz wykonywania zawodu głównej księgowej przez 2 lata. Andrzeja B. sąd skazał na 6 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na 2 lata.
W opinii sądu oskarżony Andrzej P. bez wątpienia ponosi odpowiedzialność za rachunkowość w firmie. To, że finansami w spółce zajmowała się główna księgowa, nie zwalniało byłego prezesa od rzetelnego nadzoru nad nimi. Andrzej P. nie miał pojęcia, jak wygląda prawidłowa rachunkowość w firmie i dlatego nie mógł jej nadzorować. Według sądu, nierzetelne prowadzenie rachunkowości jest ewidentnym przestępstwem, a dokumentacja finansowa spółki była prowadzona w sposób nierzetelny. Poza tym były prezes wywoził do swojego domu druki ścisłego zarachowania.
    Sąd zwrócił uwagę, że pierwotnie Andrzej P. przyznał się do stawianych mu czynów. Mówił wówczas, w jaki sposób oszukiwał spółkę. Przyznał się, że sprzedawał bilety poza ewidencją i zarabiał na tym 2-3 tysiące złotych. Według sądu wszystkie bajki, które opowiadał podczas procesu Andrzej P. to próba uniknięcia odpowiedzialności karnej. Były prezes ŻKP wiedział od początku stycznia 2005 roku, że są nieprawidłowości. Został ponadto uprzedzony przez Michała Pęziaka, że będzie w spółce kontrola, przez co mógł się przygotować do złożenia wyjaśnień. Andrzej P. nie tylko przywłaszczył sobie pieniądze od osób, które korzystały z kolejki, ale również sprzeniewierzył się prowadzonej przez siebie funkcji. Działał na szkodę spółki. Zdaniem sądu oskarżony okradał wizytówkę Żnina. Sąd uniewinnił Andrzeja P. z zarzutu sprzedaży powierzonego mienia jako złomu.
    Postępowanie sądowe wykazało, że Bożena N. prowadziła księgowość w spółce w sposób fatalny i bałaganiarski. Biegła Małgorzata Glaser na jednej z rozpraw określiła, że to było dno. Była główna księgowa współuczestniczyła w przestępstwie. Sprzeniewierzyła się ustawie o rachunkowości. Brała też udział w antydatowaniu notatki służbowej, że znaleziono nieponumerowane bilety.
    Andrzej B. wydrukował dla Andrzeja P. bilety bez numeracji. To jeszcze nie byłoby  przestępstwem, jednak w opinii sądu, Andrzej B. miał świadomość do czego bilety te będą wykorzystywane. Pomógł Andrzejowi P. w sprzedaży biletów poza ewidencją i odniesieniu przez byłego prezesa korzyści. Na tym polegała jego wina.
    Sąd orzekł, że Bożena N. nie może pracować jako główna księgowa przez okres 2 lat. Zdaniem sądu, fałszowanie dokumentacji księgowej nie może przejść bez echa. Sąd nie ma przekonania, że Bożena N. będzie prowadziła księgowość w sposób prawidłowy. Oskarżona może natomiast pracować jako księgowa.
    Andrzeja P. i jego obrończyni nie było na sali rozpraw, kiedy odczytany został wyrok. Na salę weszli, kiedy sędzia podawał uzasadnienie. Andrzej B. pojawił się w sądzie po publikacji wyroku. Wyrok usłyszała tylko Bożena N.
    Wyrok nie jest prawomocny. Andrzej P. zapowiedział, że wniesie apelację do Sądu Okręgowego w Bydgoszczy.

Reklama

Arkadiusz Majszak
Pałuki 951 (18/2010)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości