Kcynia, projekt, basen, wyrok, Urząd, Tomasz Szczepaniak
Basenu nie ma, jest groźba podtopienia
Kilkadziesiąt tysięcy złotych może kosztować gminę Kcynia nieuregulowana sprawa projektu basenu. Wyrok jest niekorzystny, ale Urząd zapowiada apelację.
Przypomnijmy: Tomasz Szczepaniak będąc burmistrzem Kcyni planował budowę pływalni przy Szkole Podstawowej na ul. Wyrzyskiej, która w godzinach zajęć szkolnych służyć miała dzieciom i młodzieży do nauki pływania, a po zajęciach mieszkańcom gminy. Gdańska firma Od A do Z przygotowała projekt basenu, w którym przewidziana była niecka i dwa jacuzzi oraz kompleks sanitarny z szatniami i natryskami. Radni projekt pływalni zaakceptowali i dali zielone światło na przygotowanie kosztorysu. Po jego zaakceptowaniu przez radnych, gmina miała ogłosić przetarg na budowę basenu, jednakże w listopadzie 2010 roku w Kcyni zmieniła się władza i nowy burmistrz Piotr Hemmerling zrezygnował z inwestycji.
Pływalnia nie powstała, ale projektant basenu oddał gminę do sądu, gdyż domagał się wypłacenia całości wynagrodzenia. Sprawa przez półtora roku toczyła się w gdańskim sądzie, uczestniczył w niej Piotr Hemmerling wraz z radcą prawnym Urzędu Dominiką Narewską. - Z przykrością informuję, że ta sprawa została przez gminę Kcynia przegrana na tym etapie. Po uzyskaniu pisemnego uzasadnienia składać będziemy apelację. Na chwilę obecną wyrok jest dla nas niekorzystny, zostaliśmy zobowiązani do zapłacenia potrąconej kwoty z odsetkami od 2010 roku - poinformował burmistrz.
Dominika Narewska wyjaśniła, że kwota do zapłaty wynosiła 23.000 zł, jednak z naliczonymi odsetkami od 2010 roku ta kwota będzie znacznie wyższa.
- Uważam, że wykonawca nie wywiązał się w sposób dostateczny z umowy, a przed sądem udowadniał, że gmina na etapie projektowania nie wywiązała się z umowy nie dostarczając dokumentów. Fizycznie za to odpowiedzialności prawnej nie ponoszę, natomiast ponoszę konsekwencje finansowe, gdyż ciągłość władzy obowiązuje - tłumaczył Piotr Hemmerling.
Tomasz Szczepaniak zapewnił, że potrącenie kwoty było zgodne z warunkami zawartej umowy, z uwagi na fakt, że projektant nie przedłożył dokumentacji w stosownym czasie. - Wcześniej dwa razy aneksowaliśmy umowę i za trzecim razem postanowiliśmy w świetle prawa potrącić część sumy umownej. Projektant nie wywiązał się w terminie, a jako burmistrz musiałem strzec interesu gminy i pilnować terminów - uważa były burmistrz Tomasz Szczepaniak.
Sylwia Wysocka
Pałuki nr 1138 (49/2013)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze