Gdy pracownicy WiK zlokalizują podejrzanie wyglądające instalacje wskazujące, że może dochodzić do kradzieży wody, wtedy mogą powiadomić o tym policję. W tym przypadku mieli podejrzenia, że woda może być pobierana z hydrantu przy wykorzystaniu pręta służącego za klucz. Jednak tym razem WiK nie był w stanie nikomu udowodnić celowych działań.
fot. Karol Gapiński
WiK, woda, pobór, kara, zużycie
Będzie ścigać za nielegalne pobory
Za kradzież wody poprzez pirackie podłączenia do sieci publicznej grozi kara do 5.000 zł. Ostatnio ujawniony został taki przypadek, ale obyło się bez kary, ponieważ przyłapany mieszkaniec zgodził się zapłacić za wodę, którą nielegalnie pobrał.
Małgorzata Stawicka, prezes spółki komunalnej Wodociągi i Kanalizacje w Żninie zamierza uważniej monitorować zużycie wody przez klientów. Małgorzata Stawicka jest mieszkanką Bydgoszczy, ale od poniedziałku do piątku mieszka w gminie, w której pracuje, konkretnie w Podgórzynie. - Lubię w wolnym czasie uprawiać nordic walking. Poza tym w terenie poruszają się też nasi pracownicy - czy to służbowo, czy prywatnie. Oni też pewne ślady nielegalnego procederu poboru wody mogą dostrzec - podzieliła się z nami prezes WiK-u.
Ostatnio, jak opowiedziała nam Małgorzata Stawicka, taki przypadek został ujawniony z ujęcia wody w Białożewinie. W czasie największych tegorocznych upałów w sierpniu pracownicy WiK obserwowali każdej nocy między 23:00 a 5:00 dużo większe pobory wody z sieci. Nawet o 80 do 100 m3 więcej wody szło wtedy niż w analogicznej porze nocy w innych porach roku. Tymczasem między 7:00 a 9:00 pobory wody były mniejsze, niż w godzinach nocnych o 50%. Pracownicy WiK zdawali sobie sprawę, że powinno być odwrotnie, bo ranki to jest ta pora, gdy średnie zużycie wody jest jednym z największych w skali całej doby, nocą zaś wody mieszkańcy zwykle nie używają aż tyle. A już zwłaszcza przez wiele nocy pod rząd.
- Dowody były w tym przypadku twarde, ale z tym mieszkańcem, który za to odpowiadał, doszliśmy do porozumienia i zapłacił on za wodę, którą zużył nielegalnie podpinając się do hydrantu. Ostatnio w innej miejscowości odkryliśmy podobny przypadek, choć tutaj nie zdołaliśmy udowodnić konkretnej osobie, że to właśnie ona za takim nielegalnym poborem wody stoi - przyznała Małgorzata Stawicka. Pani prezes podkreśla, że w myśl artykułu 28 ustawy o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i zbiorowym odprowadzaniu ścieków z 2001 r., sprawcy nielegalnych poborów wody z sieci publicznej grozi kara do 5.000 zł; ostrzega również, że jeśli WiK-owi uda się udowodnić komuś winę, to spółka kierować będzie wnioski o ukaranie takich osób.
Karol Gapiński
Pałuki nr 1232 (38/2015)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze