Organizatorzy XII Biegów Żnińskich planowali przeprowadzić tradycyjną dziesięciokilometrówkę po raz pierwszy na trasie ze Żnina do Białożewina i z powrotem. 27 marca wysłali wniosek do wiceburmistrza Jarosława Jaworskiego z prośbą o wydanie pozwolenia na przeprowadzenie imprezy.
6 kwietnia otrzymali od wiceburmistrza pozwolenie na organizację zawodów. Dwa dni później Stanisław Goclik wysłał pismo do wydziału komunikacji żnińskiego starostwa z prośbą o pomoc w organizacji biegu oraz powiadomił o trasie biegu. 22 kwietnia otrzymał pismo kierowane do burmistrza Żnina i do wiadomości Klubu Biegacza w Żninie podpisane przez zastępcę komendanta powiatowego policji w Żninie Piotra Stachowiaka, iż burmistrz nie jest organem władnym do wydawania zezwolenia na przeprowadzenie biegów.
Uważam, że organizatorzy popełnili błąd nie powiadamiając Jarosława Jaworskiego o trasie biegów. Choć nie usprawiedliwia to również wiceburmistrza Żnina, który powinien znać przepisy i odesłać organizatorów do kompetentnego organu, czyli starostwa zamiast wydawać pozwolenie. Przepisy powinni znać również (a może i przede wszystkim) organizatorzy, którzy nabyli już chyba spore doświadczenie, gdyż zawody rozgrywane są od 12 lat. Jeśli w zeszłym roku potrzebna była zgoda od komendanta wojewódzkiego policji, którą naprędce załatwiał były prezes Klubu Biegacza Andrzej Kujawa, należało zasięgnąć opinii, czy takowa nie będzie potrzebna również w tym roku. Organizatorzy powinni ponadto załatwiać wszelkie formalności znacznie wcześniej, zamiast na niecały miesiąc przed imprezą.
Mało brakowało, a żniński bieg zakończyłby się skandalem. Bo gdyby rzeczywiście w minioną niedzielę padał deszcz, to przeprowadzenie biegu głównego w parku byłoby niemożliwe, a zawodnicy musieliby wrócić do domu. Czy po takiej klapie organizacyjnej chcieliby wrócić tu za rok?
Biegi żnińskie to jedna z nielicznych imprez masowych na Pałukach ciesząca się sporym zainteresowaniem. Dowodem jest prawie setka zawodników, którzy rywalizowali w niedzielę w parku miejskim tylko w biegu głównym. Do tego należy doliczyć drugą setkę uczniów, którzy uczestniczą w biegach młodzieżowych. To także znakomita promocja dla Żnina i powiatu. W tym roku starostwo również nie dołożyło starań, by bieg był promocją. Zabrakło dobrej woli, bo przecież - nie oszukujmy się - skoro organizatorzy wysłali pismo do starostwa 8 kwietnia, było jeszcze dość czasu by wskazać im nieprawidłowości, ale i przy okazji pomóc w przeprowadzeniu zawodów na planowanej trasie. A wyjazd starosty Zbigniewa Jaszczuka i wiceburmistrza Jarosława Jaworskiego podczas największej w minionym tygodniu imprezy na Pałukach pozostawiam bez komentarza. Może organizatorzy popełnili błąd, że nie powołali komitetu honorowego?
Biegi Żnińskie już dawno na stałe wpisały się do kalendarza imprez sportowych na Pałukach. I należy zrobić wszystko, żeby z roku na rok były coraz bardziej atrakcyjne pod względem trasy i promocji. Może Stanisław Goclik i grupa przyjaciół to za mało? Może powinno się w to włączyć więcej nauczycieli wychowania fizycznego? Jednego jestem pewien. Powinny się w to włączyć władze Żnina i powiatu, gdyż na terenie powiatu żnińskiego nikt nie organizuje większej imprezy masowej o charakterze rekreacyjno-sportowym.
Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 637 (18/2004)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze