Były niewątpliwą wizytówką i symbolem miasteczka nad Wełną, znane nie tylko w Polsce, ale też poza jej granicami - w Anglii, a nawet Stanach Zjednoczonych. Powrót do czasów ich świetności jest teraz możliwy dzięki wyjątkowej wystawie, udostępnionej przez Miejsko-Gminny Ośrodek Kultury w Janowcu Wlkp. Powstała dzięki byłym pracownikom zakładów - Łucji i Jerzemu Klapiszewskim, a także historykowi Adamowi Lubawemu.
W telegraficznym skrócie - dzieje Zakładów Mięsnych sięgają 1898 r. - wtedy to powstała służąca wyłącznie ubojowi rzeźnia miejska, wykorzystywana na potrzeby lokalnej społeczności. W 1930 r. w tym samym miejscu rozpoczęto budowę Bekoniarni, którą otwarto uroczyście 18 stycznia 1932 r. Inwestorami byli kupcy z wielkopolski oraz samego Janowca. W 1935 r. ruszyła z kolei produkcja konserw. W czasie trwania II wojny światowej zakłady zostały przejęte przez Niemców i służyły częściowo do produkcji zaopatrzenia dla armii niemieckiej. Rok 1945 przyniósł ich upaństwowienie, zaś trzy lata później wznowiono produkcję bekonu na rynek angielski. W roku 1964 reaktywowano wyrób konserw eksportowych. W 1974 r. Zakłady Mięsne stały się Zakładem Produkcyjnym nr 1 Zakładów Mięsnych w Nakle nad Notecią - spowodowało to utratę ich samodzielności. Odzyskały ją na przełomie lat 1981/1982. W 1992 r. przekształcono je w jednoosobową spółkę Skarbu Państwa. W 1994 r. utraciły płynność finansową, a to doprowadziło do zawieszenia działalności. Ich ostateczny kres nastąpił w 2009 r. - wówczas wyburzono należące do nich budynki.
Wystawa, którą można podziwiać w Wieży Ciśnień - filii MGOK, odwołuje się do niemal wszystkich tych kluczowych momentów z naciskiem na wydarzenia sprzed 1982 r. To właśnie wtedy janowieckie zakłady obchodziły jubileusz 50-lecia istnienia. Z tej okazji Łucja i Jerzy Klapiszewscy (ówcześni pracownicy) zgromadzili materiały do przygotowania rocznicowej wystawy. Składała się z dziesiątek zdjęć, unikalnych dokumentów, dyplomów, pamiątek, legitymacji, własnoręcznych opisów stworzonych przez pana Jerzego, artykułów publikowanych w dawnej prasie etc. - Wystawa stała się główną osią do tego co dzisiaj zobaczymy - podkreślił Adam Lubawy podczas piątkowego wernisażu. Co ważne, jej elementy przetrwały w stanie idealnym.
- Wpadłam na pomysł, żeby przedstawić ten projekt dyrektorowi. Dyrektor oczywiście wyraził zgodę i przystąpiliśmy z Jurkiem do współpracy - opowiadała Łucja Klapiszewska, wracając pamięcią do lat 80. XX wieku. W czasie jubileuszu półwiecza wystawa została zaprezentowana w zakładzie. - Nigdy później nie wyszła poza jego mury. Nie była już więcej eksponowana - kontynuowała mieszkanka Janowca. Zaznaczyła, że aktualna odsłona nie jest kompletna, bowiem część zbiorów wypożyczyła Wiadomościom Janowieckim. - Do dzisiaj ich nie odzyskałam, a szkoda, bo był tam ważne rzeczy, zdjęcia, legitymacje - mówiła.
Kiedy ponad 43 lata temu pani Łucja rozpoczęła realizację swojego projektu, odwiedzała przede wszystkim byłych, emerytowanych pracowników Zakładów Miejskich. Gromadziła w ten sposób pamiątki, wspomnienia i najistotniejsze informacje. - Resztę dzieła dokonał Jurek, który to wszystko pięknie opisał i pomógł mi to odpowiednio wyeksponować.
Łucja Klapiszewska przypomniała, że wyroby z miasteczka nad Wełną były wywożone aż pod Wrocław do sklepów mięsnych i prywatnych odbiorców. Ceniono je w wielu regionach kraju, jak również poza jego granicami. - Najlepsze to były zawsze serdelki, parówki, pasztetowa i gulasz angielski. Smakiem naszej pasztetowej zupełnie odpowiada wyrób od pani Ani Lewandowskiej z Rogowa. Trochę ta receptura tam była podana, bo chcieliśmy te smaki zatrzymać - nie ukrywała.
Zwiedzanie wystawy było okazją do przeniesienia się w czasie, wspomnień, które snuli licznie przybyli na wernisaż mieszkańcy i pracownicy zakładów. Godne uwagi fakty i ciekawostki przybliżył obecnym niezawodny Adam Lubawy, który ubogacił ekspozycję m.in. archiwalnymi pieczątkami.
Dodajmy, że osoby, które nadal przechowują w swoich domach pamiątki z czasów świetności Zakładów Mięsnych mogą podzielić się nimi z autorami wystawy lub przynieść je bezpośrednio do domu kultury.
Justyna Kulpińska
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze