O znieważenie zastępcy burmistrza i naruszenie nietykalności cielesnej policjanta oskarżony jest Jurand Świerc, który na sesji nawoływał, by radni nie podejmowali decyzji o sprzedaży lasów gminnych.
Jurand Świerc przed salą rozpraw. Dla niego większą szkodą jest chęć sprzedaży lasu, niż to, o co jest oskarżony. fot. Sylwia Wysocka W poniedziałek (27 marca) o 9:00 w Sądzie Rejonowym w Szubinie na sali rozpraw wydziału karnego spotkali się Jurand Świerc, zastępca burmistrza Kcyni Bogna Adamska, komendant Komisariatu Policji w Kcyni Piotr Smoliński i dzielnicowy Marek Dubiel. Sprawa sądowa prowadzona przez sędziego Jacka Tadycha dotyczyła oskarżenia Juranda Świerca o to, że 27 października 2016 roku naruszył nietykalność cielesną funkcjonariusza policji Marka Dubiela podczas pełnienia obowiązków służbowych w trakcie przeprowadzania interwencji oraz o to, że podczas sesji Rady Miejskiej publicznie znieważył Bognę Adamską używając wobec niej słów obraźliwych. (Film z tego zdarzenia w zakładce Filmy).
NIE PRZYZNAŁ SIĘ
Jurand Świerc nie przyznał się w sądzie do zarzucanych mu czynów i złożył wyjaśnienia.
Zapewnił sędziego, że przyjechał na sesję, by w wolnych wnioskach podjąć temat odszkodowań za straty poniesione w rolnictwie. Nie spodziewał się, że podczas obrad podejmowane będą decyzje dotyczące sprzedaży lasów gminnych. - Poprosiłem o głos, przewodniczący Zbigniew Witczak udzielił mi go i powiedziałem radnym, aby się zastanowili, co chcą zrobić. W sprawie pani Adamskiej nie użyłem wulgaryzmów, na styczniowej sesji ją przeprosiłem - mówił Jurand Świerc.
Oskarżony zapewnił, że później siadł z radnymi i rozmawiał, policja do niego doskoczyła i zaczęła go wyprowadzać, a on stawiał czynny opór. Tak wyjaśnił sędziemu przyczynę stawiania oporu: - Urodziłem się wilkiem, a nie owieczką. Powiedział, że nie żałuje swojego wystąpienia w sprawie lasów.
Sędzia odczytał wcześniejsze wyjaśnienia oskarżonego, który oświadczył, że nie podtrzymuje ich do końca, bo składał je w kajdankach.
CO SIĘ STAŁO
W postępowaniu dowodowym jako pierwsza została powołana Bogna Adamska, która zapewniła, że m.in przedmiotem sesji było wyrażenie przez radnych woli dotyczącej sprzedaży lasów gminnych. - Temat ten wzburzył Juranda Świerca. Wiem, że poprosił o głos, jednak nie pamiętam, czy mu udostępniono, w szczegółach przebiegu zdarzenia nie pamiętam. Jurand Świerc (...) powiedział do wszystkich obecnych na sesji, że dużo mi brakuje jako kobiecie. Odebrałam to osobiście, zrobiło mi się przykro, czułam się obrażona i poniżona - mówiła Bogna Adamska. Zapewniła, że przewodniczący chciał odebrać głos Jurandowi Świercowi, oskarżony mówił dalej, przewodniczący zarządził przerwę i wszyscy zaczęli wstawać. Mówiła, że komendant Piotr Smoliński prosił oskarżonego o opuszczenie mównicy i sali. - Oskarżony się na to nie zgodził, zszedł z mównicy, ale nie chciał wyjść z sali. Stałam z burmistrzem i innymi osobami i ponownie zwrócił się do mnie ze stwierdzeniem, że przez mnie rolnicy nie dostają dopłat. Zrobiła się szamotanina, komendant wezwał interwencję policji, oskarżony zapierał się krzesłem i nie chciał wyjść - mówiła Bogna Adamska. Pytana przez sędziego, czy policjanci użyli siły wobec oskarżonego zapewniła, że funkcjonariusze policji musieli użyć siły, aby wyprowadzić oskarżonego, który stawiał opór.
ZADOŚĆUCZYNIENIE
Bognie Adamskiej odczytane zostało zawiadomienie z 27 października, kierowane do Komisariatu Policji w Kcyni i żądała ukarania Juranda Świerca za to, że używając słów obraźliwych znieważył ją jako funkcjonariusza publicznego. Bogna Adamska podtrzymała wniosek, w którym żąda zadośćuczynienia za wyrządzoną szkodę w kwocie 6.000 zł, z czego 4.000 zł na Stowarzyszenie Świętego Mikołaja i 2.000 zł dla Fundacji Pomocy Terapeutycznej.
INTERWENCJA
Piotr Smoliński, komendant Komisariatu Policji w Kcyni poinformował, że uczestniczył w sesji Rady Miejskiej służbowo. Zeznał, że podczas obrad miało miejsce ostre wystąpienie oskarżonego, które skutkowało przerwaniem obrad w celu uspokojenia atmosfery. - Kilkakrotnie rozmawiałem z oskarżonym, żeby wyszedł ze mną na korytarz, próbowałem uspokoić, oskarżony odmawiał i zmuszony byłem wezwać patrol - mówił Piotr Smoliński. W patrolu tym byli Marek Dubiel i Robert Sadowski. Komendant zeznał, że wraz z policjantami wszedł na salę, ponownie poprosił, żeby oskarżony opuścił salę, ale ten nie reagował; został ostrzeżony, że użyta będzie wobec niego siła, jednak również nie zareagował.
OPÓR
Podczas wyprowadzania, jak oświadczył funkcjonariusz, oskarżony stawiał opór, kładł się na ziemię, wyrywał, wierzgał nogami. Sędzia pytał komendanta, dlaczego nie zabezpieczyli jako dowodu w sprawie zapisu z kamery, co dałoby lepszy obraz sprawy.
Przeczytano zeznania: Po przetransportowaniu Juranda Świerca do stojącego na ul. Szewskiej radiowozu, kiedy wymieniony stanął na nogach, nagle przełożył skute ręce przez głowę Marka Dubiela i ciągnąc ręce do siebie zaciskał kajdanki na szyi Marka Dubiela. Po chwili cofnął uścisk i przełożył ręce oswobadzając Marka Dubiela, następnie wsiadł do radiowozu i został przetransportowany do komisariatu. Taki przebieg zdarzeń został przez komendanta podtrzymany na poniedziałkowej rozprawie.
Marek Dubiel poświadczył, że wraz z kolegą został wezwany na interwencję w Urzędzie Miejskiem w Kcyni. - Kolega Sadowski pobiegł do Urzędu pierwszy, ja po zamknięciu radiowozu udałem się za nim. Po wejściu do sali obrad zauważyłem oskarżonego trzymającego w ręku krzesło. Był już wyprowadzany przez komendanta i Roberta Sadowskiego. Pomagałem w czynnościach, próbowaliśmy odebrać oskarżonemu krzesło, które zostało odebrane dopiero na korytarzu - zeznawał Marek Dubiel.
Funkcjonariusz zeznawał, że podczas wyprowadzania z budynku oskarżony stawiał opór, zapierał się nogami, kopał, podczas doprowadzenia do radiowozu zarzucił mu przez głowę ręce skute kajdankami, które pociągnął do szyi. - Po chwili sam oskarżony zdjął te kajdanki - zeznał Marek Dubiel. Dzielnicowy podtrzymał odczytane mu wcześniejsze zeznania w tej sprawie.
Sędzia odroczył rozprawę do 11 maja.
Sylwia Wysocka
Pałuki nr 1311 (13/2017)
Inne teksty na ten temat:
Obrona lasów zakończona aresztem
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze