„Nauczyciele powinni zajmować się tym, do czego zostali przygotowani, a nie zarządzaniem szkołą” - powiedziała Bożena Wabich
fot. Remigiusz Konieczka
Chomętowo, szkoła, likwidacja, mieszkańcy, dyskusja
Czternastu radnych zlikwidowało szkołę
Nie było gwizdów, krzyków, pohukiwań. Głosowaniu nad likwidacją szkoły w Chomętowie towarzyszyła cisza i spokój. Mieszkańcy w milczeniu przysłuchiwali się dyskusji, trzymając transparent z napisem Zostawcie nam szkołę w Chomętowie.
Radni Rady Miejskiej w Szubinie czternastoma głosami za, przy sześciu przeciw i jednym wstrzymującym się zdecydowali o likwidacji Szkoły Podstawowej w Chomętowie, do której dzieci z oddziałów 0-III będą uczęszczać do końca tego roku szkolnego. Głosowanie poprzedziły wystąpienia przewodniczącej komisji oświaty Wioletty Borys-Stachowiak, radnego sejmiku Marka Domżały, prezes stowarzyszenia Lepsze jutro Bożeny Wabich, szefa komitetu obrony szkoły Sławomira Homei oraz radnego Sławomira Berki.
Mieszkańcy Chomętowa i okolic już po raz drugi przynieśli na sesję transparent z prośbą o pozostawienie szkoły w Chomętowie
fot. Remigiusz Konieczka
LICZBY MÓWIĄ SAME ZA SIEBIE
Przewodnicząca komisji oświaty Rady Miejskiej przyznała, że trudno było podjąć decyzję, ale dodała, że liczby mówią same za siebie, dlatego komisja podtrzymała swoją opinię ze stycznia. Komisja wzięła pod uwagę aspekt ekonomiczny i aspekt społeczny.
- Naszej gminy w tej chwili nie stać na niestandardowy tryb nauczania w jednej szkole w gminie. W tej chwili to jest indywidualny tok nauczania. Utrzymanie ucznia w tej szkole jest najdroższe ze wszystkich szkół w gminie. Trudno jest niestety mówić o tym wszystkim, ale drodzy państwo apeluję do radnych o przemyślenie i zagłosowanie za zamknięciem tej szkoły - powiedziała Wioletta Borys-Stachowiak.
Radny Sławomir Berka w imieniu swoim, rodziców i nauczycieli nie zgodził się z argumentacją zawartą w uzasadnieniu. Dotyczy to demografii. Powiedział, że dzieci w tej szkole są i będą. Są deklaracje rodziców dzieci spoza obwodu szkoły - z Żędowa, Wąsosza, gminy Żnin i Łabiszyn, z których wynika, że do 2018 roku będzie około 60 dzieci. Poza tym w Chomętowie dzieci z zerówki mają dwie sale do dyspozycji - jedną do zabawy, drugą do nauki, a w Kowalewie, gdzie będą chodzić od 1 września, będzie tylko jedna sala. To, czy dzieci zaadaptują się w nowych warunkach, będzie można powiedzieć później. Nie można - zdaniem radnego - mówić z góry, że adaptacja będzie lepsza.
- W 2015 roku koszt ucznia to niespełna 15.700 zł, ale w 2016 roku będzie to niespełna 13.000, czyli jest już mniej i koszty te będą się utrzymywały na tym poziomie przez kilka lat. Likwidując szkołę stracimy dodatek ministerstwa do szkół liczących mniej nić 70 uczniów - powiedział Sławomir Berka. - W pewnym sensie, tak jak powiedziała przewodnicząca, są to zajęcia indywidualne, ale dzięki temu dzieci mają jeszcze większą szansę, by się wybić, bo nauczyciel może włożyć jeszcze więcej energii, zapału, swojego czasu dla garstki uczniów.
NAUCZYCIEL TO NIE ADMINISTRATOR
Stowarzyszenia na rzecz Rozwoju Wsi Chomętowo i Okolic Lepsze jutro otrzymało propozycję przejęcia szkoły, ale decyzja jest na razie zawieszona w czasie. Stanowisko zarządu przedstawiła Bożena Wabich, prezes stowarzyszenia. - Zarząd stowarzyszenia skontaktował się z osobami prowadzącymi szkoły w powiecie żnińskim i nakielskim, przeanalizował sytuację finansową szkoły i stowarzyszenia z księgową. Burmistrz przygotował projekt umowy, a z jej warunkami zarząd się zapoznał. Zarząd po wnikliwej i rzeczowej analizie sytuacji finansowej nie jest w stanie w chwili obecnej podjąć się prowadzenia szkoły. Mówię to w imieniu zarządu, bo do tego zostałam upoważniona, natomiast walne zgromadzenie stowarzyszenia odbędzie się 7 kwietnia i będzie mogło podjąć taką decyzję głosami wszystkich członków.
Bożena Wabich dodała, że stowarzyszenie nie posiada żadnej rezerwy finansowej, nie jest wspierane przez sponsorów, na terenie działalności stowarzyszenia nie ma firm, które mogłyby wspomóc stowarzyszenie finansowo lub rzeczowo, a przedstawiona wstępna umowa nie gwarantuje bezpiecznego prowadzenia szkoły. Pomoc gminy w porównaniu ze szkołami prowadzonymi przez stowarzyszenia w powiecie żnińskim i nakielskim jest znikoma.
- Nieliczna grupa zatrudnionych nauczycieli nie jest w stanie dobrze uczyć i jednocześnie zarządzać szkołą, pisać projekty, rozliczać je, zajmować się administracją i księgowością - mówiła Bożena Wabich. - Uważamy, że nauczyciele powinni zajmować się tym, do czego zostali przygotowani, a nie zarządzaniem szkołą. Nie chodzi tylko o to, aby ta szkoła istniała, ale żeby funkcjonowała tak dobrze, jak do tej pory. Nasi uczniowie potrzebują dobrej szkoły, stabilizacji i bezpieczeństwa. Nie mamy pewności, że podejmując się tylko o własnych siłach takiego wyzwania właśnie taką szkołę im stworzymy.
Prezes powiedziała, że mieszkańcy Chomętowa nie sądzili, iż pierwszą ważną decyzją podejmowaną przez radnych będzie likwidacja szkoły w Chomętowie. Przestrzegła, że zlikwidować szkołę można przez jedno podniesienie ręki, ale odbudować będzie znacznie trudniej.
O 6:00 RANO JAK DO HUTY
Radny sejmiku wojewódzkiego Marek Domżała przyszedł na sesję, bo - jak uzasadnił - od początku był z mieszkańcami Chomętowa i w poczuciu obowiązku chce do końca z nimi być. Dodał, że otrzymał informacje, iż szkoła funkcjonuje dobrze, a uczniowie czują się bezpieczni. Stąd wniosek, że decyzja o likwidacji wiąże się tylko z finansami. Podkreślił, że w działalności społecznej, w oświacie, służbie zdrowia, nie można działać w oparciu tylko o ekonomię. Jeśli radni chcą szukać oszczędności, tych dwustu tysięcy, to mogą poszukać w całej oświacie. Powinni zobaczyć, ile jest kuchni w gminie, może zostawić jedną, która gotowałaby dla wszystkich szkół, zobaczyć, ile jest sprzątaczek, które mogłyby wyjść na zewnątrz w sensie utworzenia oddzielnego podmiotu świadczącego usługi na rzecz szkół.
- Nadal uważam, że takich małych dzieci nie powinno się o 6:00 rano budzić, jak do pracy w hucie i dowozić. Jeśli wszystko funkcjonuje dobrze, to należy się zastanowić, czy tych pieniędzy nie poszukać gdzie indziej i umożliwić dzieciom prawidłową i bezpieczną edukację, czy to co dobre i co funkcjonuje kilkadziesiąt lat, pozostawić - mówił Marek Domżała.
- Dzieci nie będą musiały wstawać o 600 rano, jak do pracy w hucie, ale będą dwa kursy i dzieci będą jeździły na 900 - odpowiedziała Wioletta Borys-Stachowiak.
SUBWENCJA JAK DOPŁATA DO HEKTARA
Przewodniczący komitetu obrony szkoły w Chomętowie zwrócił uwagę, że koszt utrzymania dziecka po wliczeniu zerówki zmniejszył się, a w przyszłym roku dzieci będzie jeszcze więcej, więc koszt może być jeszcze niższy.
- Wydaje mi się, że atak na szkołę w tym roku spowodowany jest tym, że przez następne trzy lata subwencja będzie jeszcze większa. Czy wy przeliczyliście wszystkie koszty, koszty oświaty, nie tylko koszty ucznia? Mają być tworzone zespoły szkolno-przedszkolne. Dlaczego nie dajecie szansy tej szkole, gdy pieniążki będą większe, a koszty mniejsze? Podejrzewam, że po rzetelnym przeliczeniu różnica miedzy szkołą w Chomętowie a Kowalewie nie będzie już taka duża. Nie rozumiem, dlaczego pani przewodnicząca opiera się na wyliczeniach z MZO, dlaczego radni jako nasi przedstawiciele puszczają w eter te wyliczenia. Cały czas te koszty są zawyżane, a gmina de facto płaci mniejsze pieniążki. Jestem rolnikiem. Moja działalność nie jest dochodowa. Żebym mógł funkcjonować, dostaję dopłaty. Subwencja oświatowa jest taką dopłatą. Ona nie ma przynosić dochodów. Nie rozumiem, dlaczego próbujecie zamykać małe szkoły, niszczycie to - mówił Sławomir Homeja.
W swoim wystąpieniu wrócił do pomysłu zorganizowania filii. Pytał, dlaczego nie brano tego rozwiązania pod uwagę. - Moim zdaniem, waszym zadaniem jako radnych, jest sprawdzenie, przedstawienie społeczeństwu faktów, tyle ile gmina wydaje, a nie przeliczenie tylko dzieci, na które są subwencje. Na wszystkie dzieci są subwencje.
Sławomir Homeja dodał, że radni chcą zabrać namiastkę kultury, jaką jest szkoła, ponieważ z powodu braku połączeń dzieci nie mogą korzystać z obiektów sportowych, kulturalnych, jakie są w mieście. Po likwidacji szkoły będą miały zamkniętą drogę do tych obiektów. Ze szkoły korzystają też mieszkańcy innych wsi. Po likwidacji mogą stracić boisko i plac zabaw. Przewodniczący komitetu obrony szkoły przypomniał też o tym, że inne gminy dokładają stowarzyszeniom 10% do utrzymania szkoły i oferują dowozy uczniów.
OSTATNIA SZANSA
Burmistrz Artur Michalak zapewnił, że droga do prowadzenia szkoły przez stowarzyszenie nie jest zamknięta. Jeśli stowarzyszenie podejmie się prowadzenia szkoły, to uchylenie uchwały nie będzie problemem. Dodał, że odchodzi się od pracy indywidualnej na rzecz pracy zespołowej. Sukcesy osiąga się w pracy zespołowej.
- Uważam, że uczenie dzieci pracy zespołowej jest w obecnej dobie najważniejsze. To jest bardzo trudna decyzja, ale konieczna - mówił burmistrz.
Rada zdecydowała o likwidacji szkoły w Chomętowie. Od 1 września uczniowie oddziałów 0-III będą dowożeni do szkoły w Kowalewie, a nauczycielki znajdą zatrudnienie w innych placówkach. Walne zebranie stowarzyszenia Lepsze jutro 7 kwietnia zdecyduje, czy podejmie się prowadzenia szkoły i teraz jest to jedyna szansa na to, by szkoła w Chomętowie jeszcze istniała.
Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 1207 (13/2015)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze