Radny Henryk Popławski (z prawej) przyznał, że zdaje sobie sprawę z tego, że otwieranie aptek nocą jest wbrew interesowi ekonomicznemu. Andrzej Chirek, właściciel między innymi dwóch aptek w Barcinie dodał, że nie dość, że jest to nieopłacalne, to jeszcze nieracjonalne, bo osób wymagających wykupienia recepty nocą jest bardzo mało. fot. Magdalena Kruszka
Barcin, gmina, apteki, dyżury nocne, ośrodek zdrowia
Decyduje ekonomia i racjonalność
Aptekarze przyznali, że organizowanie dyżurów nocnych w aptekach jest nieopłacalne. Zgodnie też przyznali, że sytuacji, w których konieczna jest natychmiastowa pomoc nocą, jest bardzo niewiele, zwłaszcza że podczas opieki nocnej w ośrodku zdrowia pacjent otrzymuje wszystko, co jest mu w danym momencie potrzebne.
Posiedzenie komisji zdrowia i polityki społecznej z udziałem aptekarzy odbyło się 3 marca z inicjatywy przewodniczącego tej komisji Remigiusza Paszkieta, który zaznaczył, że w ostatnim czasie z kilku miejsc zeszły się głosy w sprawie opieki nocnej i oferty aptek w gminie Barcin. Dyskutowano na temat rozkładu czasu pracy aptek w Barcinie i ich dostępności dla mieszkańców w godzinach nocnych.
- Jestem trzecią kadencję radnym i ten temat powraca jak bumerang - przyznał radny Henryk Popławski. - Wszystkim komentuję to w ten sposób, że właśnie sprzedałem pistolet i nie jestem w stanie przystawić go żadnemu aptekarzowi do głowy, żeby w nocy otwierał aptekę wbrew interesowi ekonomicznemu, bo jest chyba bariera, która najbardziej państwa blokuje.
Obecni na posiedzeniu komisji aptekarze Andrzej Chirek oraz Marek Górny wraz z córką przyznali, że właśnie w tym tkwi problem. Radny Popławski przyznał jednocześnie, że należałoby się zastanowić, ile takich przypadków potrzeby skorzystania nocą z apteki w skali doby czy tygodnia by było. - Wam przecież nikt do tego nie dołoży i według mnie to tu jest największy problem - stwierdził Henryk Popławski.
Marek Górny stwierdził, że dyżury były w Żninie, ale od stycznia ich nie ma, bo stwierdzono, że nie ma sensu siedzieć całą noc w aptece, dlatego wprowadzono dyżury telefoniczne. Na takim dyżurze z apteki korzystają średnio jedna, dwie osoby.
Andrzej Chirek, który od ponad dwudziestu lat prowadzi całodobową aptekę w Inowrocławiu zauważył, że o dostępności aptek dla mieszkańców decyduje starostwo powiatowe, a starostwo w Żninie podjęło decyzję o tym, że dyżury nocne nie są konieczne.
- Nie tylko ekonomia aptek, ale w ogóle racjonalność bierze górę - oświadczył Andrzej Chirek. - Są osoby, które przychodzą tuż przed zamknięciem apteki i są to przyzwyczajenia spóźnialskich. A spójrzmy realnie, mamy tu w Barcinie opiekę nocną, podczas której lekarz zaopatruje pacjenta w stanie, w jakim tego wymaga. Do pory porannej pacjent dostaje leki lub jeśli jest stan ciężki, to osoba kierowana jest do szpitala. Poranna realizacja recepty jest tu możliwa w zakresie kilku aptek.
Aptekarze podkreślali, że jak jest nagła potrzeba, to pacjent zawsze może podjechać do Żnina czy do Inowrocławia i ocenili, że nie jest to na tyle duża odległość, że wymagałaby zastanowienia się nad koniecznością otwierania nocą aptek w Barcinie. Andrzej Chirek przyznał, że kumulację pacjentów w jego aptece całodobowej obserwuje w piątki i w soboty, ale wówczas zakupy, których ludzie dokonują, nie są na receptę, natomiast bardzo mało jest recept z pogotowia. Przypadki, kiedy spawacz naświetlił sobie oko albo ktoś odciął palec i wymaga natychmiastowej realizacji recepty, to sporadyczne przypadki.
- Konkurencją dla nas, aptekarzy, są stacje benzynowe - zauważył Andrzej Chirek. - Proszę zauważyć, co tam można kupić. To jest wbrew zasadom, bo pewne leki zostały biznesowo dopuszczone do obrotu, a nigdy nie powinny znaleźć się w kioskach czy na stacjach benzynowych, bo przedawkowanie niektórych z nich jest bardzo toksyczne, a żaden pompiarz czy kioskarz nie udzieli takiej informacji.
Aptekarz stwierdził, że doraźne leki przeciwbólowe można kupić przez całą dobę w innych miejscach, a on sam nie widzi potrzeby, żeby w tak małym środowisku otwierać aptekę, w której farmaceuta siedziałby i czekał na rzeczywistą realizację recepty.
Aptekarz zauważył też, że dotarła do niego plotka o tym, że otwiera w Barcinie aptekę całodobową. Kategorycznie oświadczył, że jest to tylko plotka i nigdy nawet się do tego nie przymierzał. Stwierdził, że najchętniej także w Inowrocławiu zrezygnowałby z całodobowego funkcjonowania apteki.
Marek Górny dodał, że doświadczenia żnińskie są takie, że nie ma klientów w nocy, a pojawiają się, kiedy jest jakaś epidemia. Poza tym ludzie nagminnie przychodzili kupować prezerwatywy. - Chyba że koszty pokryje Urząd - zaproponował Marek Górny.
- Takiej opcji może pan w ogóle nie rozpatrywać - zastrzegł radny Henryk Popławski i podkreślił, że gmina i tak sporo inwestuje w ochronę zdrowia, chociażby uruchamiając poradnie za pieniądze gminne, których NFZ nie finansuje. Nie ma jednakże mowy o tym, żeby finansować jeszcze obsługę nocną w aptekach, zwłaszcza że zapotrzebowanie jest na poziomie śladowym.
- Ta cała nasza dyskusja może być dyskusją czysto akademicką, bo jeżeli okaże się, że w nowym rozdaniu NFZ doprowadzi do tego, że nie będzie tutaj dyżurów nocnych lekarza, to problem nocnych dyżurów aptek umrze śmiercią naturalną - zauważył radny. - Jeżeli będę musiał pojechać do lekarza do Inowrocławia czy do Żnina do szpitala, a wiele czynników wskazuje na to, że tak się to skończy, to nie będę przyjeżdżał z Inowrocławia do Piechcina czy Barcina, wiedząc, że w Inowrocławiu są co najmniej dwie apteki z dyżurem nocnym.
Magdalena Kruszka
Pałuki nr 1256 (10/2016)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze