Reklama

Demontaż pojazdów w środku lasu

Józef Wiśniewski polemizował z Waldemarem Zientakiem na temat planowanej inwestycji. Przekonywał inwestora, że przedsięwzięcie będzie miało zgubny wpływ na przyrodę.

          fot. Arkadiusz Majszak

Laski Małe, demontaż, pojazd, działki, właściciele
     Demontaż pojazdów w środku lasu
     Właściciele działek rekreacyjnych w Laskach Małych protestują przeciwko budowie w sąsiedztwie ich terenów stacji demontażu pojazdów. Dziwią się, jak Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska mogła wydać pozytywną opinię co do planowanej inwestycji. Inwestor zapowiada, że przyroda nie ucierpi, ale Nadleśnictwo Gołąbki nie ma wątpliwości, że w środku lasu takie przedsięwzięcie nie powinno powstawać.

     Pod koniec ubiegłego roku firma Retro Motorsport sp. z o.o. w Paulinach (gmina Dobrcz) złożyła do Urzędu Gminy Gąsawa wniosek dotyczący uruchomienia stacji demontażu pojazdów na posesji w Laskach Małych należącej do Waldemara Zientaka. Mieszkańcy Poznania Danuta Wichlińska i Leszek Nowacki, mający działkę rekreacyjną sąsiadującą z terenem Waldemara Zientaka, zostali powiadomieni pisemnie przez Urząd Gminy w Gąsawie o wszczęciu postępowania w sprawie uruchomienia stacji. Po zapoznaniu się z planami inwestycji wnieśli do wójta Błażeja Łabędzkiego pisemny sprzeciw.
     PROTEST ZBIOROWY
     Jako właściciele bezpośrednio sąsiadującej, w odległości kilku metrów, nieruchomości wyrażamy zdecydowany protest przeciwko wydaniu zezwolenia na powyższą działalność, jako naruszającą zasady ochrony środowiska i wykluczającą cel użytkowania naszej nieruchomości z funkcją mieszkaniowo-wypoczynkową.
     Zarówno nieruchomość sąsiada, jak i nasza zlokalizowane są na terenie leśnym. Nasz dom, jak i sąsiednie, mają funkcje mieszkaniowe i eksploatowane są zgodnie z ich przeznaczeniem. Nieopodal zlokalizowane jest gospodarstwo agroturystyczne - czytamy w piśmie adresowanym do wójta. Poznanianie podnoszą, iż rozporządzenie Rady Ministrów z 9 listopada 2010 roku w sprawie przedsięwzięć mogących znacząco oddziaływać na środowisko usługi demontażu pojazdów zalicza do przedsięwzięć mogących zawsze znacząco oddziaływać na środowisko. Zwracają uwagę, że tego typu usługi winny być lokalizowane wyłącznie na obszarach przemysłowych, a nie w zabudowie mieszkaniowej czy w środowisku leśnym. Według nich uciążliwość planowanego przedsięwzięcia występuje już na etapie przystosowania obiektów do obligatoryjnych wymagań ustawowych, a szczególnie na etapie wykonywania usługi.
     Zważywszy, że posesja (Waldemara Zientaka - am) nie jest w ogóle przystosowana do tej usługi, należałoby zgodnie z wymogami takiej stacji między innymi wybudować parking o szczelnej nawierzchni minimum 200 m2, co związane by było z poważną wycinką drzew, zbudować stację diagnostyczną, stworzyć system kanalizacji deszczowej i sanitarnej z odstojnikami i separatorami, gdyż teren nie jest skanalizowany. To również wymagałoby wycinki drzew. W trakcie eksploatacji takiej stacji zachodzą kolejne uciążliwości związane z transportem, magazynowaniem wraków i ich części, zanieczyszczeniem powietrza i hałasem pracujących urządzeń, takich jak zgniatarki i przecinarki. Jednym z poważniejszych zagrożeń jest zanieczyszczenie ziemi poprzez płyny eksploatacyjne pojazdów: paliwo, oleje, płyny hamulcowe, chłodnicze i z klimatyzacji. Stanowią one stałe zagrożenie również w okresie magazynowania. Istnieje poważne zagrożenie pożarowe związane zarówno z pracą takich urządzeń jak spawarki i szlifierki do cięcia wraków, jak i zbiorniki z paliwami czy gazami. Mamy zatem do czynienia z bombą ekologiczną w środku lasu. Planowane przedsięwzięcie narusza w sposób bezpośredni zasady ochrony środowiska, zasady bezpieczeństwa pożarowego, zasady ochrony terenów leśnych i rolnych, zasady przeznaczenia terenu i nasz interes prawny - zwracają uwagę Danuta Wichlińska i Leszek Nowacki. Mieszkańcy Poznania zwrócili się również do wójta o oddalenie wniosku dotyczącego uruchomienia stacji demontażu pojazdów w planowanym miejscu w Laskach Małych.
     Argumentację Danuty Wichlińskiej i Leszka Nowackiego popierają pozostali właściciele posesji rekreacyjnych i gospodarstwa agroturystycznego, położonych w pobliżu planowanej inwestycji, którzy złożyli do wójta protest zbiorowy uzasadniając, iż usługi demontażu pojazdów należą do przedsięwzięć mogących zawsze znacząco oddziaływać na środowisko. Ich zdaniem usługi demontażu pojazdów nie mogą być lokalizowane w zabudowie mieszkaniowej i na terenach leśnych.
     POZYTYWNA DECYZJA RDOŚ
     Waldemar Zientak w rozmowie z Pałukami zwraca uwagę, że przed złożeniem wniosku zasięgał opinii specjalistów do spraw ochrony środowiska w Bydgoszczy i w Toruniu, co do lokalizacji i funkcjonowania stacji. Zaznacza, iż po skompletowaniu przez niego całej dokumentacji planowanego przedsięwzięcia, czyli map, opisu inwestycji, wielkości i lokalizacji oraz raportu oddziaływania na środowisko, Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska wyraziła pozytywną opinię wobec inwestycji.
     - Stwierdzili, że można realizować i budować przedsięwzięcie pod warunkiem stosowania odpowiednich przepisów i na tej podstawie rozpocząłem działania - podkreśla inwestor. I dodaje, że miesiąc po uruchomieniu przedsięwzięcia RDOŚ skontroluje, czy wszelkie procedury zostały zachowane i czy inwestycja nie oddziałuje negatywnie na środowisko.
     Waldemar Zientak zwraca uwagę, że teren, na którym ma powstać stacja demontażu pojazdów, zostanie zabezpieczony zielenią izolacyjną oraz ogrodzony płotem zabezpieczającym przed ewentualnymi negatywnymi skutkami dla środowiska. Samochody do demontażu będą przyjmowane na betonowym placu. Wszystkie auta będą demontowane w pomieszczeniu zamkniętym. Inwestor zaznacza, że planowane przedsięwzięcie nie stanowi większego zagrożenia pożarowego niż zwykłe siedliska mieszkaniowe, które znajdują się obok. I dodaje: - Tego typu działalność nie zwiększy zagrożenia pożarowego, bo będą używane tylko palniki plazmowe i to w pomieszczeniu zamkniętym. Palniki plazmowe to nie piły do metalu, gdzie tnie się mechanicznie. Działalność ta nie daje też większego hałasu - od 20 do 30 decybeli, w otoczeniu tego palnika, a nie na zewnątrz budynku. Jesteśmy ograniczeni decybelami. 72 decybeli nie można przekroczyć, zresztą RDOŚ zażyczyła sobie m.in. kontrolę hałasu. Nie przekroczymy i nawet nie zbliżymy się do tej normy.
     Inwestor wyjaśnia, że karoserie samochodów zostaną pocięte i będą składowane w kontenerach. Resztki paliw, oleje i płyny eksploatacyjne będą gromadzone w beczkach zabezpieczonych dodatkowo wannami ociekowymi. Opony będą gromadzone na stosach na zewnątrz. Jeśli auto będzie posiadało instalację gazową, to przed jego demontażem butla będzie wyjmowana i oddawana do firmy utylizującej. Waldemar Zientak planuje, że dziennie będą demontowane dwa pojazdy w godzinach od 7:00 do 20:00.
     WIZJA W TERENIE
     W związku z protestami mieszkańców przeciwko planowanej inwestycji, w miniony piątek odbyły się oględziny terenu, na którym stacja ma powstać. Wzięli w nich udział wójt Błażej Łabędzki, pracownicy Urzędu Gminy w Gąsawie, przedstawiciele Nadleśnictwa Gołąbki, inwestor i właściciele sąsiednich działek. Władysław Ludkiewicz, inspektor do spraw budownictwa w Urzędzie Gminy w Gąsawie poinformował, że w opinii RDOŚ inwestycja nie powinna mieć negatywnego wpływu na stan jakości środowiska i zaznaczył, że w tej sytuacji - w świetle pozytywnej opinii RDOŚ - pozytywną opinię co do planowanej inwestycji będzie też musiał wydać wójt.
     - Dla gminy to postanowienie RDOŚ jest obligatoryjne i wiążące, bo właściwym organem do oceny raportu oddziaływania na środowisko jest RDOŚ - tłumaczyli pracownicy gminy.
     Przeciwnicy budowy stacji dziwili się zatem, jaki sens ma dokonywanie oględzin, skoro sprawa została tak przedstawiona. Pracownicy gminy poinformowali ich, że od decyzji mogą się odwołać.
     - Czy RDOŚ wydał sobie opinię przy biurku, czy był tutaj na miejscu? - pytał Józef Wiśniewski, bydgoszczanin mający działkę w Laskach Małych. Waldemar Zientak odpowiedział, że nikt z RDOŚ nie oglądał terenu, na którym ma powstać inwestycja. Pracownicy Urzędu Gminy w Gąsawie poinformowali, iż gmina wystąpiła do RDOŚ z wnioskiem o przeprowadzenie wspólnej wizji lokalnej terenu. Wniosek gminy spotkał się z odmową, ponieważ wizja terenu nie należy do obowiązków RDOŚ.
     - Za to RDOŚ jest uprawniony do wydawania idiotycznych decyzji - nie przebierali w słowach przeciwnicy lokowania w lesie stacji demontażu.
     Właściciele sąsiednich działek zapowiedzieli, że nie dopuszczą do realizacji - ich zdaniem - błędnej decyzji.
     - Każdy widzi, że to działka położona w samym środku lasu. Ta działka nie nadaje się do takiej inwestycji. Ludzie, posłuchajcie tej ciszy i śpiewu ptaków. Jak ta inwestycja ruszy, to wszystkie zwierzęta stąd uciekną. W lesie i w ciszy wszystko słyszy się podwójnie, więc będzie tu hałas, bo w mieście to on ginie. To będzie presja na całe środowisko i wszystkie istoty tu żyjące. To wszystko zginie. To będzie katastrofa. Szkoda pana wysiłku i pieniędzy, bo w sądzie i tak pan przegra - zapowiedzieli inwestorowi przeciwnicy lokalizacji stacji.
     Waldemar Zientak zapewnił, że zasięg oddziaływania stacji demontażu pojazdów nie będzie wykraczał poza teren jego działki i nie będzie uciążliwy dla sąsiadów i środowiska.
     Wójt Błażej Łabędzki zaznaczył, iż zważywszy na pozytywną opinię RDOŚ w sprawie oddziaływania na środowisko, musi również podjąć pozytywną decyzję środowiskową dla inwestycji. Dodał, że przeciwnicy budowy stacji demontażu pojazdów będą mogli odwołać się od decyzji do Samorządowego Kolegium Odwoławczego lub zaskarżyć ją do sądu.
     WSZĘDZIE, BYLE NIE W LESIE
     Nadleśniczy Marek Malak wyjaśnił, że stanowisko Nadleśnictwa Gołąbki wobec planowanej w Laskach Małych inwestycji jest negatywne.
     - Taka lokalizacja nie sprzyja środowisku naturalnemu. Można by to zorganizować, ale w zupełnie innej lokalizacji, a nie w takich urokliwych przyrodniczo miejscach. Niech wyznaczą przemysłowe strefy rozwoju i niech tam to lokalizują, a nie na każdym kawałku prywatnego gruntu - zwraca uwagę Marek Malak.
     Dariusz Górski, rzecznik prasowy Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Bydgoszczy wyjaśnia, że zgodnie z obowiązującymi przepisami organem prowadzącym postępowanie w przedmiotowej sprawie jest wójt gminy Gąsawa, który jest właściwy do wydania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach, będącej ostatecznym rozstrzygnięciem sprawy. Natomiast Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Bydgoszczy, w ramach tzw. postępowania wypadkowego, wydaje jedynie uzgodnienie w formie postanowienia.
     - Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Bydgoszczy po przeanalizowaniu całej zgromadzonej dokumentacji (tj. raportu o oddziaływaniu przedsięwzięcia na środowisko wraz z załącznikami i jego uzupełnieniami, protestami mieszkańców) w postanowieniu z dnia 6 maja 2015 r. uzgodnił warunki realizacji przedsięwzięcia pn.: „Uruchomienie stacji demontażu pojazdów w miejscowości Laski Małe 8, działka nr ewid. 44, obręb Laski Wielkie, gm. Gąsawa” na środowisko - zwraca uwagę Dariusz Górski. I dodaje: - W przypadku zaistniałych nowych dowodów w przedmiotowej sprawie, na wniosek organu prowadzącego postępowanie (wójta Gąsawy -am), tutejszy organ ponownie przeanalizuje otrzymaną dokumentację i zajmie stosowne stanowisko.
     Dariusz Górski podkreśla, iż wójt gminy Gąsawa ma obowiązek zapewnić możliwość udziału społeczeństwa w prowadzonym postępowaniu (możliwość wniesienia swoich uwag i wniosków w sprawie). Złożone w ramach wspomnianej procedury zastrzeżenia mieszkańców powinny mieć proporcjonalne znaczenie przy udzielaniu lub odmowie zgody na realizację przedsięwzięcia. W sytuacji, gdy w ramach udziału społeczeństwa nie zostaną wniesione w wyznaczonym terminie (nie krótszym niż 21 dni) istotne dla tego postępowania kwestie, wójt gminy Gąsawa wyda decyzję o środowiskowych uwarunkowaniach.
     - Ponadto, w ramach konsultacji społecznych organ prowadzący postępowanie ma możliwość przeprowadzenia rozprawy administracyjnej otwartej dla społeczeństwa. Wszystkie zastrzeżenia wniesione w ramach tej procedury powinny być rozpatrzone przed wydaniem decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach. Na skutek konsultacji społecznych organ administracji prowadzący postępowanie może zażądać uzupełnienia raportu o oddziaływaniu na środowisko o informacje w zakresie wskazanym przez opinię publiczną. Może także zastosować część postulatów przy określaniu środowiskowych warunków realizacji planowanego przedsięwzięcia - informuje rzecznik RDOŚ. I zwraca uwagę, że decyzja o środowiskowych uwarunkowaniach zgody na realizację przedsięwzięcia stanowi jedynie wstępny etap realizacji inwestycji. Jej wydanie nie gwarantuje bowiem inwestorowi, iż zrealizuje przedsięwzięcie, gdyż nie zwalnia go np. z obowiązku uzyskania pozwolenia na budowę. Ponadto, zarówno na etapie postępowania w sprawie wydania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach, jak i pozwolenia na budowę, stronom niezadowolonym z rozstrzygnięcia przysługuje prawo odwołania się od decyzji do organu wyższej instancji.

Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 1216 (22/2015)

Reklama

 

Przejdź do forum.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości