Reklama

Dendrochronologia, brąz, płetwonurkowie i Duńczycy na I Festynie Archeologicznym w Biskupinie

Festyn w Biskupinie poświęcony jest archeologii doświadczalnej. Dziedziną tą zajmuje się w Polsce grupa ludzi, dzięki której można współcześnie odtworzyć techniki sprzed tysięcy lat. W Biskupinie pokazano to, co byli w stanie ustalić archeolodzy, choć oczywiście to co pokazują nie zawsze jest stuprocentowo wiernym odtworzeniem dawnych technik.

ZBIGNIEW DOLSKI

Zbigniew Dolski, który swój zakład odlewniczy pobudował na górce, nie do końca stosuje metody praprzodków, ale efekty osiąga podobne. Piec, którym topi brąz podobny jest do tego, w jakim wytapiali metal nasi przodkowie - wpuszczony jest ziemi i tylko komin znajduje się na powierzchni Opał używany do wytopu jest jednak inny.

Dwie bratnie dusze - Józef Broda, który sztukę gry na instrumentach posiadł w równej mierze, co zasłuchany w jego grę Zbigniew Dolski sztukę rzeźby; fot. Maria Warda

Pan Zbyszek używa do tego celu koksu hutniczego, a przed wiekami używano tylko węgla drzewnego. Innego opału ludzie nie znali. Aby im go nie zabrakło, hutnicy przenosili się z miejsca na miejsce. Kiedy wypalali kawał lasu, przenosili się w inne miejsce, tam czynili podobnie i znowu się przenosili. Nigdy nie pracowali jesienią, do tego typu prac musiało być upalnie. Tylko wtedy wnętrze pieca osiągało odpowiednią temperaturę i żelazo topniało. Robili z niego groty do włóczni, małe sierpy i inne niezbędne przedmioty. Pan Zbyszek też odlewał grot.  Pożądliwie patrzyli na mego zwiedzający, ale za wejście w jego posiadanie należało zapłacić 20 płacideł.

Reklama

DUŃCZYCY

Bardzo piękną grupę w tym korowodzie niezwykłości stanowili archeolodzy duńscy. Na kilka dni przeistoczyli się w Wikingów. Wszyscy oni przyciągali oko każdego turysty. Sprawiały to ich stroje.

Rzeźba w kamieniu polnym, fot. Maria Warda

Duńczycy to zapaleńcy, którzy  bardzo lubią uczestniczyć w festynach archeologicznych. Robią to często, pracując jednocześnie nad odtwarzaniem i rekonstrukcją przeszłości. Wyniosą niestety przykre wspomnienie z naszego kraju,  bowiem już pierwszego dnia ktoś skradł im rzemień od kościanej łyżwy, którą przywieźli na wystawę.

Reklama

PŁETWONURKOWIE

Kawałek dalej można było popluskać się w wodzie. Chętni i odważni mogli przyjrzeć się światu podwodnemu. Przewodnikami w tej podróży byli płetwonurkowie. Nie wiem, czy znalazł się śmiałek,  zdecydowany na badanie głębin jeziora. Podejrzewam, że skończyło się na pozowaniu do fotografii w pełnym ekwipunku płetwonurka.

Pokazowi sprzętu do badań podwodnych przyglądali się nie tylko widzowie z lądu, ale także łabędzie z jeziora i pasażerowie statku Diabeł Wenecki, fot. Maria Warda

DENDROCHRONOLOG

Spośród rzeszy ludzi spotkanych na festynie tylko jeden był pewny swoich opracowań - Tomasz Ważny z Akademii Sztuk Pięknych. Pracuje on na wydziale konserwacji dzieł sztuki. Do jego zadań należy określanie gatunku drewna, ustalanie przyczyn zniszczeń drewnianych obiektów zabytkowych. Najważniejsza jest jednak dendrochronologia i tej dziedzinie poświęca najwięcej czasu. To dzięki tej metodzie stwierdzono, że Biskupin jest znacznie starszy niż sądzono dotychczas. Pewność tę uzyskano na podstawie laboratoryjnego badania drewna. Podstawy dendrochronologii opracowano w latach dwudziestych w Stanach Zjednoczonych. W Europie pierwsze opracowania pojawiły się w łatach 1940-50, a gwałtowny rozwój dendrochronologii przypadł na lata osiemdziesiąte i obecnie. Metoda ta polega na analizie przyrostów z dokładnością do jednej setnej milimetra. Wyniki pomiarów trafiają do komputera, gdzie porównywane są sekwencje wartości liczbowej szerokości przyrostów rocznych z wzorcami. Poprzez dopasowanie do wzorca można określić wiek drzewa z dokładnością do jednego roku.

Reklama

Drzewo z Biskupina po raz pierwszy było wysłane do laboratorium w Sztokholmie w roku 1938. Wtedy nie udało się uzyskać żadnych wyników. W późniejszych latach drewno było wysyłane do Szwajcarii, a około roku 1980 do Wiednia. W tamtejszych laboratoriach również nie uzyskano zadowalających informacji. Dopiero badania podjęte przez Tomasza. Ważnego przy pomocy laboratoriów dendrochronologicznych w Getyndze dały rewelacyjne wyniki. Metoda, opracowana przez naszego naukowca ma zastosowanie między innymi przy badaniach dzeł sztuki. Poza ustaleniem wieku drewna można też określić jego pochodzenie. Dzięki nowym metodom daje się ustalić, że obrazy namalowane przez Rembrandta, Rubensa i innych wielkich mistrzów malarstwa flamandzkiego powstały na drewnie pochodzącym z Polski. Pan Tomasz powiedział, że drzewo jest jak dyskietka. Zapisuje z komputerową dokładnością informacje o środowisku, w którym wzrastało, o atmosferze jaka temu wzrastaniu towarzyszyła oraz o chorobach przez drzewo przebytych. Słoje drzewa tego samego gatunku wzrastają w danym roku podobnie. Dzięki temu mając dwa drzewa, które rosły w tym samym czasie można to łatwo rozpoznać. Dzięki tej właściwości można ułożyć tablicę chronologiczną, która służy później za wzór do badań naukowych. Pan Tomasz korzysta z takiego wzorca, sam go opracował i jest pewien swoich odkryć.

Maria Warda, Pałuki nr 187 (38/1995)

Reklama

FAwB

Miejsce zdarzenia mapa Pałuki Żnin
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości