Reklama

Reportaż z I Festynu Archeologicznego w Biskupinie

Wtorek jest kolejnym dniem trwania biskupińskiego archeologicznego festynu. Po przekroczeniu portierni już widać, że skansen żyje.

    Z prawej strony drogi znajdują się szałasy, przy których pokazuje się obróbkę drewna - atrakcję dzisiejszego dnia. Uczniowie Państwowego Liceum Sztuk Plastycznych w Supraślu z nauczycielem Zbigniewem Wasilukiem przebrani w stroje dawnych mieszkańców wyspy zapraszają do udziału w konkursie. Zadanie polega na... porąbaniu krzemienną siekierką palika grubości 10 cm. Czy jest to możliwe? Okazuje się, że tak. Chętnych do udziału w zabawie nie brakuje. Biorą do ręki kamienne siekierki wykonane według prastarych wzorów - kawałek drewna z grubsza obrobiony z otworem, w którym umocowany jest kamień. Po chwili słychać miarowe uderzenia, a po kilku minutach - paliki są już przecięte! "Nigdy bym nie uwierzył, że kamieniem rzeczywiście można rąbać" - mówi jeden z kibiców. Za chwilę sam próbuje.

na I Festynie Archeologicznym w Biskupinie

Reklama

Tą siekierką (z lewej) przerąbywaliśmy ten palik (z prawej) - demonstrują uczestniczki festynu, fot. Ryszard Nowicki

    Kolejnym zadaniem jest wykonanie koła do wozu. Na desce topolowej należy starannie narysować węglem drzewnym kształt koła oraz otwór osiowy i przy pomocy, tym razem żelaznej siekierki wydobyć kształt. Na zwycięzców czekają nagrody - drewniane łyżki, niecka do wygniatania chleba, płaskorzeźby.

Stanowisko Liceum Plastycznego w Supraślu na I Festynie Archeologicznym w Biskupinie

Stanowisko Liceum Plastycznego w Supraślu, fot. Ryszard Nowicki

    Z pobliskiego szałasu snuje się dym. Tam przebywają łowcy. Wszyscy zajęci są pracą - wykonują strzały z kamiennym trapezowatym grotem. Szokuje leżąca u ich stóp ociekająca jeszcze krwią czaszka barana - znak, iż niedawno wrócili z udanego polowania. Łowcy, pracownicy i studenci Klubu Archeologii Eksperymentalnej przy Instytucie Prahistorii Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu wykonują strzały służące człowiekowi od 7 do 4 tysiąclecia p.n.e. Wzorują się na zabytkach odszukanych w Danii i Szwajcarii. W Polsce nie ma tego typu znalezisk. Wykonanie dobrej strzały jest trudną sztuką. Wybraną odpowiednio gałązkę łowca okorowuje i oskrobuje obłęcznikiem, tj. krzemiennym narzędziem. Następnie wygładza piaskowcem. Krzemienny grot starannie mocuje do drewna. Przytwierdza z trzech stron pióra. Wystarczą one do nadania strzale ruchu wirowego. Do barwienia i klejenia używają z ochry, sadzy, smoły z kory brzozowej, kleju skórnego z wygotowanych rogów, skóry i ścięgien zwierząt. Pióra przecina kamiennym nożykiem i opala żarem. Długość strzały dostosowana jest do siły naciągu każdego łowcy. Na łuk natomiast należy wybierać młode, giętkie i sprężyste gałązki, które trzeba odpowiednio obrobić, aby upolować zwierzynę.
    W pobliżu jeziora ma swoją siedzibę "Wiedźma". Miała pająka, którego karmiła i prawie oswoiła, ale uległa dzieciakom i go wypuściła. Podobnie postąpiła z żabami. Kurę, by miała cieplej, przeniosła obok prosiaka. "Wiedźma", Ada Sochacka, słuchaczka Szkoły Projektowania Mody i Kostiumu Filmowego w Warszawie, nie jest dzisiaj w dobrym nastroju. - "Wódz mi nakazał, abym go wykąpała, a ja nie chcę łaziebnikom chleba odbierać" - mówi rozgoryczona, a po jej palcu chodzi zieloniutka gąsienica. W szałasie widać miotłę, która służy do latania. "Wiedźma" nie wróży i nie przepowiada przyszłości. Podsłuchuje drzewa, szuwary i ptaki. Wczesnym rankiem zrywa się i pędzi po zioła. Później suszy je na wietrze i oddaje łaziebnikom. Odpowiada za skład wywaru ziołowego służącego do kąpieli. Dzisiaj sporządziła specjalny zestaw, ponieważ zażywać kąpieli ma sam wódz!.
    - "Koleżanka świniopas mówiła mi, że dzieciaki są niedobre. Dźgały patykiem jej świnkę. Niech no tylko tu przyjdą!" - odgraża się "Wiedźma". Dzieci chyba coś czują przez skórę, bo omijają jej szałas z daleka.
    Świniopasa odnajduję w zagrodzie. Leży sobie śliczna dorodna blondwłosa Słowianka, a obok niej prosiaczek. Są zakopani w sianie. Jej wystaje głowa, a prosiaczkowi ryjek. Przytuleni, leżą błogo. Widocznie jest im dobrze ze sobą. - "Musi pani mocniej pociągnąć drut. Śmiało. Jeszcze raz. O, teraz dobrze" - dolatuje głos ze stanowiska złotnika. "Drutowanie polega na zmniejszeniu średnicy drutu, który jest potrzebny do wykonywania ozdób. W tym celu należy go przeciągnąć przez mały otwór w metalu" - oznajmia Jarosław Strobin, pracownik Muzeum Archeologicznego w Gdańsku. Zajmuje się konserwacją i rekonstrukcją zabytków archeologicznych. Jest prawdziwym mistrzem w swoim fachu - jednym z nielicznych w skali kraju. Specjalizuje się w starożytnych i średniowiecznych technikach złotniczych. Chętnie zdradza tajemnice swojego zawodu - na czym polega perełkowanie drutu, kiedy używano lutu chemicznego, itp. Prawdziwy zachwyt wzbudza wykonana przez niego kaptorga słowiańska, służąca do przechowywania pachnideł lub amuletu. Została zrobiona techniką filigranu, czyli drobne druciki odpowiednio cięte i piłowane zostały położone na srebrną płytkę. Kaptorgę znaleziono w Borucinie na Kujawach. Datowana jest ona na koniec X i początek XI wieku. Oryginał znajduje się w zbiorach Muzeum Archeologicznego w Warszawie.  
    - "Ta kaptorga jest prawdziwą rewelacją archeologiczną. Trapezowata w formie nie była odlewem, lecz repusowana - blacha została wytłoczona. Łańcuch posiada splot nawiązujący do technik tkackich. Zakończony jest stylizowanymi główkami zwierzęcymi, wskazującymi na pochodzenie skandynawskie. Na kaptordze widać element rozety. W tym przedmiocie nastąpiło połączenie przez ówczesnego złotnika wątków chrześcijańskich i pogańskich. Jest to wspaniały przykład przyswajania elementów romańskich we wczesnośredniowiecznej Polsce" - mówi mistrz.

Reklama

Na I Festynie Archeologicznym w Biskupinie jubilerzy prezentują kopie zabytków archeologicznych - po lewej stronie kaptorga

Biskupińscy jubilerzy prezentują kopie zabytków archeologicznych - po lewej stronie kaptorga, fot. Ryszard Nowicki

    Jarosław Strobin dla Muzeum Archeologicznego w Warszawie wykonywał kopie kaptorgi. Oryginału nie mógł zabrać do domu więc się przypatrywał i odrysowywał poszczególne jej elementy. Gdy całość była już gotowa okazało się, że w grubości drutu pomylił się o 0,05 mm. Wykonywał więc ponownie kopię, a wcześniejszą zostawił sobie na pamiątkę i wykorzystuje ją tylko w celach pokazowych. Mówi, że wykonanych kopii na zamówienie muzeów nigdy nie powiela.

Reklama

Wódz Aleksandre Bursche (Uniwersytet Warszawski) przygotowuje się do kąpieli w balii na I Festynie Archeologicznym w Biskupinie, fot. Ryszard Nowicki
Wódz Aleksandre Bursche (Uniwersytet Warszawski) przygotowuje się do kąpieli w balii na I Festynie Archeologicznym w Biskupinie, fot. Ryszard Nowicki   

Szczególną atrakcją dzisiejszego dnia jest kąpiel w balii samego wodza. Przed zanurzeniem Aleksander Bursche oświadczył, że jest to jego pierwsza i ostatnia kąpiel podczas trwania festynu. Potężna 250-litrowa balia czeka na niego i białogłowę, która wygra licytację i dostąpi zaszczytu zażywania kąpieli z wodzem. Głośne uderzenia w patelnię rozpoczęły licytację. Stawką wyjściową były trzy płacidła. Panie zaczynają stopniowo podwyższać cenę. Pewien mężczyzna przebił je swoją ofertą. Wódz z odrazą spojrzał w jego stronę i gwałtownym ruchem ręki dał znać, że jest kategorycznie temu przeciwny. "Od razu widać, że to stuprocentowy mężczyzna" - dolatuje głos kobiety z tłumu. Trwa nadal licytacja. Wygrała ją kobieta, która postanowiła zapłacić 27 płacideł. Wódz i białogłowa opasani płótnem dostojnie zanurzają się w balii, do której łaziebni wlali gorącą wodę i wywar z ziół według receptury "Wiedźmy". Zażywają sielskiej kąpieli. Nagle pisk. Łaziebny wylał na nich kubeł zimnej wody - "to od żony wodza" - krzyczy. Przypatrujący się tłum wybucha śmiechem. A wesoła zabawa trwa dalej.

Reklama

Ryszard Nowicki, Pałuki nr 187 (38/1995)

FAwB

Miejsce zdarzenia mapa Pałuki Żnin
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości