Reklama

Dużo dymu, mało ognia

Wawrzynki, wysypisko, dym, straż pożarna, pożar
     Dużo dymu, mało ognia
    Do niegroźnego pożaru doszło na wysypisku odpadów w Wawrzynkach. Pomimo to akcja straży trwała blisko 6 godzin, a na miejsce zdarzenia zadysponowano 12 jednostek, gdyż ugaszenie palących się śmieci nie należy do rzeczy łatwych. Przyczyną zapalenia się niewielkiej sterty śmieci był samozapłon.

     Do pożaru doszło w nocy z 1 na 2 maja. Paliła się skarpa składowiska o długości ok. 30 metrów. Na miejsce udało się 12 jednostek straży pożarnej, które ugasiły pożar. W gaszeniu pożaru wzięli udział strażacy Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Żninie, którzy na miejsce zdarzenia udali się 3 samochodami, a także druhowie z jednostek OSP w Białożewinie, Brzyskorzystewku, Barcinie, Lubostroniu, Gąsawie, Rogowie, Janowcu i Łabiszynie. Chociaż podczas pożaru nie zanotowano żadnych poważniejszych strat, to samo gaszenie palących się śmieci nie jest łatwą sprawą. Starszy aspirant z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Żninie Marek Krygier zwraca uwagę, że akcja trwa 5 godzin i 57 minut. Do akcji wysłano duże samochody, dysponujące środkami gaśniczymi. Trudność gaszenia polega na tym, że śmieci znajdują się głęboko i po ugaszeniu tlą się jeszcze dość długo. Dlatego po ugaszeniu pożaru strażacy musieli rozgarnąć teren objęty pożarem, by upewnić się, iż żaden z odpadów już się nie tli.
     - Przyczyną pożaru był samozapłon - wyjaśnia Marek Krygier.
     Prezes Uskom Żnin Zbigniew Pałka przyznaje, iż wszystko wskazuje na to, że był to samozapłon.
     - Na składowiskach to się zdarza - wyjaśnia. I dodaje, że pożar szybko udało się ugasić, bo odpady paliły się na ograniczonym obszarze. Spaliło się niewiele odpadów. Żadnych strat materialnych na składowisku nie odnotowano.
     Marek Drzewiecki, wiceprezes Uskomu Żnin zwraca uwagę, że zakład jest monitorowany całodobowo przez cały tydzień przez wynajętą licencjonowaną firmę ochroniarską. To pracownik ochrony zauważył przed północą ogień i powiadomił straż pożarną. Paliły się składowane na składowisku odpady poprodukcyjne z produkcji paliwa alternatywnego dla cementowni.
     Marek Drzewiecki wyklucza, by pożar odpadów był celowym działaniem osób trzecich. Wyjaśnia, iż zakład czynny jest całą dobę, ponieważ przetwarzanie oraz transport odpadów, przede wszystkim paliwa alternatywnego do cementowni odbywa się również w godzinach nocnych. Firma Uskom Żnin dysponuje też własnym transportem i zdarza się, że kierowcy przyjeżdżają z komponentami do produkcji paliwa alternatywnego w nocy. Transport Uskomu Żnin działa przez całą dobę.
     - Wszystko wskazuje, że był to samozapłon. Na składowiskach wytwarza się metan i tworzy się wysoka temperatura - wyjaśnia Marek Drzewiecki.
     Obecnie na składowisku zapełniana jest druga kwatera. Zostanie ona zapełniona - według szacunków - za 1,5 roku lub 2 lata. Teren zostanie poddany rekultywacji, a odpady nie nadające się do przetworzenia na paliwo alternatywne będą składowane w kolejnej kwaterze.

Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 1160 (19/2014)

Reklama

 

Przejdź do forum.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości