Jesienią 1939 roku, kiedy na Pałukach swoje nowe porządki wprowadzał niemiecki okupant, niewiele było potrzeba do tego, by ludzi pozbawić wolności i życia. Wystarczył donos sąsiada Niemca, który mógł wyrównać wcześniejsze porachunki. W taki być może sposób życie stracili Józef Knach i Stanisław Szczotka. Upamiętniono ich na cmentarzu i w szubińskim muzeum.
Uroczystość odbyła się 26 października. Na cmentarzu przy Pomniku Mogile Zbiorowej Ofiar Zbrodni Hitlerowskich upamiętniono wszystkie ofiary okupacji, ale w szczególny sposób dwie, a mianowicie Stanisława Szczotkę i Józefa Knacha. To ich nazwiska dopisano do ponad dwudziestu wcześniej się tam znajdujących. Druga część uroczystości odbyła się w Muzeum Ziemi Szubińskiej. Tam został wyświetlony film dokumentalny Józef Knach- siła charakteru, zrealizowany przez Stowarzyszenie Fachury Kultury. Napisaniem scenariusza i reżyserią zajęła się Hanna Paszkiewicz ze wspomnianego stowarzyszenia.
Stanisław Szczotka urodził się w miejscowości Sól (koło Żywca) w 1881 roku. Na początku XX wieku wyjechał do pracy w Stanach Zjednoczonych i za zarobione tam pieniądze w latach 30. XX w. kupił 20-hektarowe gospodarstwo w Wąsoszu z Polskiego Funduszu Ziemskiego. Do Polski wracał z trójką dzieci. Na Pałukach urodziło się czwarte. We wrześniu 1939 roku został aresztowany przez Niemców. Przyczyna aresztowania nie jest do końca znana. Być może był to zatarg sąsiedzki jeszcze sprzed wybuchu wojny z miejscowymi Niemcami. Aresztowanego Stanisława Szczotkę osadzono w areszcie przy sądzie w Szubinie. Został rozstrzelany najprawdopodobniej 18 września 1939 roku na dziedzińcu sądu wraz z innymi aresztantami. W sumie zabito tego dnia 38 osób, o czym można się dowiedzieć z lektury książki Swastyka nad Szubinem. W książce znajduje się dokładny opis egzekucji i bestialskie zachowanie oprawców, którzy znęcali się nad więźniami, bili ich i kazali wykopać im własny grób. Ich ciała zakopano właśnie na tym dziedzińcu. Po zakończeniu wojny w 1945 roku zamordowanych Polaków ekshumowano i pochowano w zbiorowej mogile na szubińskim cmentarzu. Po zabiciu Stanisława jego rodzinę Niemcy wysiedlili w okolice Piotrkowa Trybunalskiego. Syn Stanisława - Jan Szczotka zginął tragicznie w 1945 roku nad Pilicą podczas rozbrajania min.
Trzy lata temu rodzina Stanisława Szczotki, a dokładniej Krzysztof Motoczyński, mąż Aleksandry Motoczyńskiej, krewnej naszego bohatera, rozpoczął starania o to, by nazwisko Stanisława Szczotki znalazło się na tablicy przy mogile ofiar okupacji hitlerowskiej. Pamięć o zamordowanym żyła w kilku pokoleniach rodziny Stanisława Szczotki, ale o szczegółach nikt nie mówił. Dopiero Krzysztof Motoczyński zainicjował kwerendę archiwalnych dokumentów. Wtedy rodzina poznała tragiczne losy dziadka i pradziadka. Zwrócili się więc do władz Szubina o zgodę na umieszczenie nazwiska Stanisława Szczotki na tablicy nad zbiorową mogiłą.
![]() |
| Rodzina Stanisława Szczotki reprezentowana była przez Aleksandrę i Krzysztofa Motoczyńskich fot. Remigiusz Konieczka |
Inne losy i okoliczności śmierci nastąpiły w przypadku Józefa Knacha. Urodził się w lutym 1902 roku w Turzy. Tam uczęszczał do szkoły powszechnej. Później kontynuował naukę w Wągrowcu, a po jej ukończeniu w Królewskim Gimnazjum Klasycznym w Wągrowcu, gdzie wspierał Towarzystwo Tomasza Zana. W 1914 roku został wydalony z gimnazjum z powodu wrogiego nastawienia wobec Niemców i zaczął pobierać naukę w domu. W 1919 roku zgłosił się na ochotnika do wojska. Walczył w Powstaniu Wielkopolskim i w wojnie polsko-bolszewickiej. Po działaniach wojennych ukończył seminarium nauczycielskie w Wągrowcu. W kolejnych latach pracował jako nauczyciel w Słupowcu i Grocholinie. Zdał drugi egzamin w Seminarium Nauczycielskim Męskim w Kcyni. W 1925 roku został nauczycielem, a potem kierownikiem szkoły w Dobieszewie. Pełnił tę funkcję do 1939 roku. W międzyczasie pracował jako referent oświatowy i bibliotekarz w Kółku Rolniczym w Smogulcu, założył i działał w Związku Strzeleckim w Dobieszewie, należał też do Koła Pszczelarzy w Kcyni. Po wkroczeniu Wehrmachtu na Pałuki został aresztowany przez Niemców i osadzony w obozie w Szubinie. Został zamordowany przez okupantów najprawdopodobniej w tzw. lasku kcyńskim w Szubinie 26 października 1939 roku.
Na uroczystości byli obecni członkowie rodziny Józefa Knacha, a mianowicie jego wnuk Adam Parowicz z żoną Elżbietą, a także prawnuczka Józefa Knacha - Izabella Parowicz z Poznania. Starania o zamieszczenie nazwiska ich przodka na tablicy zaczęły się około 1,5 roku temu.
- Ten proces trwał, ale zaczęło się od wizyty prywatnej na cmentarzu w Szubinie. Zobaczyłam na tablicy wolne miejsce i przypomniałam sobie, że mamy dowody w postaci zdjęcia mojej babci, która klęczy przy zbiorowej mogile właśnie na szubińskim cmentarzu. Moja babcia była przy tym grobie i uczestniczyła w pogrzebie ofiar w 1945 roku i pomyślałam, że są przesłanki ku temu, by zaproponować dopisanie nazwiska Józefa Knacha do listy ofiar - powiedziała Izabella Parowicz.
Musimy w tym miejscu dodać, że mogiła zbiorowa na cmentarzu w Szubinie jest symbolicznym grobem Józefa Knacha, bo mógł zostać zamordowany albo w Żninie na cmentarzu żydowskim, albo w Szubinie w lasku kcyńskim. Autorka filmu dokumentalnego Hanna Paszkiewicz powiedziała, że z dokumentów wynika, że był to najprawdopodobniej Szubin, ale stuprocentowej pewności nie ma. Film o Józefie Knachu przedstawia nie tylko dzieje jego bohatera. To obraz ówczesnej Wielkopolski, najpierw pod zaborem pruskim, a potem w czasie dwudziestolecia międzywojennego. Widz poznaje historię gimnazjum w Wągrowcu, szkoły w Dobieszewie, Seminarium Nauczycielskiego w Kcyni, przebieg Powstania Wielkopolskiego w Kcyni i na Froncie Północnym, a także początków okupacji niemieckiej w 1939 roku. O tych wszystkich rzeczach opowiadają regionaliści, historycy, pasjonaci i nauczyciele. Wartością dodaną jest udział w filmie członków rodziny Józefa Knacha. Film można oglądać również na kanale YouTube.
![]() |
| Wartę przy Pomniku Mogile Zbiorowej Ofiar Zbrodni Hitlerowskich pełnili członkowie Towarzystwa Historycznego z Kcyni i uczniowie Zespołu Szkół w Szubinie fot. Remigiusz Konieczka |
- Historia, to nie jest zamknięta księga, to nie jest napisane coś raz na zawsze. Dzisiaj mamy dowód na to, że historia ciągle żyje, że historię trzeba ciągle badać i że możliwe jest odnajdywanie nowych, nieznanych wątków. Naszym zadaniem jest poszukiwanie i dbanie o tę prawdę, dzięki której my możemy żyć w wolnej Polsce. Wydawałoby się, że nasza tablica jest już wypełniona, że nie znajdą się nowe nazwiska, a jednak jest inaczej. Dzięki dociekliwości i zaangażowaniu rodzin, dzisiaj o swojej historii i tożsamości wiemy więcej. Jestem przekonany, że my, a po nas nasi następcy, nadal będą się historią zajmować i ją studiować. Być może pojawią się kolejne nazwiska, kolejnych naszych bohaterów. To jest właśnie nasze zadanie - szukać, pamiętać i czcić - powiedział na cmentarzu burmistrz Szubina Mariusz Piotrkowski.

Remigiusz Konieczka, 27 X 2022
S2UFLADA
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze