Zbliża się uroczyste otwarcie peronu ŻKW w parku nad jeziorem. Otrzymaliśmy sygnał, że wzdłuż torowiska jest nieporządek. Poszliśmy sami się przekonać. W naszej ocenie wcale nie jest tak źle, jak bywało w poprzednich latach na inauguracje sezonów turystycznych. Poza jednym wyjątkiem. Otóż na cmentarnym płocie wiszą stare dywany i wykładziny. Wyglądałoby to jak na jakimś podwórku z drugiej połowy XX w. podczas przedświątecznych porządków w mieszkaniach, gdyby nie ten szczegół, że w tle widzimy cmentarne nagrobki, a przy dywanach nie było ludzi z trzepaczkami.
W sobotę 23 kwietnia nastąpi historyczny dla Żnińskiej Kolei Wąskotorowej i turystyki na Pałukach moment. Otwarty zostanie w parku nad Jeziorem Czaplem w Żninie (za ul. Licealną) nowy peron. Pozwoli on wydłużyć ruch turystyczny koleją wąskotorową aż do starego miasta. Muzeum Ziemi Pałuckiej oraz wszyscy miłośnicy pięknego miasta Żnina są przekonani, że możliwość dojechania wąskotorówką w bezpośrednie sąsiedztwo rynku zwiększy ruch turystyczny także na starym mieście. Dotychczas wielu turystów przyjeżdżających na Pałuki ograniczało swój pobyt w Żninie tylko do wejścia do wagonu pociągu na ul. Potockiego i wyjścia z niego po zrealizowaniu wycieczki do Biskupina i Wenecji. Przedłużenie ruchu turystycznego do parku było marzeniem Andrzeja Rosiaka, w przeszłości dyrektora, a następnie burmistrza Żnina. Dlatego nowy peron otrzyma jego imię. Otwarcie nastąpi w samo południe w sobotę, a następnie lokomotywa Lyd-2 zacznie przejazdy z wagonami między ul. Potockiego a ul. Licealną, z których za darmo będzie mógł skorzystać każdy chętny. To będzie na razie tylko kilka okazjonalnych przejazdów, bo uruchomienie regularnego ruchu turystycznego przez ŻKP planowane jest nie na najbliższy, ale na kolejny weekend.
21 kwietnia otrzymaliśmy list, w którym poproszono nas o zajęcie się tematem bałaganu wokół torowiska oraz w okolicach cmentarza. W liście przeczytaliśmy, że nie stanowi to dobrej wizytówki dla miasta. Turyści będą widzieli z okien wagonów śmieci oraz niewykoszoną trawę na nieużytkach między kompleksem handlowym A-Centrum a cmentarzem. To właśnie tam jest zlokalizowany rozjazd torów: w kierunku Rydlewa i dalej Biskupina oraz w prawo, w kierunku nowego peronu im. Andrzeja Rosiaka.
Udaliśmy się więc na ten teren. Okazało się, że śmieci właśnie na najnowszym torowisku, biegnącym do wspomnianego peronu nie ma wiele. Sytuacja wydała się nam o wiele lepsza, niż w poprzednich latach, gdy również wraz z inauguracjami kolejnych sezonów turystycznych otrzymywaliśmy sygnały o tym, że jest tam porzuconych pełno śmieci, w tym butelek po alkoholu. Sucha trawa rzeczywiście była we wskazanym terenie, ale śmieci wzdłuż torów aż tak wielu nie zauważyliśmy. Naszą uwagę natomiast zwróciło coś innego. Otóż na wysokości rozjazdu torów, koło szopki grabarza na cmentarnym płocie rozwieszone są ni stąd ni zowąd wykładziny i fragmenty dywanów. Można by przypuszczać, że się suszą, ale akurat padał deszcz. Ludzi z trzepaczkami do dywanów też nie dostrzegliśmy. Widok był absurdalny, bo wykładziny i dywany to nie są standardowe śmieci cmentarne, które może ktoś podrzucił, bo nie chciało mu się ich wsunąć pod klapy kontenerów na odpady. Na dywany dla notabli, którzy w sobotę otworzą peron też raczej one nie wyglądały.
![]() |
| O zaśmieceniach wzdłuż torowiska ŻKW jesteśmy informowani regularnie fot. Karol Gapiński |
O sprawie poinformowaliśmy Piotra Tomaszewskiego kierownika technicznego Żnińskiej Kolei Wąskotorowej. Odrzekł, że śmieci wzdłuż torów do parku są zbierane przez pracowników PUK właśnie pod kątem przygotowania estetycznego terenu na uroczystość. O dywanach i wykładzinach na płocie cmentarnym kierownik nic nie wiedział, ale zaraz po naszej rozmowie udał się we wskazane miejsce i przekonał się, że rzeczywiście one wiszą na ogrodzeniu. Kierownik ŻKW przeprowadził rozmowę z grabarzem. Okazało się, że to prywatne wykładziny grabarzy, które oni tam sobie rozwiesili do suszenia. Czy płot cmentarza jest do tego optymalnym miejscem? Tego grabarz kierownikowi kolei wąskotorowej nie wyjaśnił. W każdym razie Piotr Tomaszewski przyjął do wiadomości zapewnienie grabarza, że skoro ma być uroczystość i przejazdy pociągu w sobotę, to w przeddzień wykładziny zostaną zdjęte z płotu. Kierownik na wszelki wypadek będzie chciał zasygnalizować to również księdzu proboszczowi Tadeuszowi Nowakowi, który jest zarządcą cmentarza. Ponadto kierownik ŻKW zwrócił się do grabarza z prośbą o wysprzątanie torowiska w kierunku Rydlewa na wysokości ogrodzenia cmentarnego. Otóż śmieci, które lądują obok torów są ewidentnie przerzucane przez odwiedzających cmentarz, którym nie chce się iść z tym do kontenerów. Świadczy o tym rodzaj tych śmieci, są to mianowicie przeważnie stare znicze, albo sztuczne wiązanki.
W kwestii wykoszenia trawy na nieużytku Piotr Tomaszewski odpowiedział nam, że to nie jest teren ŻKW, tylko należy on do właściciela kompleksu A-Centrum. Z wcześniejszego projektu inwestycji wynikało, iż tam planowane są nasadzenia niskich krzewów i ogrodzenie. Skontaktowaliśmy się z Danielem Szymczukiewiczem, dyrektorem technicznym w spółce Agile Property Development, będącej inwestorem A-Centrum w Żninie. Odrzekł, że o takich planach nic nie wie. Może chodziło tutaj o uzgodnienia kierownika ŻKW z poprzednim właścicielem terenu. Wtedy był inny projekt inwestycyjny, który ostatecznie wcale nie został zrealizowany. Z punktu widzenia A-Centrum ogrodzenie nie jest potrzebne, zwłaszcza, że na tyłach jest zaplecze obiektów handlowych, istnieje tam potrzeba zapewnienia dojazdu. A-Centrum dba jedynie o dwumetrowy pas od krawężników. Taki teren będzie na przełomie wiosny i lata wykoszony, ale nie więcej. Daniel Szymczukiewicz podkreślił, że pas w samym sąsiedztwie toru należy do ŻKW. Tymczasem Piotr Tomaszewski zapowiedział w rozmowie z nami, że skieruje do właściciela A-Centrum pismo z prośbą o uporządkowanie terenu, który należy do właściciela kompleksu handlowo-mieszkaniowego. Kierownik ŻKW stoi na stanowisku, że do kolei należy tylko wąski pas po jednej i drugiej stronie torowiska.
Na koniec zapytaliśmy kierownika ŻKW jeszcze o kwestę starego, drewnianego słupa oświetleniowego, który zdaniem autora listu, który otrzymaliśmy, nie przystaje do współczesnych standardów. Ów autor datuje ten słup na czasy PRL. Piotr Tomaszewski odrzekł, że rzeczywiście jest to słup z tamtej epoki, należy on do ŻKW, nie do Enei. Z tej przyczyny, że kiedyś oświetlenie uliczne było słabe i kolej wąskotorowa doświetlała sobie przejazd przez ul. 700-lecia. W planie jest zainstalowanie lampy na nowym słupie, bliżej krawężnika, ale to nastąpi dopiero po zrealizowaniu przebudowy ul. 700-lecia.
Karol Gapiński, 21 IV 2022
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze