Żnin, ul. Pocztowa, Makowscy, mieszkanie, 34 m2
Dziewięć osób i dwa psy na 34 m2
Od trzech lat w kawalerce z zaadaptowaną z fragmentu poddasza kuchnią i łazienką, na łącznej powierzchni mieszkalnej 34 m2, żyje 9 osób. Są to dwie rodziny: małżeństwo z czworgiem dzieci - to jedna oraz najstarsza z córek z dwójką własnych pociech - to druga rodzina. Ratusz zapowiada, że spełniają kryteria i należą się im dwa, a nie jedno mieszkanie, tyle tylko, że muszą się uzbroić w cierpliwość.
Wiktoria Makowska ma 3 lata i jest jeszcze bardzo mała. Mimo to i jej doskwiera ciasnota w klitce na ul. Pocztowej, w której mieszka dziewięć osób. fot. Karol Gapiński Trzy lata temu wyprowadzili się z domu w Cerekwicy. Budynek odziedziczył bowiem inny członek rodziny, dlatego złożyli oni wnioski o przydział mieszkaniowy do burmistrza Żnina. Wówczas był nim jeszcze Leszek Jakubowski. Wnioski były dwa, gdyż rodziny są dwie. Łącznie to 9 osób. Mariola i Marian Makowscy mieszkali bowiem z córkami, obecnie w wieku 17, 15 i 22 lata oraz z 21-letnim synem. Razem jest więc ich sześcioro. Jednak państwo Makowscy mają jeszcze jedną córkę, Monikę, która wychowuje dwoje własnych dzieci. Obecnie Wiktoria ma 3 lata, a Wiktor jest w szóstym roku życia.
- Wnioski mieszkaniowe do gminy Żnin złożyliśmy więc dwa, szukając nowego miejsca do zamieszkania, gdy okazało się, że opuszczamy dom w Cerekwicy. Burmistrz Leszek Jakubowski powiedział jednak, że jest małe, dwupokojowe mieszkanko, w którym zaadaptowana została jeszcze na potrzeby lokatorów kuchnia i łazienka. Przedtem było tam poddasze. Wszystko łącznie ma 34 m2 i w zasadzie mieszkanie nadaje się dla jednej rodziny, bo dla dwóch jest już za małe. Ale większego albo dwóch mniejszych lokali gmina nie ma i czy się decydujemy. Oczywiście, że się zgodziliśmy, bo niby jak miało być inaczej? Czy mamie i tacie oraz mojemu rodzeństwu miałam odmówić wspólnego mieszkania, albo oni mnie z dziećmi - swoimi wnukami lub siostrzeńcami mieli wyrzucić na dwór? Oczywiście, że nie. Zamieszkaliśmy razem - opowiada Monika Makowska.
Od tamtej pory co jakiś czas ponawiają swoje wnioski mieszkaniowe. Monika Makowska chciałaby, aby gmina znalazła dla niej inne, małe mieszkanko. 34-metrowe mieszkanie podzielone jest na trzy części - w jednym pokoju mieszkają Mariola i Marian Makowscy z czworgiem nastoletnich bądź dorosłych już dzieci, w drugim Monika Makowska ze swoimi pociechami a trzecią część stanowi wspólna kuchnia i wydzielona w niej łazienka. Oczywiście również wspólna. Dodatkowo dach na zaadaptowanym poddaszu w kuchni jest spadzisty, więc poruszający się tam domownicy - przynajmniej ci dorośli - muszą chodzić z pochylonymi głowami. Mieszkanie mieści się w budynku wielorodzinnym na ul. Pocztowej 3.
Do pokoju, w którym sypia pani Monika oraz jej dwoje dzieci, goście wchodzą bezpośrednio z klatki schodowej. Kuchnia jest bowiem w skrzydle mieszkania, a ów pokój w jego centralnej części.
Na zdjęciu w zaadaptowanej kuchni czworo z dziewięciorga lokatorów, a pod stołem jeden z dwóch dodatkowych domowników, czyli pies Drago fot. Karol Gapiński Lokal jest tak mały, że nie ma miejsca na szafy z odzieżą i sprzętem, który posiadają obie rodziny. Dlatego jedna szafka i część sprzętów zostały wystawione na korytarz kamienicy. Na jedną osobę w lokalu zajmowanym przez państwo Makowskich przypada 3,77 m2 powierzchni mieszkalnej. Co więcej, z rodziną mieszkają jeszcze Drago i Orzech - dwa psy. Orzech przyjechał z nimi z Cerekwicy. Pytamy, dlaczego jeszcze przygarnęli drugiego, dość dużego psa Drago, skoro mieszkanie jest tak ciasne.- Dzieci bardzo chciały i nie potrafiłam odmówić - odpowiada Monika Makowska.
Kobieta co kilka dni odwiedza Przedsiębiorstwo Usług Komunalnych, które administruje budynkiem lub samego burmistrza Roberta Luchowskiego. Prosi tam o osobny przydział mieszkaniowy dla swojej rodziny. - Znam przypadki, że kawalerki otrzymywały pary bez dzieci, a ja mam dwoje dzieci i muszę mieszkać z pozostałą rodziną i rodzicami w 9 osób w tej klitce. Nie ma warunków, aby się wyspać, najeść czy odrobić lekcje w przypadku tych domowników, którzy się uczą - mówi Monika Makowska.
Przy Urzędzie Miejskim w Żninie funkcjonuje Społeczna Komisja Mieszkaniowa. Rozpatruje ona wnioski o przydziały lokalowe, które trafiają do burmistrza. W komisji mieszkaniowej działa m.in. radna miejska Halina Krygier. - Mniej więcej raz na pół roku odwiedzamy jako komisja te mieszkania, których lokatorzy wnioskują o nowy przydział. Jeśli tylko od państwa Makowskich wpłynęły takie wnioski, to oni też zostaną odwiedzeni i ich petycje rozpatrzymy. Poprzednie nasze wizytacje tych mieszkań miały miejsce zimą a najbliższe odbędą się teraz, jeszcze w sierpniu - mówi Halina Krygier.
Pytanie w sprawie wniosków mieszkaniowych państwa Makowskich skierowaliśmy do rzecznika Urzędu Miejskiego w Żninie Dawida Kolasy.
- Rodzina, o którą pan pyta, ujęta jest w wykazie osób spełniających kryteria do zawarcia umowy najmu lokalu mieszkalnego, przyjętego zarządzeniem burmistrza Żnina nr 141/2016 z dnia 16 czerwca 2016 r. Sytuacja mieszkaniowa w gminie Żnin była bardzo ciężka, obecnie widać wyraźny postęp w sprawie przydzielania lokali mieszkaniowych. Obecnie pracujemy, zgodnie z zapowiedziami burmistrza, nad finalizowaniem budowy pierwszego bloku komunalnego. W planie są trzy kolejne, zatem w przyszłości problem mieszkaniowy powinien zostać rozwiązany. Do tego czasu niestety trzeba uzbroić się w cierpliwość - zapowiedział rzecznik ratusza.
Karol Gapiński
Pałuki nr 1279 (33/2016)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze