Reklama

Huta stoi

Huta szkła nie działa, a pracownicy są na postojowym. Nie działa, bo zakład ma odcięty gaz i prąd. Na pytania huta nam nie odpowiedziała, choć i tak w Turze wszyscy wiedzą o jej kłopotach.

     Informacje o kłopotach dotarły do naszej redakcji kilka tygodni temu. W związku z tym wystosowaliśmy do huty i prezesa Adama Szyburskiego pismo z pytaniami i prośbą, aby ustosunkował się do tych informacji. Od trzech tygodni żadna odpowiedź do nas nie dotarła. O problemach huty poinformowali nas pracownicy zakładu. Huta ma długi i w zawiązku z zaległościami w ich spłacie odcięto hucie gaz i prąd. Administracja działa, ale pracownicy korzystają z prądy wytwarzanego przez agregaty. W związku z nagłym odcięciem mediów przestał działać piec hutniczy. Piec wygasł, a w nim zastygło szkło. Nie wiemy dokładnie, ile tego szkła było. Wiadomo tylko, że skoro szkło zastygło, to piec i cała instalacja mogą ulec poważnej awarii, ponieważ zastygłe szkło zablokowało przepływy i trzeba będzie to szkło potem wykuwać. Jak automaty i wanna szklarska zostaną na zimę, to zamarzną, bo są chłodzone wodą.
     Poinformowano nas, że do zakładu wszedł komornik Leszek Cabaj z Legionowa. Ponaklejał na maszyny i urządzenia naklejki o treści Przedmiot objęty zastawem rejestrowym na rzecz polskiej spółdzielczości w Warszawie. Zostały przez niego zajęte trzy automaty. Udało nam się z nim skontaktować. Nie zaprzeczył informacji, że podjął czynności na terenie huty. Ale nic więcej nie mógł powiedzieć; ani na czyje zlecenie (sądu czy osoby prawnej) i jaką kwotę ma odzyskać.
     Komunalne Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji w Szubinie nie dostarcza wody do huty, ale nie dlatego, że woda została odcięta, tylko dlatego, że huta z powodu przestoju jej nie pobiera. Jak nam powiedział prezes KPWiK w Szubinie Krzysztof Badura, firma nie będzie odcinać hucie wody, bo nie chcą podcinać gałęzi, na której siedzą. - Szykują program naprawczy, a my czekamy - powiedział prezes. Szef KPWiK nie podał kwoty zaległości huty wobec spółki.
     Skontaktowaliśmy się z Eneą, by zapytać, czy rzeczywiście operator odciął hucie prąd. Piotr Ludwiczak z biura prasowego spółki Enea potwierdził, że dotychczasowym operatorem dla Huty Szkła w Turze była Enea Operator sp. z o.o., do której należą sieci dystrybucyjne. Poinformował, że dostawy zostały wstrzymane 24 kwietnia br. Przyczyną był brak terminowego regulowania płatności i zaległości w płatnościach za usługi dystrybucyjne. Dostawy energii zostaną przywrócone po uregulowaniu płatności.
     - Należy natomiast podkreślić, że oprócz umowy z operatorem, Huta Szkła w Turze powinna jeszcze zawrzeć umowę z jednym ze sprzedawców energii, jeżeli takiej nie posiada. Wszelkie kwestie związane z rozliczeniami pozostają tajemnicą handlową - twierdzi Piotr Ludwiczak.
     Nie udało nam się dowiedzieć, jak wygląda sprawa z dostawami gazu do huty i kiedy będą wznowione.
     - Polska Spółka Gazownictwa sp. z o.o. świadczy usługę transportu paliwa gazowego przedsiębiorstwom, które zajmują się jego sprzedażą oraz realizuje przyłączenia do sieci gazowej. Do kompetencji spółki nie należy sprzedaż gazu ziemnego ani obsługa bieżących rozliczeń za paliwo gazowe - poinformowała nas Anna Olejczuk-Ficek, rzecznik prasowy Polskiej Spółki Gazownictwa Oddział w Gdańsku.
     Huta zalega z płatnościami podatkowymi nawet gminie. Za zaległości z lat 2011-2014 gmina wystawiła tytuły egzekucyjne. Część należnych płatności została odroczona do października. Jeśli odroczone płatności nie zostaną uregulowane, najprawdopodobniej również trafią do egzekucji. Jak nam powiedział zastępca burmistrza Mariusz Piotrkowski, odroczenie zostało ustanowione po to, by dać firmie szansę. Burmistrz Szubina Ignacy Pogodziński dodał, że huta prowadzi rozmowy z bankiem, który miałby przejąć długi. W jakiej formie miałoby się to odbyć, kiedy, z jakim bankiem i czy huta ruszy, tego burmistrz nie sprecyzował, bo szczegółów nie zna. Dodał, że gmina będzie czekać na rozwój sytuacji, zaległości odroczyła, bo gdyby sprawa trafiła do komornika, to i tak gmina jest czwarta w kolejce do spłaty.
     Próbowaliśmy dotrzeć do osoby, która powiedziałaby nam, co jest przyczyną tego, że huta wpadła w tarapaty. Jeden z byłych pracowników powiedział, że chodzi o nietrafione decyzje prezesa dotyczące wyboru technologii i doboru współpracowników. Kłopoty nie wzięły się stąd, że na szkło nie ma zbytu. Zbyt jest. Tyle tylko, że produkowane w hucie butelki czy słoiki były fatalnej jakości i wracały do Turu z powrotem. Nie zakręcały się lub pękały na taśmie. W związku z tym, że feralne butelki i słoiki wracały do huty, to trafiały do pieca. Im więcej stłuczki w szkle, tym finalny produkt gorszej jakości i tak w kółko. W automatach powinno być 5-7% stłuczki, a było o wiele więcej - 30%, a nawet 50%.
     Przyczyną słabej jakości materiału miał być zły dobór technologii. Huta przechodziła dwie poważne modernizacje. W pierwszej wstawiono roboty kulowe (półautomaty) i wannę do wytopu szkła. Wanna miała dawać 10-12 ton szkła na dobę, a dawała 5-6 ton. Więcej nie dało się szklarować. Zdaniem naszego rozmówcy za błędy odpowiadali zatrudnieni przy montażu ludzie z Włoch, a powinni robić to Polacy. Druga, niedawna modernizacja, polegała na budowie całkiem nowej huty. Miały być wstawione nowe automaty z Niemiec, a wstawiono czeskie, starszej generacji, bo były tańsze. Problem polegał na tym, że nowi pracownicy nie zawsze potrafili je odpowiednio obsługiwać i stąd rodziły się problemy z jakością wyrobów. Zapowiadany nowatorski system odzyskiwania tlenu prawdopodobnie też do końca nie działał. Zamiast tradycyjnego systemu ogrzewania gazowo-powietrznego zastosowano gazowo-tlenowe. Para technologiczna, dzięki czterostopniowej turbinie, wykorzystana miała być do produkcji energii, a ta do produkcji tlenu wykorzystywanego w procesie spalania. Z tego co usłyszeliśmy od byłego pracownika, system nie działał, a huta kupowała tlen i teraz zalega z opłatą za niego.
     Zdaniem naszego rozmówcy problem wziął się z tego, że prezes postanowił postawić na swoim. W tym akurat przypadkach były to złe decyzje. Od chwili wyboru Włochów do montowania półautomatów do zakupu czeskich automatów i doboru ludzi. Były pracownik dodał, że zakład można uratować, ale trzeba firmę dokapitalizować, wymienić automaty i załogę.
     Dodajmy, że nie są to pierwsze problemy huty, kilkanaście miesięcy temu miała przejściowe problemy z terminową wypłatą wynagrodzeń. Teraz z wypłatami prawdopodobnie problemów nie ma, tylko pracownicy są na tzw. postojowym i nie wiedzą, co dalej z ich miejscami pracy.
     W portierni w hucie szkła zostawiliśmy kartkę z pytaniami do prezesa Adama Szyburskiego: Czy powyższe informacje są prawdziwe? Jeśli tak, to kiedy huta ruszy? Czym spowodowane są trudności firmy? Czy huta ma zaciągnięte zobowiązania bądź niespłacone rachunki (np. za gaz, prąd) i to spowodowało taką reakcję dostawców? A może chodzi o ogólną (trudną) sytuacją na rynku szklarskim? Czy w związku z problemami są przewidywane zwolnienia? Jakie są plany na dalszą przyszłość?
     Pytania te zadaliśmy 2 czerwca. Do dziś (30 lipca) żadna odpowiedź nie nadeszła.

Remigiusz Konieczka

Reklama

Pałuki nr 1172 (31/2014)

 

Czytaj także:








Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 07/04/2025 10:19
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości