Reklama

Dwieście tysięcy butelek na dobę

Rok - tyle czasu trwała przerwa w produkcji w Hucie Szkła w Turze. W tym czasie zmienił się właściciel, osoby zarządzające i plany inwestycyjne. Po upadłości przyszedł nowy inwestor, który wpompował sporo milionów, by z huty wyjeżdżały butelki o bardzo dobrej jakości.

     Podczas ostatniej rozmowy pełniący obowiązki dyrektora generalnego spółki Veni Roman Szuleko mówił, że Huta Szkła w Turze dopiero przygotowuje się do ponownego uruchomienia produkcji. Po pół roku od tamtej rozmowy produkcja ruszyła, choć nie bez problemów.
     REKAPITULACJA
     Jeszcze rok temu huta należała do Grupy Sort kierowanej przez Adama Szyburskiego. Huta od kilku lat była rozbudowywana, by - jak mówił ówczesny właściciel - stać się najnowocześniejszą w Europie. W budowę nowej linii produkcyjnej wpompowane zostały dziesiątki milionów złotych. Jednak duże koszty nie były pokrywane przez zyski. Firma traciła płynność finansową. Pojawiły się sygnały o przerwach w wypłatach wynagrodzeń, potwierdzone przez inspekcję pracy. Do kłopotów finansowych doszły kłopoty techniczne. Brak płynności finansowej, nie do końca sprawnie działająca linia technologiczna, zgłaszane reklamacje, brak części zamiennych, powodowały, że wyrobów szklarskich nie było tyle, ile planowano i były złej jakości. Do tego doszły niezapłacone rachunki, które skutkowały odcięciem prądu i gazu.
     Produkcja w Hucie Szkła Tur została zatrzymana 14 kwietnia 2014 roku. Wtedy zakładowi odcięto gaz. Dziesięć dni później odcięto prąd. Przez kilka kolejnych miesięcy huta była na tzw. postoju. 1 października Sąd Rejonowy Poznań - Stare Miasto ogłosił upadłość likwidacyjną Huty Szkła Tur. Przyczyną ogłoszenia upadłości była niewypłacalność spółki, tj. brak regulowania wymagalnych zobowiązań. Wnioski o upadłość były dwa: banku BPS i właściciela. W sprawie został wyznaczony syndyk, którego celem było zbycie majątku spółki w celu zaspokojenia wierzycieli. Syndykiem masy upadłościowej jest mecenas Krystyna Bartoszewska. Podpisała ona umowę dzierżawy huty ze spółką Veni SA. Główne zadania spółki to: reaktywacja zakładu, uruchomienie produkcji oraz doprowadzenie do rentowności zakładu.

Reklama

Izabela Kmieć i Małgorzata Jasiak czuwają nad jakością. Z linii eliminują butelki z wadami.

      fot. Remigiusz Konieczka

     PARA BUCH, KOŁA W RUCH
     Roman Szuleko poinformował, że rozruch nastąpił 2 maja i po dziesięciu, dwunastu dniach huta osiągnęła akceptowalny poziom wydajności niemieckiego automatu. Jest to wydajność około czterdziestu procent wyższa niż czeskiego automatu. Trzeba bowiem wyjaśnić, że zakupione przez poprzednika czeskie automaty okazały się awaryjne, a jakość produktów pozostawiała wiele do życzenia. Ponadto przerwanie produkcji nastąpiło z tzw. szklaną surówką, która przez kilka miesięcy zalegała w wannie. Nowe kierownictwo zakupiło nowy automat do produkcji szkła i doprowadziło wannę do stanu używalności.
     Piec został uruchomiony i działa pod pełnym obciążeniem. Został on przystosowany do pracy i uruchomiony przez specjalistyczną firmę Techglass z Krakowa. Firma ta prowadzi nadzór w początkowym okresie uruchamiania. Produkcja została uruchomiona, ale na razie na dwóch liniach: jednej, nowoczesnej linii na automacie niemieckim marki Heye, na tej linii produkowane są butelki; druga linia została uruchomiona na dawnym automacie czeskim Sklostroj, który został dopracowany również przez zewnętrzna firmę. Ten automat produkuje słoiki.
     - W tym tygodniu zostanie uruchomiona trzecia linia, która wymaga jeszcze przygotowania technicznego w zakresie sterowania i uruchomienia dystrybutora kropli - wyjaśnił pełniący obowiązki dyrektora generalnego Huty Szkła w Turze.
     Roman Szuleko przyznał, że odnotowane zostało poważne opóźnienie w rozruchu. Planowany był na styczeń. Opóźnienie było spowodowane - jak to ujął nasz rozmówca - brzydkim i niebiznesowym działaniem firmy Sklostroj, która zablokowała funkcjonowanie części automatu, a konkretnie dystrybutorów kropli. Firma ta nie odpowiadała na apele ze strony spółki Veni o odblokowanie automatu. Nie udało się ich przekonać. Zewnętrzna firma dostarczyła dystrybutor kropli i wykonała oprogramowanie łączące je z automatem Sklostroj. To rozwiązanie okazało się skuteczne, ale opóźniło rozruch czeskiego automatu.
     ZNAK JAKOŚCI
     - Wiadomo już, że poprzednia huta słynęła niestety z kiepskiej jakości. W tej chwili po testach u klientów w rozlewniach z prędkością 12.000 butelek na godzinę, a to jest już przyzwoita prędkość nalewu, została określona przez teraźniejszych odbiorców jako jeden z najwyższych poziomów jakości, porównywalną z liderem na rynku firmą Owens-Illinois Jarosław. Butelka ma bardzo dobre parametry wytrzymałościowe i jakościowe - wyjaśnił Roman Szuleko. - W mojej prawie 25-letniej karierze miałem okazję kilkanaście razy być przy uruchamianiu zakładów i nowych automatów pieca i ten rozruch był najmniej bolesny, albowiem od pierwszej butelki produkt spełniał wymagania jakościowe. Nawet nie było okresu produkcji rozruchowej, który jest praktykowany w hutach. Pierwsze palety z butelkami zostały wysłane na testy do klientów do rozlewni alkoholi i jak do tej pory mamy opinie pozytywne.
     Poprawa jakości wyrobów wiąże się z dwoma czynnikami. Pierwszy to zastosowanie stabilnego zestawu szklarskiego. Polega to na stabilnym, powtarzalnym podawaniu surowców. Jeżeli jest ustalona receptura, to należy ją w sposób powtarzalny dozować.
     - Bez mojej osobistej zgody nie można ani o kilogram czegokolwiek zmienić w recepturze - podkreślił Roman Szuleko. - Spółka „Veni” zapewnia dostawy surowców na czas, odpowiedniej jakości i przez to można uzyskać stabilny zestaw szklarski, a więc stabilne parametry masy szklanej.
     Po drugie spółka Veni zagwarantowała wymianę jednego automatu szklarskiego. To nastąpiło, a różnica między nowym niemieckim a starym czeskim to 40% więcej wydajności i około 80-90 procent poprawy jakości. Przede wszystkim automat jako maszyna formująca jest stabilny, powtarzalny i praktycznie bezawaryjny. Na automacie czeskim produkcja butelek marnej jakości wynosiła ok. 100.000 na dobę, a teraz bardzo dobrej jakości ok. 200.000 sztuk na dobę.
     WEJŚCIE NA RYNEK
     Sprzedaż testowa jest - jak wyjaśnił p.o. dyrektor generalny - normalną sprzedażą. Kilku klientów już odebrało produkty Huty Szkła w Turze. Sprzedaż działa normalnie. Testy nie wstrzymują sprzedaży, ale za wcześnie, by mówić o przychodach. W czerwcu, po pełnym miesiącu sprzedaży, będzie można mówić o rachunku ekonomicznym.
     - Odzew z rynku jest bardzo pozytywny, co nas cieszy. W obecnej sytuacji wielu klientów kibicuje nam i zwraca się o współpracę, ponieważ na polskim rynku rządzi pięć dużych korporacji, co nie przekłada się na dobre relacje, szczególnie z mniejszymi odbiorcami. W relacji z wielkimi korporacjami stoją oni na przegranej pozycji - wyjaśnia Roman Szuleko.
     Produkty Huty Szkła w Turze są konkurencyjne w stosunku do innych hut pod każdym względem, prócz wielkości produkcji. Przy 130-tonowej wannie nie można bowiem konkurować z hutą, która ma kilka 300-tonowych wanien. Jeśli chodzi o poziom jakości i poziom cenowy, to w tych elementach produkty z Turu z powodzeniem konkurują z innymi produktami. Pewną przewagą rynkową spółki Veni jest możliwość produkcji krótszych serii i zaspokajanie klientów mniejszymi ilościami. Wielkie korporacje często bardzo wysoko określają minimalną partię zamówienia, na 3-4 miliony, i dopiero wtedy przyjmują zamówienie. W Turze przyjmują zamówienie od 500-700 tysięcy. To daje możliwość dostarczania wyrobów do klientów, którzy może nie są tuzami, ale w skali roku przerabiają kilka milionów opakowań szklanych. W planie przyszłościowym rozpatrywana jest możliwość dostarczania butelek do krajów nadbałtyckich. Huta produkuje butelki, słoiki i znicze. Szczególnie w tę ostatnią lukę rynkową Huta Szkła w Turze chce teraz wejść. Automat produkujący znicze ma zostać uruchomiony już jutro.
     ZNIKNĘŁA PORTIERNIA
     Zakończyły się inwestycje polegające na uporządkowaniu terenu. Wyburzono starą portiernię, zorganizowano nową, wstawiona została waga samochodowa. Wszystkie surowce są ważone na wjeździe i przy wyjeździe. Całość jest rejestrowana. Drogi wewnętrzne zostały utwardzone, teren został uporządkowany, dokonano remontów na hali produkcyjnej i na zewnątrz.
     Zatrudnienie zostało zwiększone. W tej chwili zatrudnionych jest 155 osób. W dalszym ciągu trwa rekrutacja, głównie na dwa stanowiska pracy: na operatorów automatów szklarskich i elektryków automatyków. Docelowy poziom zatrudnienia to ok. 165 osób.
     CO DALEJ
     Spółka Veni przygotowała zakład i uruchomiła produkcję ponosząc przy tym dość duże nakłady. Nowy właściciel wpompował w hutę ponad 20.000.000 zł. O całkowitym uruchomieniu zakładu będzie można mówić na początku czerwca, kiedy działać będą wszystkie trzy linie produkcyjne. Ponadto na początku czerwca najprawdopodobniej odbędzie się rada wierzycieli z panią syndyk na czele. Po radzie wierzycieli ma zostać ogłoszony przetarg, a firma zostanie wystawiona przez syndyka na sprzedaż. Spółka Veni ma prawo pierwokupu i - jak zapewnił Roman Szuleko - jest w pełni przygotowana do zakupu przedsiębiorstwa i funkcjonowania jako pełnoprawny właściciel.
     Kolejne plany i inwestycje związane są z wynikiem przetargu. Plan inwestycyjny zakłada wymianę kolejnego automatu, bowiem różnica pomiędzy automatem czeskim a niemieckim jest kolosalna, oraz zakup dodatkowego wyposażenia zakładu, który został zorganizowany od podstaw i wyposażony w 80% przez spółkę Veni. - To są te inwestycje, które muszą zostać wykonane. Na bieżąco kupowane się elementy zaniedbane w poprzednim okresie - powiedział p.o. dyrektor generalny.

Reklama

Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 1214 (20/2015)

 

 

Czytaj także:



Zobacz także:






Miejsce zdarzenia mapa Pałuki Żnin
Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 07/04/2025 10:17
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości