Reklama

Idea świąt - ciągle ta sama, przypominamy tekst z 2015 roku

Początki obchodzenia świąt Bożego Narodzenia giną w pomroce dziejów i są starsze od samego chrześcijaństwa. Od zawsze nasi przodkowie świętowali czas zimowego przesilenia, kiedy to po najkrótszym dniu w roku zaczyna ubywać nocy a przybywać dnia. Na całym świecie, zwłaszcza na umiarkowanych szerokościach geograficznych, przesilenia zimowe i letnie oraz równonoc wiosenna i jesienna były szczególnie predestynowane do obchodzenia w ich czasie świąt. Wyznaczały one bowiem rytm pór roku, czasy zasiewów i zbiorów, które, zwłaszcza dla społeczności rolniczych, miały fundamentalne znaczenie.

Archeolog Szymon Nowaczyk z Muzeum Archeologicznego w Biskupinie opowiedział nam o dawnych zwyczajach świątecznych fot. Arkadiusz Majszak

     Symbolika świąt Bożego Narodzenia odnosi się do odradzania się życia. W starożytnym Rzymie 25 grudnia czczono Dzień Narodzin Niepokonanego Boskiego Słońca. Po przyjęciu w IV wieku chrześcijaństwa, jako religii państwowej, na ten właśnie dzień przeniesiono symbolicznie datę narodzin Chrystusa, który w rzeczywistości urodził się w kwietniu lub maju. W tradycji słowiańskiej również w tym dniu prawdopodobnie czczono odradzającego się Swarożyca, boga utożsamianego ze słońcem. Dlatego też po przyjęciu chrześcijaństwa w Polsce wiele starych tradycji stosunkowo łatwo przeniknęło do nowej obrzędowości, związanej z Bożym Narodzeniem.
     Jak wyjaśnia Szymon Nowaczyk, archeolog z Muzeum Archeologicznego w Biskupinie, nie powinien dziwić zatem fakt, że większość dzisiejszych tradycji kultywowanych podczas świąt Bożego Narodzenia ma jeszcze przedchrześcijańskie korzenie.
     Przenieśmy się zatem wiele wieków wstecz i wyobraźmy sobie, jak mogły wyglądać święta obchodzone przez naszych przodków zamieszkujących teren dzisiejszych Pałuk.
     Tak jak i dziś istotnym elementem świąt były spożywane potrawy. Ważną ich część stanowiły te, które przyrządzone były z produktów pochodzących z natury - miodu, grzybów, orzechów czy owoców. Wierzono wówczas w magiczną moc tychże potraw, gdyż to, co dziko rosnące, uważane było przez ówczesnych mieszkańców za bardziej szlachetne od tych produktów, które pozyskiwane były dzięki rolnictwu.
     - Inną grupę stanowiły potrawy przyrządzane z produktów występujących w formie licznych ziaren - wierzono, że groch, mak czy pęczak na kutię zapewnią, w magiczny sposób, dzięki swej liczności, szczęście i obfitość na następny rok - mówi Szymon Nowaczyk.
     Trzecią grupę stanowią te potrawy, które mają związek z chrześcijaństwem. Przede wszystkim chodzi tu o potrawy z ryb, które przyrządzane są na dziesiątki różnych sposobów. Trzeba jednak zaznaczyć, że potrawy spożywane podczas Wigilii, traktowane przez chrześcijan jako postne, wcale nie zostały narzucone przez Kościół - zwyczaj wigilijnego postu wywodzi się z przedchrześcijańskiej tradycji bratania się w tym dniu ludzi ze zwierzętami. Był to dzień, kiedy ludzie nie spożywali mięsa i wierzyli, że zwierzęta mówią ludzkim głosem. Przez długi czas dawni mieszkańcy Pałuk nie jedli jednak karpi. Ryba ta trafiła na polskie stoły, ponieważ jest łatwo dostępna. Spożywają ją w święta również chętnie Czesi i Słowacy. Chrześcijański a jednocześnie typowo polski charakter posiada także tradycja dzielenia się opłatkiem.
     Mieszkańcy pradawnego Biskupina czy też Żnina nie mieli w domu choinki. A to dlatego, że zwyczaj ten trafił do Polski jakieś 100-200 lat temu z Niemiec. Wcześniej nasi praprzodkowie dekorowali swoje dwory i domy podłaźniczkami - wieńcami z iglastych gałązek, które również ozdabiano zabawkami czy suszonymi owocami. Niekiedy chaty dekorowano też snopkami zboża z gałązkami drzew iglastych. - Gałązki iglaste zawsze symbolizowały trwałość i odradzanie się życia, ponieważ również zimą były zielone - wyjaśnia Szymon Nowaczyk. Podobne znaczenie ma zimozielona jemioła, jednakże tradycja dekorowania mieszkań gałązkami tej rośliny jest stosunkowo w Polsce młoda i przywędrowała do nas z Zachodu.
     Dziś znany jest wszystkim wigilijny zwyczaj pustego miejsca przy stole dla niespodziewanego gościa. Przed wiekami mieszkańcy Gąsawy czy Janowca zostawiali także puste miejsce przy stole, ale z nieco innego powodu. - Było to miejsce dla duchów przodków. Wierzono, że w tym dniu przybywają, żeby odwiedzić swoich bliskich. W Wigilię nie można było używać wtedy igieł i innych ostrych narzędzi, żeby nie skaleczyć tych dusz, a także gwałtownie się przemieszczać, żeby ich nie odstraszyć. Wierzono, że to jeden z tych dni w roku, kiedy przodkowie wracają do żywych - opowiada Szymon Nowaczyk.
     Typowo wielkopolskim elementem związanym ze świętami jest postać gwiazdora, który znany jest także mieszkańcom Pałuk. Był to dziad z długą brodą, który w orszaku kolędników trzymał gwiazdę. Z czasem gwiazdor przejął cechy i ubiór Świętego Mikołaja. Jednakże do dziś wielu Pałuczan, nie tylko ze starszego pokolenia, dobrze wie, że Święty Mikołaj przynosi upominki 6 grudnia, natomiast w Wigilię prezenty przynosi właśnie gwiazdor.
     Świąteczny zwyczaj orszaku kolędników, chociaż ma również pradawną genezę, przetrwał na Pałukach do dziś. Interesujący jest fakt, że występuje on w różnych miejscach w Europie. Lokalnie zmieniają się tylko niektóre z występujących w nim postaci - oprócz gwiazdora, występuje tam turoń lub koza, czasami także bocian czy niedźwiedź. Natomiast postaci Heroda czy Żyda doszły do orszaku kolędników w późniejszych, chrześcijańskich czasach.
     Skoro jesteśmy przy gwiazdorze i Świętym Mikołaju, to nie sposób nie wspomnieć o prezentach, bez których trudno sobie wyobrazić dzisiejsze święta. A jeszcze w XIX wieku Pałuczanie nie obdarowywali siebie podczas świąt prezentami. Zwyczaj ten jest stosunkowo młody w naszej tradycji i wziął się stąd, że Trzej Królowie odwiedziwszy narodzonego Jezusa w Betlejem obdarowali go prezentami. Komercjalizacja świąt zaczęła więc z czasem rozkręcać koniunkturę na obdarowywanie się prezentami. Dziś w grudniu sklepy z zabawkami, odzieżą, księgarnie przeżywają prawdziwe oblężenie, gdyż ludzie prześcigają się w pogoni za prezentami, a producenci i sprzedawcy zacierają ręce, ciesząc się z większych zysków.
     Dawne święta na Pałukach były obchodzone - podobnie jak teraz - niemal w każdym domu. Inaczej wyglądały w domach chłopskich, inaczej w mieszczańskich czy szlacheckich i wiązało się to, tak jak i obecnie, z zasobnością portfela czy też sakiewki. Najważniejsze jednak było wspólne spędzanie tego magicznego czasu z najbliższymi, duchowe oczyszczenie, rozliczenie się z dorobkiem mijającego roku i nabranie sił na kolejny rok. Najważniejsze, że idea świąt cały czas pozostaje taka sama.

Reklama

Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 1245 (51/2015)

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 26/12/2024 14:36
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości