Radni oglądają wjazd
fot. Remigiusz Konieczka
Chomętowo, posesja, mieszkaniec, wjazd
Jak wyjechać z posesji
Mieszkaniec Chomętowa twierdzi, że nie może wyjechać ze swojej posesji, że wjazd jest zalewany, bo droga jest wyżej. Potrzebuje innego, ale od 12 lat formalnie nikt mu wjazdu nie wyznaczył. Korzystał z innego, na tyłach posesji przez prywatne działki. Teraz stoją na nich domy i stąd wizyta mieszkańca na komisji komunalnej.
Nie chce, abyśmy podawali jego nazwisko. - Dziennikarze tylko patrzą na wierszówkę. Napiszą i pojadą. Napisz tak, jakby ciebie to dotyczyło - mówił pod koniec naszej rozmowy.
Zaczęło się od skargi, jaką w tym roku złożył na burmistrza Szubina Ignacego Pogodzińskiego. Na jego bezczynność. Mieszkaniec Chomętowa skarży się, że przez 12 lat nikt nie potrafił rozwiązać jego sprawy. Burmistrz również. Ale skarga została przez Radę Miejską odrzucona. Dlatego po kilku miesiącach od tamtego głosowania mieszkaniec Chomętowa udał się do radnej Elżbiety Dittrich, a ta zaprosiła go na posiedzenie komisji komunalnej, której jest członkinią. W obecności radnych, burmistrza i pracowników Urzędu dość chaotycznie i z wyraźnym zdenerwowaniem przedstawił swoją sytuację.
Sprawa zaczęła się w 2002 roku. Wtedy mieszkaniec Chomętowa wystąpił na sesji Rady Miejskiej z tym samym problemem, który ma dziś. Jego posesja znajduje się na zakręcie przy drodze powiatowej w Chomętowie i na mapie nosi numer 69. Wyjazd z posesji jest zlokalizowany od strony wschodniej, naprzeciwko dawnej szkoły. Dwanaście lat temu mieszkaniec Chomętowa zwrócił się z prośbą, by umożliwić mu wjazd na posesję od tyłu, przez działki 182 i 183. Działki te już wówczas stanowiły własność prywatną. Jedna została sprzedana przez Skarb Państwa w 1971 roku, a druga w 1983 roku. Przejście przez te działki było przyjęte zwyczajowo. W 2002 roku, ani Rada Miejska, ani ówczesny burmistrz Szubina, ani Zarząd Dróg Powiatowych nie mogli wydać zgody na przejazd przez ten teren.
Minęło dwanaście lat i na komisji mieszkaniec Chomętowa mówił o tym samym problemie. Z tą różnicą, że wskazane działki są już zabudowane.
Dodatkowym problemem mężczyzny jest zatkany - jego zdaniem - przepust pod drogą powiatową oraz studzienka kanalizacyjna. Woda wlewa się na posesję, ponieważ droga powiatowa wybudowana w 1959 roku została podniesiona i jest dużo wyżej niż wjazd na posesję mieszkańca Chomętowa. Przed bramą właściciel wykopał rów, który ma zbierać wodę z jezdni.
Na posiedzeniu komisji burmistrz Ignacy Pogodziński powiedział, że w tej sprawie za dużo zrobić nie może, ponieważ temat wjazdu powinien załatwić Zarząd Dróg Powiatowych w Nakle. Mieszkaniec Chomętowa twierdzi, że w Zarządzie Dróg Powiatowych przez dwanaście lat nie mógł nic wskórać, bo burmistrz powinien wydać postanowienie, od którego przysługuje zażalenie, a nie wydał.
- Ale jakie postanowienie, skoro to nie była nasza droga? - pytał burmistrz.
Komisja wysłuchała mieszkańca i dwa dni później radni udali się do Chomętowa, by na miejscu zobaczyć, jak ów wjazd wygląda. Radna Beata Woźniak, przewodnicząca komisji oraz Elżbieta Dittrich, Zdzisław Pilarski i Andrzej Wrona zobaczyli wjazd z rowem, brak możliwości wytyczenia wjazdu od tyłu i stwierdzili, że można wybudować nowy wjazd od strony kościoła. Komisja przyznała rację mieszkańcowi, że studzienka i przepust muszą być udrożnione. Komisja zasugerowała, że nowy wjazd mógłby być bardziej bezpieczny od istniejącego. Jednak mieszkaniec powiedział, że nie może być tam bramy, bo koliduje z miejscem na składowanie obornika.
- Jak można gospodarzyć, jak nie ma gdzie wjechać? - mówił.
- Wjazd musi być. Jak nie tam, to tutaj - tłumaczyli radni.
- Ale ja tu mam obornik - odpowiedział mieszkaniec.
- Ale pan przecież nie gospodaruje, więc po co miejsce na obornik? - argumentowali radni.
- Jak nie ja, to ktoś inny - stwierdził.
Komisja stwierdziła, że mieszkaniec Chomętowa powinien mieć wjazd na posesję. Jeśli nie od strony wschodniej, to od północnej. Zaproponowała mu, by napisał do Zarządu Dróg Powiatowych w Nakle. W przypadku problemów ze sformułowaniem treści pisma radni zaoferowali pomoc.
- Ale ja już pisałem, to nic nie da - tłumaczył chomętowianin.
Dyrektor Zarządu Dróg Powiatowych Bartosz Lamprecht powiedział, że jest gotów zająć się z tą sprawą, byleby mieszkaniec wystąpił o to do niego z wnioskiem.
Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 1162 (21/2014)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze