15 lutego 2021 roku po ciężkiej chorobie na wieczną służbę odszedł wieloletni Komendant Gminnego ZOSP RP w Rogowie i skarbnik Zarządu Oddziału Powiatowego Związku OSP RP w Żninie Jan Starczewski. Jego śmierć zasmuciła nie tylko brać strażacką w regionie, ale wszystkich, którzy go znali.
Był to człowiek, który z uśmiechem i dobrym słowem podchodził do innych. Niosący pomoc, oddany straży, trosce o drugiego człowieka, stroniący od konfliktów i zabiegający o dobre stosunki i porozumienie. Mimo licznych zasług i działań, dzięki którym straż na terenie gminy podnosiła kwalifikacje, zdobywała nowy sprzęt i możliwości, był bardzo skromny, nigdy nie mówił o swoich zasługach, cieszył się sukcesami innych.
W wieku 65 lat, po 34 latach pełnienia funkcji komendanta gminnego, z uwagi na ustawowy wymóg prawa i ograniczenie związane z wiekiem komendanta, w marcu 2016 roku musiał zrezygnować z pełnionej funkcji. Przyznano mu wówczas tytuł honorowego komendanta gminnego OSP, a jego miejsce zajął Roman Kubera. Nie zakończył jednak swojej działalności w straży, pozostał czynnym strażakiem, udzielał się również w kwestiach ważnych dla OSP, współpracując blisko ze swoim następcą.
- Dla mnie Janek Starczewski był mentorem, to był człowiek bezkonfliktowy, utrzymywaliśmy kontakty, odwiedzaliśmy się, jako komendant nie dorastam mu do pięt. Zawsze, tak jak i wszyscy inni, mogłem liczyć na jego wsparcie, racjonalne podejście do sprawy, radę. To był bardzo porządny, uczynny człowiek, nikomu nie odmówił pomocy - powiedział komendant Roman Kubera.
Tomasz Michalczak, wójt Rogowa wymienił kilka zdarzeń ze strażackiej kariery Jana Starczewskiego. - Realizując obowiązki komendanta od 1 czerwca 1982 roku był inicjatorem szeregu przedsięwzięć propagujących zasady bezpieczeństwa pożarowego. Pełniąc funkcję komendanta dbał o wyszkolenie strażaków, o ich umundurowanie, a szczególnie o wyposażenie jednostek w sprzęt niezbędny do ratowania życia i mienia ludzkiego. Dbał, aby fundusze przeznaczone na działalność straży pożarnej były wydatkowane oszczędnie, rzetelnie, ale bez uszczerbku dla podejmowania działań ratowniczych. Czynił wszelkie starania o przydzielenie jednostkom OSP coraz nowocześniejszego sprzętu, zapewniającego gotowość bojową. Angażował się w organizację uroczystości okolicznościowych, zawody sportowo-pożarnicze i turnieje wiedzy pożarniczej. Stawiał na współpracę strażaków z młodzieżą. Postawa Jana Starczewskiego zawsze była źródłem uznania i szacunku, jakie zdobywał przez lata pełnienia funkcji komendanta gminnego OSP, nie tylko w środowisku strażackim, ale i wśród władz samorządowych i lokalnego społeczeństwa. Pozostaje nam podziękować za długoletnią współpracę i pomoc w realizacji zadań w zakresie ochrony przeciwpożarowej - powiedział Tomasz Michalczak.
Józef Sosnowski w 2016 roku podczas sesji, na której dziękowano komendantowi za współpracę i gratulowano tytułu honorowego strażaka podkreślał, że współpracował z Janem Starczewskim w trudnym okresie przemian i zmian w kraju. - Musieliśmy trudne decyzje podejmować z wypracowaniem sieci jednostek OSP na terenie gminy. Współpraca nasza układała się bardzo dobrze, mogłem liczyć na to, że środki w budżecie gminy przeznaczone na funkcjonowanie OSP będą w sposób prawidłowy, gospodarny wydatkowane i że nigdy nie będzie sytuacji, że zabraknie pieniędzy na paliwo do wozów strażackich - mówił Józef Sosnowski, dziękując za wsparcie, doświadczenie i lata dobrej współpracy.
Jan Starczewski był bardzo skromnym człowiekiem, mimo wielu zasług i ciężkiej pracy przynoszącej ogromne owoce wolał pozostawać w cieniu, działać z tyłu zamiast wychodzić przed szereg. Słuchając uznania władz względem swojej osoby, czy też dziękując za przyznanie mu honorowego tytułu komendanta, zapewnił, że nie spodziewał się takiego wyróżnienia. Zapewniał, że całą robotę robią druhowie w jednostkach, natomiast komendant gminny może jedynie pomagać, prosić o coś i może wymagać od tych jednostek i za tę współpracę dziękował druhom.
Z ogromnym żalem przyjęliśmy wiadomość o śmierci pana Janka. Zawsze dobrym słowem i uśmiechem witał lokalnych reporterów. Nie sposób nie wspomnieć o jego gościnności, gdzie podczas imprez strażackich, często wbrew naszym protestom częstował nas kawą, biegał z miskami grochówki czy grillowaną kiełbaską. Człowiek oddany misji strażackiej i pomocy bliźniemu, zawsze chętny do pomocy. Uśmiechnięty, ciepły, serdeczny. Człowiek jakich mało już w dzisiejszym świecie.
Tak o Janie Starczewskim w 2021 roku pisała Sylwia Wysocka.
(mj), 15 II 2023
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze