26 grudnia 1918 r. zwołane zostało zebranie obywateli Janowca. Jego celem było utworzenie miejscowej siły zbrojnej, gdyż do miasteczka dotarły wiadomości, że wkrótce nastąpi rozliczenie się z Niemcami. W samym Janowcu załogi niemieckiej nie było, a najbliższe zgrupowanie Niemców znajdowało się w Żninie (2 kompanie piechoty przysłane z Kołobrzegu i pół szwadronu konnicy z pułku ułanów w Deminie). W Wągrowcu, Kcyni i Szubinie również stacjonowały załogi niemieckie. 27 grudnia br. przypada 104. rocznica wybuchu Powstania Wielkopolskiego. Po raz drugi obchodzone jest też święto państwowe: Narodowy Dzień Zwycięskiego Powstania Wielkopolskiego.
Na tym zebraniu powierzono kierownictwo porucznikowi Tadeuszowi Skrzypczakowi, jedynemu oficerowi. Rozporządził on natychmiast, aby ochotnicza straż pożarna, którą dowodził przez 13 lat, zbierała broń i amunicję. Antoni i Bolesław Szneidrowie, Kazimierz Schulz, Ignacy Kurdelski, Józef Ulatowski, bracia Matczyńscy i około 60 obywateli otrzymało zadanie, aby nie przepuścić przez Janowiec uzbrojonych Niemców do Poznania. Właściciele majątków: Glabisz z Sarbinowa, Umbreit z Puzdrowca, Moszczeński z Brudzynia i Behr z Janowca dali wierzchowce, którymi powstańcy patrolowali pobliskie wioski niemieckich kolonistów, ukrywających sporo broni.
28 grudnia 1918 r. dotarła do Janowca wiadomość o wybuchu powstania w Poznaniu. Tadeusz Skrzypczak nakazał obstawić zagajnik bielawski, skąd można było obserwować pociągi i ruchy na szosie. Zakazał jednak wszczynania jakiejkolwiek akcji zaczepnej, gdyż takie wskazówki otrzymał z Komisariatu Naczelnej Rady Ludowej. W tej sytuacji 29 XII 1918 r. przepuszczone zostały w kierunku Gniezna transporty uzbrojonych Niemców.
30 grudnia około południa, po otrzymaniu wiadomości o akcji powstańczej w Gnieźnie, powstańcy z Janowca przejęli administrację miasta. Kiedy dowiedzieli się, że dr Jacobson, dowodzący akcją w Gnieźnie, poleca rozbrajać Niemców, nie oglądając się na Poznań, przeprowadzili przy pomocy 70 chłopa z pobliskiego Łopienna z 1 lekkim karabinem maszynowym rewizję domostw w mieście i pobliskich wioskach w poszukiwaniu broni i amunicji.
W Janowcu utworzona została komenda i stała kompania. Zastępcą Tadeusza Skrzypczaka został sierżant Bolesław Szneider. Kiedy otrzymali zupełnie już pewną wiadomość, że akcja powstańcza w Gnieźnie jest podjęta, na dworcu w Janowcu dwie godziny został przetrzymany trzeci z kolei transport posiłków niemieckich jadący z Bydgoszczy przez Kcynię do Gniezna. Telegrafista Stanisław Święcicki przedłożył komendantowi transportu fałszywy telegram, że transport ma w Janowcu czekać. W tym czasie dwaj rowerzyści pojechali do Łopienna, aby tam także transport zatrzymać - co też łopienniacy uczynili. Zaatakowali go, skoro tylko stanął na dworcu. W wyniku utarczki wśród Niemców było kilku zabitych i rannych, kilkunastu dostało się do niewoli. Zginął też jeden powstaniec. Część Niemców uciekła z powrotem na lokomotywie.
Niemcy przejeżdżając przez Janowiec, otworzyli ogień na miasto. Powstańcom nie udało się ich zatrzymać, nie uciekli jednak daleko. Na telefoniczne wezwanie Tadeusza Skrzypczaka zatrzymał ich w Damasławku i rozbroił komendant Stanisław Nowak z Turzy wraz ze swymi ludźmi. Reszta Grenzschutzu uciekła spod Łopienna pieszo. Wyłapano ich i odstawiono do Gniezna.
Porucznik Tadeusz Skrzypczak otrzymał od dr. Jacobsona rozkaz zatrzymania artylerii uciekającej spod Gniezna. Oczekiwano jej w zasadzce pomiędzy Łopiennem a Janowcem, jednak pewien kolonista z Laskowa, którego jako znajomego przepuszczono w tym kierunku, uprzedził widocznie Niemców o niebezpieczeństwie. Jak się później okazało, kolumna zboczyła nagle z kierunku Gniezno - Janowiec pod prostym kątem do Rogowa. Kiedy się o tym dowiedziano, wysłano pościg w sile 30 ludzi na wozach przez Kołdrąb, lecz zanim ścigający przybyli do Rogowa, niemiecka artyleria zdążyła już wyruszyć do Żnina.
31 grudnia 1918 r. komendant powiatu żnińskiego Lerchenfeld mianował porucznika Tadeusza Skrzypczaka komendantem obwodu janowieckiego i polecił odesłanie sił zbrojnych do Cerekwicy, skąd miało nastąpić uderzenie na Żnin. On sam miał pozostać w Janowcu. Porucznik Tadeusz Skrzypczak rozkazał kapralowi Wojciechowi Szelmeczce utworzyć patrol w Żernikach celem zabezpieczenia tyłów oddziałów powstańczych przed ewentualnym napadem kolonistów.
Oddział janowiecki prowadził Bolesław Szneider do Cerekwicy. Tam spotkali się z oddziałami z Rogowa, Gąsawy i okolicy.
1 stycznia 1919 r. wyruszono z Cerekwicy na Żnin. Ze szpitala posypał się na powstańców ogień z kulomiotów. Podczas walki zostało rannych trzech ludzi z kompanii janowieckiej (Dudziński, Papierski i Raczyński). W końcu szpital został zdobyty. Około 50 Niemców legło zabitych, wielu wzięto do niewoli. Zdobyczna broń posłużyła do dalszego uzbrajania powstańców, którzy do tej pory po części posiłkowali się pospolitymi śrutówkami.
Silną załogę niemiecką w Żninie udało się pokonać także i dlatego, że w wieczór sylwestrowy żołnierze hucznie bawili się w restauracji Bukowskiego, a oficerowie w hotelu. Znaczna ich większość była w stanie nietrzeźwym.
Mieszkańcy Żnina wiedzieli już o zamierzonym ataku. Główne kwatery niemieckie zostały obsadzone i dzięki temu znaczna część Niemców pozostała bez broni, gdy rozpoczęła się walka. Mocno pijanych oficerów rozbrajano z miejsca. Niemców ściągano aż do Brzyskorzystewka, gdzie zdołano przełamać silny opór.
Już 3 stycznia 1919 r. porucznik Tadeusz Skrzypczak zaczął na nowo zbierać oddział ochotników na wyprawę w kierunku Szubina i Bydgoszczy. 5 stycznia 1919 r. 50 ludzi pod dowództwem sierżanta Szafrana dołączyło w Damasławku do oddziału Wiewiórskiego i poszło szosą przez Brzyskorzystewko na Szubin. Oddział ten spotkał się z zaciekłym ogniem kulomiotowym i poniósł ciężkie straty w ludziach. Poległ wówczas Walerian Daniel, ranny Hisko został dobity przez Niemców i wrzucony do wody. Do niewoli zostali wzięci Mikołajczak, Maciejewski, Szafran, Zieliński, Maćkowiak, Jan i Władysław Wieczorkowie oraz Łucjan Małecki. Wszyscy później uciekli z Bydgoszczy na Gdańsk. Łucjan Małecki umknął do Berlina i prowadził tam wywiad na rzecz Polski. Przyłapany w biurze wojskowym dostał się do więzienia w Moabicie, skąd szczęśliwie uciekł przez linię niemiecką koło Stęszewa pod Poznaniem. Szafran, Wieczorek i Maćkowiak, wszyscy ciężko ranni, przedarli się podczas drugiej walki w Szubinie do wojsk powstańczych.
Kiedy poległego pod Szubinem komendanta oddziału z Kłecka przewozili jego ludzie przez Janowiec, Tadeusz Skrzypczak zatrzymał oddział i wcielił go przejściowo do swojej kompanii, a zwłoki komendanta odesłano furmanką dalej do Kłecka.
Klęska pod Szubinem wywołała silne przygnębienie i niewiarę w dalsze powodzenie powstania. Ale powstańcy janowieccy orzekli, że pójdą za swoim dowódcą Tadeuszem Skrzypczakiem dokąd ich zaprowadzi. Skoszarował ich więc w budynku Szkoły Gospodarstwa Domowego (obecny Zespół Szkół Rolniczych) i ćwiczył we władaniu bronią. Z sąsiednich wiosek zwerbowano ochotników. 10 stycznia 1919 r. do oddziału dołączyło 10 najlepszych wiarusów: sierżanci Budzyński, Kędzierski, Krawczyński, Miller, Wałecki z Janowca oraz Kwiatkowski, Pakulski i Stocki z Wybranowa, Pryła z Kołdrąbia i Bronikowski z Brudzynia.
Dowódca wraz z resztą załogi, tj. 50 ludźmi i jednym lekkim karabinem maszynowym 11 stycznia 1919 r. na odgłos walk pod Żninem wyruszył do Damasławka. Przed restauracją Damsa odebrał rozkaz od oficera z Poznania, aby zajść Żnin przez Juncewo, Słębowo i Sarbinowo. Zanim jednak tam dotarli, otrzymali wiadomość, że Żnin już zdobyto, wrócili więc do Janowca.
15 stycznia dowódca Tadeusz Skrzypczak ponownie publicznie ogłasza werbunek ochotników. Zaprowadził w miasteczku sądy doraźne. Dniem i nocą patrolowano kolonistów niemieckich, którzy pomału uspokoili się. Oficerów i działaczy niemieckich aresztowano i odesłano do Gniezna. 30 stycznia 1919 r. Tadeusz Skrzypczak został mianowany komendantem batalionu żnińskiego i otrzymał rozkaz tworzenia 9 i 10 kompanii 4 pułku strzelców wielkopolskich.
Źródła podają, że z samego Janowca i okolic w Powstaniu Wielkopolskim uczestniczyło 200-300 ludzi. Ostatni janowiecki powstaniec, Jan Głowski zmarł w 1993 roku.
na podstawie wspomnień dra Wojciecha Jedliny-Jacobsona
"Z ludem wielkopolskim przeciw zaborcom"
opracował Czesław Czuliński
Pałuki nr 149 (52/1994)
NDZPW
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze