Reklama

Janowiec w XX wieku - recenzja książki "Dzieje Janowca Wielkopolskiego"

Janowiec Wielkopolski nie miał dotychczas swojej monografii - piszą we Wprowadzeniu (str. 7) autorzy opracowania "Janowiec Wlkp., dzieje"*. Powiedzmy wyraźniej: nie ma jej i obecnie. "Dzieje" bowiem, wydane z okazji 700-lecia miasta, są  popularnonaukowym rysem historycznym miasta w wieku XX. Ale ostatecznie nie zawsze musi być aż monografia. Zresztą dla czytelnika - a zwłaszcza janowieckiego - może to i lepiej. Czyta się łatwo i przyjemnie. To też jest ważne.

    Może świadomi tego faktu - autorzy w zakończeniu "Wprowadzenia" zastrzegają się, że: ..."Na wyraźne życzenie janowiecczan zrezygnowaliśmy z bardziej szczegółowego opracowania dziejów miasteczka w XVI i XVII wieku na rzecz historii Janowca z okresu zaborów, II wojny światowej i powojennego pięćdziesięciolecia". Szkoda jednak, że nie mogli o proporcjach dziejów zadecydować specjaliści a - znam to zresztą dobrze sam - znowu działacze. Tyle że z innej opcji politycznej.
    Zresztą zabory też zostały potraktowane po macoszemu, a i dwudziestolecie międzywojenne raczej skromnie. I na pewno nie brak materiałów źródłowych o tym zadecydował. Bo skoro - i trudno tego nie zaakceptować - dla dziejów po II wojnie światowej sięgnięto do informacji z prasy codziennej, to tym bardziej byłoby to uzasadnione dla zaborów i dwudziestolecia.
    Wystarczy spojrzeć na proporcje. Okres od początków miasta do 1918 roku, a więc odzyskania niepodległości po zaborach, ścieśniono na 78 stronach, podczas gdy lata 1918-1994 zajęły już łącznie 180 stron, a zamykający się w czterdziestu latach okres po 1945 roku aż 128 stron. Dokładnie połowa tekstu. Trudno więc traktować część pierwszą - do odzyskania pierwszej niepodległości - inaczej niż obszerny, rozbudowany wstęp. Za to jest ona wsparta rzetelnymi badaniami, udokumentowana materiałami źródłowymi i wartościową literaturą przedmiotu. Może szkoda, że nie znalazło się odrobiny miejsca dla echa i współudziału gminy - a więc związanych i z miastem - w powstaniu styczniowym 1863 roku, zwłaszcza, że były już one opracowane. Ale trudno podważać prawo autora do selekcji.
     Natomiast w stosunku do pozostałych części nie można zgodzić się ze stwierdzeniem ("Wprowadzenie"), że historię miasta oparto ..."o dość bogatą bazę źródłową". Przeczy temu proporcja materiałów źródłowych, a więc archiwaliów w stosunku do literatury w przypisach. No i w stosunku do możliwości. Dotyczy to zwłaszcza części ostatniej, w której pojawiają się informacje, często ciekawe, ale w ogóle nie udokumentowane. I tak na przykład na stronie 131 informacja o dezercji pierwszego komendanta wojennego i jego późniejszych losach podana jest - a dotyczy to i innych - na przysłowiowe "słowo honoru". Gdzie mam szukać potwierdzenia tego wydarzenia? Nie wiem. Wiele informacji rozbudowano właściwie bez uzasadnienia. Bo ostatecznie może być ważne, że do miasta wjechał jako pierwszy czołg radziecki, a nie transporter, ale tylko wówczas, gdy potrafimy sprzeczne opinie rozwikłać.
    Brak jest źródłowego wsparcia w wielu ważnych częściach publikacji, że wymienię tu jako przykład podpunkt pt. "Związek Hodowców i Producentów Trzody Chlewnej" czy też ciekawy i ważny podrozdział "Sprawy wyznaniowe". Również i w podrozdziale poświęconym organizacjom  młodzieżowym bazę źródłową stanowią tylko dwie ustne informacje mieszkańców. A przecież materiałów źródłowych - względnie publikacji - do tego tematu nie brakuje. Efekt jest taki, że w tej części lata 1945-1976, to absolutnie biała plama. A i do sytuacji po 1976 roku odnoszą się same ogólniki. Wprawdzie autorzy powołują się na "niepełne źródła archiwalne", ale nie informują, jakie to źródła i gdzie się one znajdują. Jest to mankament podstawowy tej - zasadniczej przecież dla całości wydawnictwa - części pracy.
     Proporcje poszczególnych dziedzin, składających się na całość obrazu funkcjonowania i życia miasta też budzą mieszane uczucia. Niektóre rozbudowano przesadnie, a inne wyraźnie okrojono. "Organizacja władz miejskich" to praktycznie sześciostronicowa kronika, bez próby analizy kierunków i form działania, a tym bardziej bez oceny. Okazuje się, że bardziej ważnym dla dziejów współczesnego Janowca był sport, nawet bez rekreacji. Ilość nazwisk i wydarzeń w tym podrozdziale, który śmiało można nazwać kroniką sportową, jest większa niż w okresie zaborów lub w całym dwudziestoleciu międzywojennym. Nie pomniejszam znaczenia Gminnej Spółdzielni, ale liczba nazwisk (32 + 9 kierowników) jest bogatsza niż w oświacie plus ochrona środowiska. Wydaje się, że nie określono dla całości wyraźnych kryteriów doboru faktów i nazwisk, a decydował raczej przypadek. No, ale grzechem śmiertelnym to nie jest. Na tych wyliczonych - i niewyliczonych również - pewnych niedostatkach zaważył - jak przypuszczam - pośpiech. Zresztą uzasadniony. Nie tyle jubileuszem ile szansą wydania tej publikacji. Dzięki temu czytelnicy otrzymali obszerny rys historyczny miasta. Dla wielu będzie to emocjonalna pamiątka, dla niektórych wartościowy dokument, który być może spowoduje dalsze i głębsze zainteresowanie historią miasta nad Wełną.
    Bardzo ważnym i zasługującym na uznanie jest sposób podejścia autorów do przedstawianych przez nich faktów. Spokojnie i bezstronnie - na ile bezstronność jest możliwa - rejestrują wydarzenia, z których wiele w przyszłości może stać się cennym materiałem źródłowym. Zwłaszcza jeżeli relacje mieszkańców, na które powołują się autorzy, zostały zarejestrowane i zabezpieczone. A nie wątpię, że tak się stało.
    Całość czyta się ciekawie ze względu na ilość informacji i łatwo ze względu na styl i język. A to nie jest bez znaczenia ze względu na na pewno szeroki i różnorodny krąg jej odbiorców. Wspomniane już pewne niedopracowania, decydujące przede wszystkim o klasyfikacji wydawnictwa nie ujmują jej wartości, znaczenia i potrzeby wydania. Zrodziła się praca z określonej inspiracji i należy mieć nadzieję, że sama spełni niezależnie od dokumentalnej, również rolę inspirującą.

Janusz Księski
Pałuki nr 175 (26/1995)

Reklama


* Joanna Kado, Krzysztof Kornatowski, Paweł Przybysz: Janowiec Wielkopolski, dzieje, Społeczny Komitet Obchodów 700-lecia Janowca Wielkopolskiego, Janowiec Wlkp. 1995, str. 283 + 1 nlb.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości