Żnin, ŻDK, Sąd Pracy, Andrzej Stawarz, Janusz Kuczma, Tomasz Gronet
Janusz Kuczma domaga się przywrócenia do pracy
17 lutego odbędzie się drugie posiedzenie Sądu Pracy w Bydgoszczy w sprawie z powództwa Andrzeja Stawarza a następnego dnia pierwsze w sprawie z powództwa Janusza Kuczmy - zwolnieni przez Tomasza Groneta pracownicy ŻDK domagają się przywrócenia na stanowiska. Wiele wskazuje na to, że przed sądem Dom Kultury będzie reprezentował już nie ten dyrektor, który pracowników zwolnił.
Burmistrz Żnina Robert Luchowski wczoraj miał odbyć konsultacje prawnicze w sprawie możliwości rozstania się z dyrektorem Żnińskiego Domu Kultury Tomaszem Gronetem. Włodarz zaznaczył, że nie zamierza blokować dyrektorowi obranej przez niego drogi zawodowej. Przypomnijmy, że 1 lutego Tomasz Gronet ma objąć stanowisko dyrektora Miejskiego Domu Kultury w Barcinie.
- Nadal czekam na odwołanie mnie przez pana burmistrza Żnina. Zgodnie z tym, co zapowiedział wcześniej. Przypomnę, że burmistrz nie musi podawać powodów, dla których chce mnie odwołać. Ważne, by uczynił to w zgodzie z przepisami. Powinienem być odwołany w trybie zarządzenia burmistrza, tak jak przed 6 laty byłem powoływany - stoi na stanowisku Tomasz Gronet.
Burmistrz dopiero po konsultacjach prawniczych zamierza zakończyć sprawę. Tomasz Gronet nadal deklaruje, że może pracować jako dyrektor dwóch instytucji. - Dyrektor instytucji kultury nie ma godzin pracy, a ma dni pracy i może być rozliczany z efektów tej pracy - uważa Tomasz Gronet.
Tymczasem burmistrz zaznacza, że chciałby, aby dyrektor przed odejściem pozamykał swoje sprawy w ŻDK. - Niestety wiem, że to nie będzie w praktyce możliwe - zauważa burmistrz. Wspomina o sprawach sądowych, w których jako pracodawca uczestniczy dyrektor ŻDK przed sądem pracy.
W tym miejscu przypomnijmy, że do Sądu Pracy odwołał się zwolniony dyscyplinarnie przez Tomasza Groneta dyrygent orkiestry Andrzej Stawarz. Odbyła się już jedna rozprawa w bydgoskim sądzie. Tomasz Gronet poinformował nas, że nie widział możliwości ugody. Andrzej Stawarz domaga się przywrócenia go do pracy. Dlatego sąd będzie prowadził sprawę dalej.
Tomasz Gronet liczy się też z pozwem do Sądu Pracy, który może złożyć Janusz Kuczma. Do sprawy tego byłego pracownika ŻDK nawiązał burmistrz na wtorkowej konferencji prasowej. Robert Luchowski poinformował, że ów pracownik został zwolniony przez Tomasza Groneta z uzasadnieniem, że decyzja spowodowana jest likwidacją stanowiska. - Tymczasem stanowisko to jest w strukturze organizacyjnej instytucji. Pan dyrektor powinien to wiedzieć, bo to jest prawnicze przedszkole - uważa włodarz Żnina.
- Pana Janusza Kuczmę zwolniłem 4 stycznia, wcześniej zmieniając strukturę organizacyjną, likwidując w niej stanowisko ds. administracji. Jedynym powodem zwolnienia była likwidacja stanowiska, a wymuszona ona została środkami z budżetu gminy. Nie pozwalały one na dalsze zatrudnienie etatowego pracownika. W listopadzie, około 2 miesiące wcześniej, pan Janusz Kuczma udał się na zwolnienie chorobowe. Dodam, że już rok temu, gdy pan burmistrz dyskutował ze mną o sposobach znalezienia oszczędności w wydatkach ŻDK, pytał o możliwości redukcji etatów. Wówczas odpowiedziałem, że jeśli nie obędzie się bez redukcji, to ewentualnie mogą one dotyczyć wyłącznie stanowisk pana Andrzeja Stawarza oraz pana Janusza Kuczmy. Od razu też mówiłem wtedy burmistrzowi, że jeśli jednak jest taka możliwość, to wołałbym, aby ci pracownicy mogli zostać. Pan burmistrz ostatecznie zgodził się na to, ale pod koniec 2015 r. okazało się, że środki budżetowe dla ŻDK na 2016 r. są zbyt małe, aby można było nadal utrzymywać etat ds. administracji. Pana Janusza Kuczmy nie zwolniłem przed końcem ub.r., ponieważ był na zwolnieniu. W tym czasie jego zadania zostały przydzielone do obowiązków dwóch innych pracowników ŻDK. Gdy ostatecznie pracownik ds. administracji po powrocie z urlopu chorobowego wrócił do ŻDK, to wręczyłem mu wypowiedzenie. Dwaj pracownicy, którym przydzieliłem nowe obowiązki w związku z likwidacją jednego stanowiska pracy, będą je wykonywali już na stałe - mówi dyrektor i dodaje, że strukturę organizacyjną w ŻDK odziedziczył po poprzednim dyrektorze. Jeszcze w 2010 r. zlikwidował etat kierowcy i sprzedany został samochód ŻDK. - W całej sytuacji ważny jest też argument, że pracownik zwolniony z powodu likwidacji stanowiska nie pozostaje bez źródeł utrzymania, ponieważ posiada hurtownię.
Zapytaliśmy dyrektora, czy w związku z przydzieleniem dodatkowych zajęć dwóm pracownikom, podwyższył im uposażenie miesięczne. Tomasz Gronet przyznał, że tak się stało, ale nawet biorąc to pod uwagę, i tak łącznie na wynagrodzenia w ŻDK wyda mniej po likwidacji etatu. Tomasz Gronet wyliczył, że od maja (bowiem od 1 lutego do 30 kwietnia potrwa trzymiesięczny okres wypowiedzenia pracy Januszowi Kuczmie) miesięcznie instytucja będzie generowała 3.000 zł oszczędności w funduszu wynagrodzeń. - Te pieniądze będą mogły być wydatkowane na działalność merytoryczną. Nie wiem, kto będzie reprezentował ŻDK przed Sądem Pracy w Bydgoszczy, bo sprawa została wyznaczona na 18 lutego. Może to być już nowy dyrektor. Ja mam nadzieję, że mój następca nie przywróci pracownika do pracy na faktycznie niepotrzebnym stanowisku. W pozwie pełnomocnik pana Janusza Kuczmy domaga się bowiem przywrócenia powoda do pracy argumentując, że zwolniłem doświadczonego, długoletniego pracownika powierzając jego obowiązki dwóm innym - przekazał Tomasz Gronet.
Janusz Kuczma przekazał nam, iż według jego opinii, a rozmawiał o tym również z burmistrzem Żnina, zwolnienie z pracy w ŻDK, nawet jeśli dyrektor przy okazji wykreślił stanowisko ds. administracji ze struktury organizacyjnej, było nieprawidłowe. - Organizatorem Żnińskiego Domu Kultury jest gmina Żnin. Takie zmiany w strukturze organizacyjnej powinny być nie tylko konsultowane z organizatorem, ale też przez niego akceptowane. Struktura organizacyjna jest powiązana ze statutem, jest uchwała Rady Miejskiej. Myślę, że pan dyrektor nie przemyślał tego kroku, który wykonał. Mniejsze środki w budżecie na 2016 r. nie oznaczały wprost, że ma on likwidować stanowisko pracy, zwłaszcza że obowiązki wynikające z tego etatu przekazał innym pracownikom. Mniejsze środki mogły oznaczać rezygnację z części przedsięwzięć merytorycznych, które nie cieszyły się większym zainteresowaniem. Jest wiele koncertów czy spotkań z artystami w ŻDK, dla których nie ma zainteresowania. 17 lutego będzie w Sądzie Pracy sprawa z powództwa pana Andrzeja Stawarza, ja jestem tam świadkiem. Następnego dnia przed Sądem Pracy rozpocznie się sprawa z mojego powództwa o przywrócenie do pracy - powiedział Janusz Kuczma. Tomasz Gronet uważa, że jako dyrektor ŻDK mógł sam zmienić strukturę organizacyjną instytucji.
Jesienią ub.r. dyrektor ŻDK zwolnił Andrzeja Stawarza zarzucając mu niewykonywanie obowiązków pracowniczych, a konkretnie skracanie czasu trwania prób Żnińskiej Orkiestry Dętej, co według dyrektora skutkowało brakiem postępów artystycznych zespołu. Te próby odbywały się na terenie Zespołu Publicznych Szkół nr 1, ale Andrzej Stawarz, kapelmistrz orkiestry prowadził je w ramach obowiązków pracownika ŻDK.
W rzeczywistości instrumentarium orkiestry należy do żnińskiej jedynki. Dyrektor szkoły Jacek Pietraszko poinformował, że sprzęt został zakupiony przed laty ze środków Ministerstwa Edukacji Narodowej i jako taki należy do jedynki i nie może być przekazywany. Początkowo dyrektor podpisywał z Andrzejem Stawarzem umowy-zlecenia na prowadzenie zajęć. Później Andrzej Stawarz został pracownikiem ŻDK i osobnych umów z dyrektorem szkoły nie musiał już podpisywać.
- Pierwszą moją i podstawową do teraz umową z panem Andrzejem Stawarzem była ta, na podstawie której uczyniłem go odpowiedzialnym za powierzony mu sprzęt orkiestry. Na podstawie tej umowy on nadal się tym sprzętem opiekuje i prowadzi zajęcia z orkiestrą. To, czy on jest, czy już nie jest zatrudniony przez ŻDK, to nie jest dla mnie istotne. Zobaczymy, jakie dalej będą dyspozycje, czy otrzymam z Urzędu Miejskiego polecenie podpisania jakiejś nowej umowy z panem Andrzejem. Dla mnie jest istotne, by ta orkiestra działała, ćwiczyła, rozwijała się, zwłaszcza że ćwiczą tam również nasi uczniowie - podkreśla Jacek Pietraszko.
Karol Gapiński
Pałuki nr 1250 (4/2016)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze