Reklama

Jazda na wprost z pasa kierunkowego

Żnin, wypadek, motorowerzysta, proces, autobus, kierowca
     Jazda na wprost z pasa kierunkowego
    Piętnaścioro świadków przesłuchał sędzia Robert Tuchciński w sprawie okoliczności wypadku drogowego na skrzyżowaniu Aliantów i Browarowej w Żninie, do jakiego doszło we wrześniu ubiegłego roku, w którym zginął nastoletni motorowerzysta. Według kierowców innych autobusów znajdujących się w pobliżu miejsca zdarzenia, motorowerzysta jechał dość szybko.

     Przypominamy, iż w żnińskim sądzie toczy się proces mający wyjaśnić przyczyny tego tragicznego zdarzenia. Prokuratura postawiła zarzut nieumyślnego spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym, w którym zginął na miejscu siedemnastoletni motorowerzysta Mikołaj R., kierowcy autobusu Henrykowi K. Kierowca, który złożył wyjaśnienia podczas rozprawy w maju, nie przyznaje się do winy. Podczas ostatniej rozprawy w miniony piątek przewodniczący składu orzekającego sędzia Robert Tuchciński przesłuchał 15 świadków. Jako pierwsza zeznawała Dorota G., opiekunka dzieci w autobusie Henryka K.
     - Jechaliśmy z dziećmi ze szkoły nr 2 w kierunku szkoły nr 1 - rozpoczęła swoje zeznania. - Siedziałam w autobusie na przednim siedzeniu z prawej strony. Dojechaliśmy do osi jezdni, gdzie musieliśmy ustąpić pierwszeństwa autobusom jadącym ulicą Aliantów. Zostało nam udzielone pierwszeństwo. Kierowca autobusu po prawej stronie dał znać ręką, żebyśmy mogli jechać. Oskarżony ruszył.
     Z relacji Doroty G. wynika, że kiedy połowa autobusu znajdowała się na prawym pasie, zauważyła, że z prawej strony coś jedzie. Chwilę później dostrzegła chłopca na motorowerze, który się przewraca i wpada pod tył autobusu.
     - Krzyknęłam wtedy „stój”, bo czułam jakbyśmy kogoś przejechali - mówiła ze łzami w oczach opiekunka. I dodała: - Ten motorowerzysta nie uderzył w autobus. On się przewrócił i wślizgnął pod tylne koło. Wydaje mi się, że motorowerzysta się przestraszył, tak jakby się nie spodziewał, że będziemy tam jechać. Pan Heniu jest bardzo spokojnym kierowcą. Jeździ ostrożnie, zgodnie z przepisami. W momencie zdarzenia mógł jechać z 20 km/h.
     Następnie zeznawał Jacek K., kierowca autobusu szkolnego, który dał znak Henrykowi K., by ten włączył się do ruchu z podporządkowanej drogi na Browarowej na ulicę Aliantów. Wyjaśnił, iż znajdował się na ulicy Aliantów i zamierzał skręcić w lewo na Browarową. Zatrzymał się i przepuścił autobus Henryka K., który wyjeżdżał z Browarowej.
     - Przejechał przednią częścią autobusu przejście dla pieszych i był ustawiony pod kątem. Wtedy zauważyłem pędzący motorower. Jak na taki motorek, jechał bardzo szybko. Widziałem, jak motocykl uderzył w środek autobusu. Motorowerzysta zsunął się po blasze autobusu i głowa wpadła pod tylne koło - zeznał Jacek K. Wedle relacji kierowcy autokaru szkolnego, na pewno motorowerzysta nie znajdował się między jego autobusem a autobusem stojącym za nim. Twierdzi, iż nastolatek przejechał z jego prawej strony. I nie ma wątpliwości, że motorowerzysta uderzył w autobus Henryka K.
     - Jestem pewien, że motorowerzysta uderzył w autobus. Ja to widziałem z odległości 3-4 metrów. Uderzył twarzą w autobus, aż go podniosło. On się zrobił bezwładny i widziałem, jak głowa wpadła pod tylne prawe koło - zapewnił Jacek K. I zaznaczył, iż nie było takiej możliwości, by pasem jezdni, który zajmował, ktokolwiek mógł przejechać z prawej strony.
     - By mnie wyprzedzić z prawej strony, musiałby jechać prawym pasem kierunkowym do „Polo-Marketu” - przyznał Jacek K. Zeznał też, że w momencie, kiedy Henryk K. został przez niego przepuszczony, ruszył bardzo wolno.
     Szczepan P., kierowca autobusu, który stał tuż za autokarem Jacka K., wyjaśnił, iż obserwował skrzyżowanie z ulicą Browarową, gdyż chciał na nią wjechać. Dostrzegł autobus, którym kierował oskarżony. Zatrzymał się przed skrzyżowaniem z Aliantów. Wypadku Szczepan P. nie widział, ponieważ widok zasłaniał mu kontur autokaru Jacka K. Zauważył natomiast co innego.
     - Dostrzegłem, że z prawej strony mnie i pana Jacka wyprzedza motocyklista. On jechał z jakimś impetem. Nie była to prędkość, jakby dopiero rozpoczynał jazdę. Minął mnie i schował się za autobusem pana Jacka. Pan Jacek jazdy nie kontynuował. Po jego minie widziałem, że coś się stało. Zarzuciłem ręczny hamulec i włączyłem światła awaryjne i wyszedłem z autobusu. Zauważyłem, że na jezdni leży człowiek. Momentu zdarzenia nie widziałem - zeznał Szczepan P. Odpowiadając na pytania Henryka Bińka, obrońcy oskarżonego, Szczepan P. wyjaśnił, że podczas ruszania ze skrzyżowania autokar autosan można rozpędzić do 30 km/h. Dodał, że motorowerzysta jechał pasem prowadzącym do Polo-Marketu.
     - Ten pas nakazuje skręt w prawo. Jak jest nakaz skrętu w prawo, to trzeba jechać w prawo - zwrócił uwagę Szczepan P. Mecenas Henryk Biniek zaznaczył, że pasem prowadzącym do Polo-Marketu nie miał prawa jechać na wprost żaden pojazd.
     Kierowca Antoni S. zeznał, że w dniu zdarzenia jechał z gimnazjum, od strony Janowca. Dojeżdżając do skrzyżowania 1 Stycznia z Aliantów, od strony Wągrowca z dużej odległości zauważył motorowerzystę. W opinii kierowcy mógł znajdować się około 300 metrów po jego lewej stronie.
     - Ten motorowerzysta dosyć szybko jechał. Skręciłem od strony ulicy 1 Stycznia i skręciłem na ulicę Aliantów. Nie widziałem dalszych czynności tego motorowerzysty - zrelacjonował Antoni S.
     Mieszkaniec Żnina Józef W. opowiedział, iż usłyszał huk i zauważył, że jadący motorowerzysta uderzył głową w bok autobusu.
     - On się przewrócił na lewą stronę autobusu. Zacząłem krzyczeć „ratunku”. Ten chłopak uderzył kaskiem w asfalt i zaczęła lecieć krew - mówił Józef W. I dodał, że nie widział, by głowa motorowerzysty wpadła pod tylne koło autokaru.
     Mateusz R., brat Mikołaja, w dniu zdarzenia został obudzony rano przez mamę. Powiedziała mu, że w radio podali informację, iż był jakiś wypadek, a brat nie odbierał telefonu. Pojechał na miejsce zdarzenia. Poznał motorower Mikołaja. Słyszał, jak ludzie mówili, że autobus się nie zatrzymał, a brat miał pierwszeństwo przejazdu. Potem wsiadł na skuter i pojechał powiedzieć mamie, co się stało.
     Robert R., ojciec Mikołaja, występujący w procesie jako oskarżyciel posiłkowy, na miejsce wypadku przyjechał około 8:30. Ciało syna leżało na jezdni. Ludzie chodzili wkoło i robili zdjęcia. Widział, że autobus miał rysy od kierownicy motoroweru. Ojciec dodał, że syn miał kartę motorowerową. Wcześniej nie miał żadnych zdarzeń drogowych. Uważa, że do zdarzenia przyczynił się kierowca, który przejechał po ciele syna, jak i kierowca, który przepuszczał Henryka K.
     Błażej G., kierownik żnińskiej placówki PKS, w dniu zdarzenia, około 8:00, kiedy przebywał w Urzędzie Gminy w Rogowie, otrzymał telefoniczną informację od oskarżonego, że na ulicy Aliantów doszło do wypadku, w którym śmierć na miejscu poniósł kierowca skutera.
     - Nie stwierdziłem prawie żadnych uszkodzeń na tym autobusie - wyjaśnił Błażej G.
     Około 15:00 Błażej G. otrzymał informację z policji, że autobus ma być odprowadzony do Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy. Piętnaście minut później dowiedział się, że autobusu nie będzie trzeba odprowadzać, tylko przyjedzie po niego specjalistyczny holownik.
     - Żadnych śladów zarysowań, uderzeń nie stwierdziliśmy, a pojazd został dopuszczony przez policję do dalszego ruchu - zaznaczył Błażej G. I dodał, że uważa, iż jazda kierowcy skutera prawym pasem, gdzie znaki nakazują obowiązek jazdy w prawo, a nie prosto, była nieprawidłowa.
     Zbigniew F., pracownik PKS z Inowrocławia, na miejsce zdarzenia przybył około 11:30. Po pewnym czasie przyszedł policjant z Błażejem G. Policjant oświadczył, że zostanie dokonana jazda próbna autobusu Henryka K. Autokar podczas jazdy próbnej prowadził kierowca Tadeusz M.
     - Policjant do stanu układu hamulcowego i kierowniczego nie miał zastrzeżeń - wyjaśnił Zbigniew F.
     Pod koniec piątkowej rozprawy mecenas Henryk Biniek wnioskował o powołanie nowego biegłego i wydanie opinii po uprzednim dokonaniu wizji lokalnej na miejscu zdarzenia. Adwokat zaznaczył, że poprzednia opinia została sporządzona przez biegłego na podstawie jednego tomu akt.
     Kolejna rozprawa została zaplanowana na 20 czerwca.

Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 1113 (24/2013)

Reklama

 

 

 

Więcej informacji:

Kierowca autobusu wymusił pierwszeństwo

Obrona szuka świadków

Był pewien, że z prawej strony nikt nie jedzie

Zasnął, aby inni się obudzili

Konfrontacja opinii biegłych

Będzie konfrontacja opinii

Konfrontacja w nowym roku

Dwie różne opinie

Nie będzie opinii trzeciego biegłego, będzie wyrok

Zawinił motorowerzysta, nie kierowca autobusu

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości