Żnin, Dom Kultury, dyrektor, Tomasz Gronet, odwłoanie, list otwarty
Jeśli miałby zostać zwolniony, to z roczną pensją
Burmistrz Żnina zaproponował Tomaszowi Gronetowi odwołanie go z funkcji szefa ŻDK za porozumieniem stron i powołanie go na to samo stanowisko na okres trzyletni. Tomasz Gronet odpowiedział, że się zgodzi pod warunkiem zabezpieczenia finansowego w razie odwołania przed terminem w wysokości rocznej pensji. Robert Luchowski na to się nie zgodził, a w poniedziałek Tomasz Gronet wygrał konkurs na dyrektora MDK w Barcinie.
Potwierdziły się nasze informacje sprzed trzech tygodni, że burmistrz Żnina Robert Luchowski odwoła Tomasza Groneta ze stanowiska dyrektora Żnińskiego Domu Kultury. Jeszcze zanim ten drugi wygrał konkurs na dyrektora Miejskiego Domu Kultury w Barcinie, burmistrz Żnina przyznał, że przeprowadził rozmowę z Tomaszem Gronetem na temat zamiaru wprowadzenia kadencyjności szefów ŻDK, podobnie jak innych instytucji kultury będących jednostkami organizacyjnymi gminy.
- Pozostawiłem dyrektorowi czas na zastanowienie się, czy skorzysta z propozycji. Zaniepokoiły mnie jednak doniesienia prasy, bo jak z kimś rozmawiam w gabinecie, to nie chodzę później po mieście i nie rozpowiadam mediom. Zgodnie z założeniami, pan Tomasz Gronet miał być odwołany 31 grudnia ze stanowiska dyrektora i zaproponowałem mu podpisanie umowy z dniem 1 stycznia 2016 r. do końca 2018 r. na dalsze pełnienie funkcji dyrektora. Pan Tomasz Gronet tę propozycję odrzucił. Przekazał, że byłby ją przyjął, ale stawia dwa warunki. Pierwszy, że dotychczasowe jego wynagrodzenie nie uległoby zmianie. Drugi warunek to miało być zabezpieczenie finansowe dla dyrektora Tomasza Groneta na wypadek, gdybym go odwołał z funkcji przed upływem 2018 r. To zabezpieczenie finansowe miało wynosić równowartość 12 pensji dyrektora ŻDK. Taka jednak kwota, czyli 72.000 zł, jako zabezpieczenie dla pracownika nie jest dla mnie do przyjęcia. Dlatego do końca grudnia należy się spodziewać odwołania pana Tomasza Groneta z funkcji dyrektora ŻDK. Poza tym dziwię się, że pracując w swoim mieście dyrektor ubiega się o stanowisko dyrektora Domu Kultury w Barcinie. To się wiąże przecież z dojazdami do pracy poza miejsce zamieszkania przy porównywalnej pensji. Ponadto, w jakiej sytuacji pan Tomasz Gronet pozostawił osoby, które w liście obywatelskim prosiły mnie o to, bym rozważył możliwość zostawienia go na stanowisku dyrektora? - powiedział Robert Luchowski na sesji Rady Miejskiej 22 grudnia.
Wyjaśnijmy, że 21 grudnia na ręce burmistrza wpłynęły kolejne podpisy zaniepokojonych i zbulwersowanych możliwością odwołania dyrektora ŻDK mieszkańców. Były to podpisy pod listem otwartym, który publikowaliśmy w Pałukach. Podpisów było 324.
Już po świętach rozmawialiśmy z Tomaszem Gronetem, który zaprzeczył, by rozmawiał z burmistrzem poza rozmową, o której napisaliśmy 10 grudnia w Pałukach, a która miała miejsce 7 grudnia. Tamta zresztą rozmowa i zapowiedź Roberta Luchowskiego, że w grudniu odwoła Tomasza Groneta, stała się dla dyrektora powodem złożenia aplikacji w konkursie na szefa MDK w Barcinie.
- Pan burmistrz od 7 grudnia ze mną się nie spotkał. W piątek 18 grudnia zostałem poproszony do Urzędu Miejskiego przez panią zastępcę burmistrza Halinę Rosiak i wręczyła mi ona pismo podpisane przez pana burmistrza. Ale osobiście się z nim nie widziałem - powiedział Tomasz Gronet.
W piśmie tym burmistrz informował, że z dniem 31 grudnia odwoła Tomasza Groneta ze stanowiska i prosił dyrektora o wyrażenie zgody na to, żeby odbyło się to za porozumieniem stron. Była też zapowiedź, że od
1 stycznia Tomasz Gronet zostanie zatrudniony na 3 lata. - Przyznaję, że postawiłem warunek o zabezpieczeniu odszkodowania w wysokości rocznej pensji na wypadek mojego zwolnienia przed upływem okresu, ale też oczywiście przy założeniu, że nie będzie to zwolnienie z mojej winy, tylko np. z takich przyczyn, że za miesiąc lub dwa jednak pan burmistrz stwierdzi, że powraca do pomysłu konkursu i musi mnie odwołać. Przypomnę, że jestem zatrudniony zarządzeniem burmistrza sprzed 6 lat i tylko zarządzeniem opublikowanym w „Biuletynie Informacji Publicznej” może mnie burmistrz odwołać. To pismo, które zostało mi przedstawione, nie gwarantowało mi, że zostanę zatrudniony. Co do kwestii mojego poinformowania prasy o rozmowie, w której burmistrz zapowiedział mi, że mnie odwoła, to jestem osobą publiczną. Dlatego za pośrednictwem prasy jest moim obowiązkiem informować mieszkańców, że zostanę odwołany. Tak samo moim obowiązkiem jest to przekazać pracownikom instytucji, którą kieruję. To samo dotyczy zarzutu, że chodzę po mieście i opowiadam. Uważam, że skandaliczne jest to, jak pan burmistrz Żnina traktuje dyrektorów jednostek organizacyjnych gminy. Z nami się nie rozmawia, tylko na ulicy dowiadujemy się od ludzi zbliżonych do władzy, że zostaniemy odwołani lub że będą konkursy. Co do troski pana burmistrza Żnina o konieczność moich dojazdów do Barcina, jeśli udałoby mi się tam uzyskać zatrudnienie, to chcę powiedzieć, że pieniądze w życiu są ważne, ale liczy się też praca i możliwość własnego rozwoju - powiedział Tomasz Gronet.
Na zakończenie odchodzący dyrektor stwierdził, iż nie zawiódł on 324 obywateli, którzy podpisali się pod listem - apelem do burmistrza. - To była prośba, by pan burmistrz rozważył kwestię nieodwoływania mnie, a nie podpisy pod prośbą o powołanie mnie na 3 lata - zauważył Tomasz Gronet.
Karol Gapiński
Pałuki nr 1246 (52/2015)
Inne teksty na ten temat:
Nie jest priorytetem dla burmistrza
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze