Podczas wizji lokalnej w terenie, gdzie powstać ma zatoczka, kierownik budowy Michał Kiestrzyn stwierdził, że naniesiona w koncepcji zatoczka spowoduje utrudnienia w manewrowaniu, zwłaszcza autobusów, co potwierdził Tadeusz Szymański
fot. Sylwia Wysocka
Szkoła Podstawowa, Kcynia, zatoczka, szkoła, spotkanie
Jest wola, brakuje funduszy
Bogate w emocje i wymianę uwag spotkanie zakończyło się decyzją o konieczności budowy zatoczki przy szkole. Teraz w Urzędzie Miejskim i Starostwie Powiatowym szukane będą środki na to zadanie.
W poniedziałek w Szkole Podstawowej w Kcyni doszło do zapowiadanego spotkania w sprawie budowy zajezdni autobusowej przed budynkiem wzdłuż przebudowywanej właśnie drogi powiatowej. Zatoczka była w uzgodnionej koncepcji, a w dokumentacji budowlanej się nie znalazła, dlatego dyrektor szkoły Michał Poczobut w imieniu grona pedagogicznego, rodziców i uczniów postanowił podjąć działania zmierzające do jej powstania. Tym bardziej, że jeszcze kilkanaście dni temu wśród wszystkich istniało przekonanie, że bezpieczne rozwiązanie powstanie. Dopiero zaawansowane prace przed szkołą przy budowie drogi i chodnika uświadomiły, że budowa zatoczki nie jest uwzględniona w dokumentacji, co się później potwierdziło.
Zarząd Dróg Powiatowych tłumaczy, że zatoczka choć była w koncepcji, powstać miała na gruncie szkolnym, czyli gminnym, więc powiat nie miał możliwości i uprawnień, by ją budować na cudzym terenie.
GDZIE ZGUBIONO ZATOCZKĘ
Dyrektor szkoły wystąpił do starosty z petycją o przywrócenie zatoczki do realizacji. Wystąpił też do Komisji Gospodarki Mieszkaniowej, Porządku Publicznego, Oświaty, Kultury, Sportu i Spraw Socjalnych Rady Miejskiej w Kcyni. Komisja ta dokonała wizji lokalnej i zdecydowała o zwołaniu wspólnego posiedzenia wszystkich stron. Oprócz radnych komisji: Dariusza Kurdelskiego, Stanisława Grabarskiego, Moniki Wołyńskiej, Jana Kuranta i Henryka Kuliberdy, przybył burmistrz Marek Szaruga wraz z zastępcą Bogną Adamską, dyrektor ZDP Bartosz Lamprecht, kierownik budowy Michał Kiestrzyn, przewodnicząca Rady Rodziców Magdalena Halkiewicz-Ujazdowska, skarbnik gminy Edyta Szczurek, radni powiatowi: Piotr Hemmerling, Ryszard Bagnerowski i Jacek Panek oraz gospodarze dyrektor Michał Poczobut i jego zastępca Maria Kamińska.
Dariusz Kurdelski wskazał na posiadaną dokumentację z uwzględnioną zatoczką, która według jego wiedzy była zawarta w ogłoszeniu o przetargu, co oznacza, że zatoczkę pominięto w realizacji.
Piotr Hemmerling, radny powiatowy i burmistrz poprzedniej kadencji, przyznał, że teraz trudno mu dociec, czy przedstawiona dokumentacja była finalną częścią, czy tylko koncepcją, bo na etapie przygotowywania dokumentacji jego zastępca Daniel Olszak wraz z Tadeuszem Szymańskim, drogowcem z kcyńskiego urzędu, bezpośrednio współpracowali z projektantami i wszystkie elementy na etapie tworzenia koncepcji były uzgadniane, wśród nich to rozwiązanie zapewniające dzieciom bezpieczeństwo, jako najważniejszy dla niego element całej inwestycji. - Na etapie tworzenia koncepcji byłem przekonany, że to rozwiązanie jest uwzględnione i będzie realizowane. Prowadziliśmy wówczas rozmowy, wymienialiśmy sugestie, które miały służyć właśnie poprawie bezpieczeństwa dzieci - mówił Piotr Hemmerling. Jako radny, mieszkaniec tej gminy i człowiek, który doprowadził do realizacji tego zadania, zwrócił się z prośbą o skorygowanie działań i przeprowadzenie modernizacji tego rozwiązania. Zaznaczył, że gmina partycypowała w tym zadaniu w wysokości 180.000 zł. Bogna Adamska tłumaczyła, że ta kwota dotyczyła budowy kanalizacji deszczowej jako zadania własnego gminy. Piotr Hemmerling stwierdził, ze udział środków gminnych w tym zadaniu wynikał z umowy partnerskiej i był wymagany w przypadku ubiegania się o środki z narodowego programu przebudowy dróg lokalnych.
Bartosz Lamprecht przyznał, że prowadzone były konsultacje i powstała koncepcja zadania. - Zatoczka przy szkole była na etapie koncepcji i ona może być zrealizowana w dalszym ciągu, tylko żeby była możliwość realizacji, należy przygotować projekt, uzyskać pozwolenie, bo ono wykracza poza zgłoszenie robót budowlanych na Wyrzyskiej. Istnieje możliwość wykonania, tylko projektant musi zapoznać się z terenem, gdyż wówczas z uwagi na zmianę poziomu może być konieczna przebudowa parkingu przed szkołą, kwestia regulacji. Starosta dbający o bezpieczeństwo jest skłonny do współpracy w tym zakresie - mówił dyrektor ZDP. Zapewnił, że dokumentacja nie obejmuje budowy zatoczki. Koncepcja może wykraczać poza projekt, a zatoczka jest tematem do realizacji przy współpracy gminy, i jeśli taka będzie wola obu samorządów, to jest to do realizacji.
Ryszard Bagnerowski uznał, że zamiast takiego oficjalnego spotkania z udziałem prasy, należało zwołać robocze spotkanie, co jest istotne dla dalszej inwestycji. Przedstawił pismo z firmy konsultacyjnej, w którym burmistrz Hemmerling pozytywnie odniósł się do przedłożonego projektu przebudowy drogi. - Pewne uwzględnienia formalno-prawne nie zostały dokończone i trzeba powiedzieć, że zostało popełnione pewne niedociągnięcie i jesteśmy zobowiązani dojść do porozumienia, określić środki i zadbać, by zostało to wykonane, póki jest firma na budowie - mówił Ryszard Bagnerowski.
Piotr Hemmerling tłumaczył, że opiniował przedstawianą koncepcję z uwzględnioną zatoką, natomiast nie nadzorował tego na etapie przetargu. A stawiane przez Bagnerowskiego zarzuty są jak kulą w płot.
ZABRAKŁO POROZUMIENIA ZE STAROSTWEM
Ryszard Bagnerowski wyjaśniał dalej, że zajezdnia jest na terenie gminnym i jeśli gmina chciała jej realizacji przy przebudowie drogi powiatowej, to powinna się zwrócić do starostwa o wsparcie, podpisać umowę i ta realizacja by szła i nikt w starostwie by nie przeszkadzał. Konieczne było porozumienie między gminą a starostwem.
Tadeusz Szymański odniósł się do kwestii finansowej. - Powiat przydzielił na to zadanie 420.000 zł, gmina 180.000 zł na kanalizację deszczową, co daje 600.000 zł, a zadanie kosztowało jeszcze raz tyle i nie udało się pozyskać dofinansowania w ramach schetynówek. Pozostałych pieniędzy nie było a zatoczka jest zadaniem własnym gminy - mówił drogowiec z kcyńskiego ratusza.
Ryszard Bagnerowski domagał się, by ktoś uderzył się w pierś i przyznał, że procedury nie zostały do końca sformalizowane, bo brakowało porozumienia ze starostwem w sprawie budowy zajezdni i wejścia na teren gminny.
- Zaopiniowałem koncepcję pozytywnie i podmiot, dla którego to opiniowałem, nie wystąpił o dokumenty pozwalające na realizację tej inwestycji związane z własnością gruntu czy o określenie środków, które miały wspomóc tę inwestycję. Nic takiego nie nastąpiło, stąd nasze przekonanie, że będzie to realizowane w takiej formule, jak w koncepcji - tłumaczył radnemu Piotr Hemmerling i dodał, że projekt wykonawczy nie był z nim konsultowany.
Dariusz Kurdelski pytał Bartosza Lamprechta, dlaczego w koncepcji projektant rozrysował zatoczkę, mimo że nie znajduje się ona w pasie drogi powiatowej, a na gruncie gminnym. Otrzymał odpowiedź, że polegało to z sugestii, że dobrym rozwiązaniem byłaby zatoczka. - Koncepcja pokazuje docelowo, co byśmy chcieli osiągnąć, co może być rozbieżne z zakresem prac - tłumaczył dyrektor ZDP.
Na pytanie, kiedy koncepcja z zatoczką rozmyła się w realizacji, padły wyjaśnienia, że jesienią, kiedy zabrakło na to zadanie pieniędzy.
Jan Kurant proponował, by nie szukać kozła ofiarnego, bo coś zostało zawalone i teraz trzeba podjąć temat i zdecydować, jak zatoczkę zrealizować.
POPRZEDNI BURMISTRZ NIE POCZUWA SIĘ DO WINY
Bogna Adamska nadzorująca obecnie sprawy dróg po analizie dokumentacji oznajmiła, że w projekcie wykonawczym nie jest ujęta działka gminna i zaniedbanie jest ze strony gminy, od czego się nie uchylają, bo równolegle przez gminę powinien zostać opracowany projekt na zatoczkę i inwestycja powinna iść jednocześnie z budową drogi. - Były już wstępne rozmowy ze starostą, ale biorąc pod uwagę konieczność niwelacji całego terenu i jego przebudowy, zdajemy sobie sprawę, że może być problem z pozyskaniem środków na realizację całej tej inwestycji - mówiła Bogna Adamska przy sugestii wykonawcy drogi, że będzie to koszt rzędu 100.000 zł. Zapewniła, że sprawy nie dopilnowała gmina, bo w sytuacji kiedy jej zależało na tym zadaniu i gdy w lipcu - sierpniu zapadały decyzje w tej sprawie, trzeba było podjąć działania, zabezpieczyć pieniądze, zrobić projekt i realizować inwestycję równolegle i zabezpieczyć na to środki.
Piotr Hemmerling nie widzi zaniedbania ze strony gminy na etapie uzgodnień. - Merytorycznie nie jest uzasadnione przejmowanie winy, dokumenty przez inwestora zostały przedstawione i uzgodnione a przetargu nie organizowała gmina, a powiat. Gmina przeznaczyła środki i to co leżało po naszej stronie zrealizowaliśmy, dlatego proszę, by pani burmistrz nie przejmowała winy za nieswoje grzechy, bo ani nie uczestniczyła na etapie uzgodnień, ani ja nie byłem na etapie realizacji zgodnie z projektem wykonawczym, bo ja go nie widziałem. Czuję się odpowiedzialny za to potężne, bardzo ważne, oczekiwane zadanie. Cieszę się, że jest realizowane i uważam, że dobrze się stało, że w tym gronie się spotkaliśmy, wszyscy możemy jasno wyjaśnić etapy uzgodnień bez niedomówień - mówił poprzedni burmistrz Kcyni.
WSZYSCY CHCĄ BEZPIECZEŃSTWA DZIECI
Marek Szaruga zapewnił, że dołoży wszelkich starań, by ten problem rozwiązać mając na uwadze dobro i bezpieczeństwo dzieci. Liczy, że przy współpracy starostwa i ZDP będzie można niedługo cieszyć się z bezpiecznej zatoczki.
- Dostałem zadanie kierowania szkołą i moim obowiązkiem jest bezwzględne zapewnienie bezpieczeństwa dzieci i muszę zrobić wszystko, by z tego zadania się wywiązać. Problem jest palący: 200 samochodów rano, 4 autobusy i 450 dzieci. Nie chcę tragedii. Obecna sytuacja jest dla nas zaskoczeniem - stwierdził Michał Poczobut, dyrektor szkoły.
- To musi być rozwiązane, mimo kosztów, jakie powiat poniesie, bo przez kolejne 30 lat nie będzie remontu na tej drodze - mówił radny Ryszard Bagnerowski.
Bartosz Lamprecht tłumaczył, że pierwszym krokiem jest przygotowanie projektu, wycena, by wiedzieć, o czym się rozmawia. Zapewnił, że starosta nakielski opowiada się za współpracą w tym zadaniu.
Tadeusz Szymański zaznaczył, że przy budowie odcinka drogi powiatowej Kcynia - Smogulecka Wieś wykonywanego w etapach gmina Kcynia partycypowała w kosztach budowy w granicach 1.000.000 zł. Ryszard Bagnerowski podkreślił, że powiat to docenia i ze swej strony zapewnił o lobbowaniu w realizacji budowy zatoczki.
Na zakończenie padło zapewnienie burmistrza, że o decyzjach i uzgodnieniach powiadamiana będzie komisja Rady Miejskiej, dyrekcja szkoły i rada rodziców.
Sylwia Wysocka
Pałuki nr 1210 (16/2015)
Inne teksty na ten temat:
Inwestycja bez zajezdni
Batalia o zatoczkę trwa
Jest wola, brakuje funduszy
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze