Kcynia, Maroszowie, Hemmerling, wyrok, apelacja, sąd
Jest wyrok, może być apelacja
Sąd przyznał, że burmistrz świadomie i celowo zamieścił artykuł na swym blogu, jednak nie nałożył z tego tytułu kary, jedynie nakazał usunięcie go z bloga.
19 czerwca w Sądzie Okręgowym w Bydgoszczy Kamila i Józef Maroszowie usłyszeli, że burmistrz Piotr Hemmmerling celowo i świadomie zamieścił na swoim blogu artykuł, którym naruszył dobra osobiste państwa Maroszów i ich syna. Na blogu zamieszczona została wypowiedź - jak się nazwał - bacznego obserwatora życia politycznego w Kcyni, która została przesłana burmistrzowi z prośbą o publikację. W piśmie wśród członków i sympatyków PiS autor wymienia między innymi: skaczących z partii do partii (zapewne tam gdzie mogą być korzyści) małżeństwo pewnych nauczycieli. On wyśmienity publicysta, kronikarz naszego miasta, co okładki kroniki robił korektorem (i brał sporą kasę za to badziewie kserówek z gazet), ona dyskryminowana pani dyrektor, wzór cnót, iście prawa i sprawiedliwa (hihihihihihihi).
Sprawa toczyła się ponad 20 miesięcy i mimo jej zakończenia państwo Maroszowie z wyroku zadowoleni do końca nie są. - Sąd co prawda stwierdził, że Piotr Hemmerling świadomie i celowo zamieścił na blogu ową publikację, nawet jeśli nie był jej autorem, to zamieszczając ten wpis utożsamił się z nim. Nie zarządził jednak przeprosin ani też zadośćuczynienia, a nasza opinia została zszargana - mówi Józef Marosz. Obecnie małżeństwo czeka na pisemne uzasadnienie wyroku i zastanawia się nad wniesieniem apelacji. Józef Marosz zapewnia, że sędzina podpierając się wpisami z innego portalu, zarzucała im również krytykę burmistrza. - Nie zaprzeczam, że znalazły się tam też moje wpisy, ale przypisywano nam również te, których autorami nie byliśmy. Uważam, że jako mieszkaniec mam prawo oceniać pracę burmistrza jako funkcjonariusza publicznego, nie oceniałem Piotra Hemmerlinga jako osoby prywatnej, uważam też, że on jako funkcjonariusz dopuszczając się takich publikacji narusza aspekty etyczne - mówił Józef Marosz.
Burmistrz Piotr Hemmerling przyznał, że nie ma jeszcze sentencji wyroku, na który oczekuje. - Sąd nie przychylił się jednak do licznych żądań państwa Maroszów, uznał, że świadomie zamieściłem artykuł, którego nie jestem autorem i się z tym zgadzam. Pewnie drugi raz bym tego już nie zrobił, artykuł z bloga zdjąłem. Jeśli by pan Marosz skutecznie poprosił, to bym to uczynił znacznie wcześniej, jednak ani osobiście, ani pisemnie się o to nie zwrócił, apelował podobno do mnie, podobno na jednym z portali, ale ja nawet go nie czytam - zapewnia Piotr Hemmerling.
Burmistrz mówi też, że w toku postępowania sądowego Józef Marosz przyznał się, że był członkiem PZPR i angażował się też w innych partiach.
Sąd odrzucił żądania w kwestii zadośćuczynienia w kwocie 15.000 zł, zwrotu kosztów procesu i zastępstwa procesowego oraz publicznych przeprosin w lokalnych mediach.
Sylwia Wysocka
Pałuki nr 1115 (26/2013)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze