Joanna Pazdan zapewnia, że woda z podlicznika ogrodowego trafiała jedynie do basenu oraz służyła do podlewania. Po użyciu woda nie trafiała do systemu odprowadzania ścieków, więc państwo Pazdanowie nie zamierzają płacić naliczonej im stawki za ścieki.
fot. Karol Gapiński
System informatyczny, WiK, podlicznik, woda, zużycie
Klient zapomina o terminie, system ma to zmienić
Niektórym klientom WiK zdarza się zapominać, że są właścicielami podliczników do opomiarowania zużycia wody ogrodowej w czasie wiosenno-letnim. Jeśli w wymaganym terminie ich nie wymieniają, to WiK zaczyna naliczać im opłaty za wodę do ogródka wraz ze ściekami, mimo że faktycznie odprowadzania ścieków tutaj nie ma. Jeden z mieszkańców domaga się wcześniejszego informowania o terminach i zobowiązaniach wobec WiK. Przedsiębiorstwo odpowiada, że nie ma sprawy, bo przygotowywany jest właśnie system informatyczny WiK.
Joanna i Krzysztof Pazdanowie mieszkają w domu jednorodzinnym w Podgórzynie. Na terenie posesji mają ogródek, a w okresie letnim jest też rozłożony basen. Jak opowiada Krzysztof Pazdan, w związku ze zwiększonym zużyciem wody w okresie letnim postanowił skorzystać z oferty taryfowej przedsiębiorstwa Wodociągi i Kanalizacje WiK w Żninie. Wraz z żoną zdecydowali, iż obok głównego wodomierza założą także podlicznik na wodę ogrodową. Taka taryfa, w której WiK nalicza tylko stawki za sprzedaż wody, a już nie za odprowadzane na tej podstawie ścieki, może obowiązywać tych abonentów, którzy się na to zdecydują w okresach wiosenno-letnich. Chodzi o to, że przy dużym zużyciu wody w związku z np. podlewaniem upraw w ogrodzie, w oparciu o normalną taryfę byłyby też naliczone koszty odprowadzania ścieków. Tymczasem woda do podlewania grządek nie jest przecież odprowadzana systemem kanalizacji sanitarnej, jak to ma miejsce w domu.
Krzysztof Pazdan był zdziwiony wysokością rachunków, które otrzymał z przedsiębiorstwa WiK. Były wyższe, niż w okresach letnich w poprzednich latach państwo Pazdanowie notowali w swoim gospodarstwie domowym. Dopiero pracownik przedsiębiorstwa, dokonując odczytów zużycia wody i ścieków na posesji podgórzynianina wyjaśnił mu, iż minął pięcioletni okres ważności podlicznika służącego do opomiarowania wody ogrodowej w taryfie letniej.
- Co więcej, ten pięcioletni okres minął już 2 lata temu. Dlatego już w 2014 r. zaczęli mi naliczać do wykazów z podlicznika wody ogrodowej automatycznie na ich podstawie także stawki za odprowadzanie takiej samej ilości ścieków. Jak się dowiedziałem, jeśli licznik na wodę ogrodową stracił ważność, to oni automatycznie naliczają mi zużycie ścieków, chyba że wymienię na własny koszt taki licznik, bo nawet nie chodzi tu o legalizację, a po prostu o założenie nowego. Dobrze, jestem w stanie się z tym zgodzić, ale też oburzył mnie fakt, że WiK wcześniej mnie nie informował, że okres ważności się kończy i mam wymienić licznik, bo mi zaczną naliczać zużycie ścieków, choć faktycznie ich nie produkuję przy zużyciu wody ogrodowej w czasie letnim. Ona służy do podlewania i napełnienia basenu. Ja rozumiem, że to nie musi być w interesie WiK informować klientów o ich zbliżających się zobowiązaniach, a później te zobowiązania spokojnie zacząć naliczać. Jednak nie uważam, że tak powinno być. Inne firmy, np. banki czy dostawcy innych mediów informują wcześniej, że zbliża się jakiś termin płatności, a nie dopiero po jego upływie przysyłają dużo wyższe niż dotychczas faktury. Podejrzewam, że w takiej sytuacji, w jakiej nas postawił WiK, czyli przed faktem dokonanym, może być dużo więcej mieszkańców - mówi Krzysztof Pazdan. Joanna Pazdan dodaje, że ludzie w pierwszej chwili mogą sobie wyższy rachunek tłumaczyć np. suszą i koniecznością częstszego w związku z tym podlewania ogródka. A w rzeczywistości rachunek może być wyższy niż średnio bywał wcześniej właśnie z powodu naliczania opłaty za ścieki w związku z utratą ważności licznika.
Wojciech Wiśniewski, pracownik WiK, potwierdził, że Krzysztof Pazdan mógł nie zdawać sobie sprawy z tego, że już rok temu płacił za wodę ogrodową i ścieki, bo licznik stracił ważność. Dopiero wypełnienie wodą dużego basenu mogło zwrócić uwagę klienta, że rachunek jest sporo wyższy od średniej z poprzednich lat.
Prezes spółki WiK Małgorzata Stawicka wyjaśnia z kolei, że główny licznik zużycia wody w domu daje każdemu nowemu klientowi przedsiębiorstwo. Podliczniki kupuje i zakłada na własny koszt klient i on też ma obowiązek je wymieniać co 5 lat. Są podpisywane na to umowy. Klient, jako właściciel podlicznika, powinien pamiętać o konieczności wymiany, a poza tym zawsze może to sprawdzić w umowie. Rachunki za wodę i ścieki są naliczane w ten sposób, że pracownik WiK odczytuje na danej posesji zużycie wody na liczniku głównym i podliczniku dla wody ogrodowej wiosną i latem. Jeśli podlicznik na tę wodę jest ważny, to wówczas odejmuje się jego wskazanie od wskazania na liczniku głównym. Jeśli podlicznik stracił ważność, to na podstawie całkowitego odczytu z głównego wodomierza zostaje naliczona opłata według stawki za odprowadzanie ścieków.
Krzysztof Pazdan zapowiedział, iż złoży w WiK pismo z odwołaniem się od przedstawionego mu rachunku za wodę i ścieki, gdyż w rzeczywistości część tej wody nie została zamieniona w jego gospodarstwie domowym w ścieki, bo posłużyła w ogrodzie. Małgorzata Stawicka oznajmiła, iż taki wniosek zostanie na pewno przeanalizowany, bo firmie nie chodzi o to, żeby wykorzystywać klientów, a o to, by zdobywać ich zaufanie i wzbudzać w nich zadowolenie z oferowanych usług. Prezes WiK podkreśla też jednak, że spółka nie będzie realizowała zwrotów za poprzednie okresy rozliczeniowe, w których podlicznik powinien być już wymieniony. - W końcu o zobowiązaniach trzeba pamiętać. Każdy, kto chce się podłączyć do naszej sieci, najpierw otrzymuje warunki techniczne. My określamy, czy w ogóle jest techniczna możliwość podłączenia do systemu wodociągów i kanalizacji. Już w tym momencie informujemy ustnie o konieczności pilnowania terminów, a poza wszystkim jest to zapisane w umowie - mówi prezes WiK.
W przypadku Joanny i Krzysztofa Pazdanów, jak wyjaśnia Wojciech Wiśniewski, umowa była podpisana w 2008 r. i termin ważności podlicznika upłynął w 2013 r. Wojciech Wiśniewski przyznaje, że obecnie około 10 klientów WiK może mieć już podliczniki z utraconą ważnością i naliczane są im w związku z tym opłaty za ścieki także w oparciu o zużycie wody ogrodowej w okresie letnim. Przy czym pracownik WiK zaznacza, iż może się tak dziać z pełną wiedzą klientów. Otóż chodzi o to, że kupno i wymiana co 5 lat podlicznika do pomiaru zużycia wody ogrodowej opłaca się klientowi tylko przy założeniu, że zużywa tej wody sporo: np. 10 m3. Jeśli bowiem klient podlewa jedną czy dwie grządki w ogródku, to wody w taryfie ogrodowej zużywa stosunkowo mało. Często na tyle mało, że koszt regularnych wymian podliczników może być wyższy niż płacenie za tę wodę w normalnej taryfie, czyli wraz z obliczoną, w oparciu o ilość zużytej wody, ilością ścieków do odprowadzenia.
Małgorzata Stawicka ma nadzieję, że jeśli chodzi o informowanie klientów WiK o ich ewentualnych zaległościach czy zbliżających się terminach regulowania płatności, już niedługo sytuacja się poprawi. Klienci nie będą się tłumaczyć, że nie zapłacili, bo nie wiedzieli o terminie czy o wysokości. - Tworzymy bowiem system informatyczny. Robi to dla nas firma „Markomp” Zenona Marczewskiego. System ma polegać na tym, że nasz pracownik będzie wyposażony w urządzenie elektroniczne pozwalające być w kontakcie z klientami. Dzięki temu, jak już zbierzemy wszystkie dane od klientów, będziemy mogli stworzyć bazę dostępną w Internecie. To tak, jak z elektronicznymi dziennikami ucznia w szkołach. Klienci będą mogli w Internecie wejść we własną zakładkę i sprawdzić rachunki, terminy. Być może nawet będą tam treści ich umów. Takie rzeczy, jak zbliżający się termin wymiany podlicznika, też tam może się znaleźć - przedstawia plany WiK Małgorzata Stawicka.
Nowy system informatyczny może zostać wdrożony już wciągu 2 miesięcy. Dane jednak kilku tysięcy klientów mogą być zbierane i umieszczane w systemie nieco dłużej. Zapytaliśmy panią prezes, ile wdrożenie tego systemu będzie spółkę kosztowało. - Zakupiliśmy urządzenia na potrzeby tego systemu za 10.000 zł i szacujemy, że drugie tyle może kosztować ostateczne wdrożenie tego systemu - zakończyła Małgorzata Stawicka
Karol Gapiński
Pałuki nr 1230 (36/2015)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze