Reklama

Komfort dla żeglarzy, błoto dla sąsiadów

Mieszkańcy wspólnoty sąsiadującej ze stanicą żeglarską narzekają, że prace przy rozbudowie tej stanicy zniszczyły im drogę wjazdową na podwórze. Gmina obiecuje, że szkody zostaną naprawione.

      W zeszłym roku do lokatorów wspólnoty mieszkaniowej nr 17 i 19 na ul. Wyzwolenia w Barcinie zaczęły docierać informacje, że ratusz przygotowuje się do zlecenia inwestycji, która będzie polegała na rozbudowie stanicy klubu żeglarskiego klubu Neptun. Stanica mieści się w dawnej remizie OSP. Miejsce, w którym planowano rozbudowę, to działka sąsiadująca z terenem wspólnoty mieszkaniowej.
      Na wspólnotę składa się 5 mieszkań własnościowych (wykupionych od gminy) i 5 komunalnych. Kubaturowo większy metraż łączny mają wykupione mieszkania. Mieszkańcy wspólnoty korzystają z podwórza i garaży posadowionych na działce. Do tych garaży wiedzie droga przez podwórko, która wychodzi bezpośrednio na ulicę. Kilka lat temu z inicjatywy mieszkańców wspólnoty i dzięki im staraniom droga wewnętrzna przez podwórze została utwardzona ścinkami asfaltu. Dzięki temu wjeżdżanie pojazdów do garaży nie musiało się wiązać w deszczowe dni z przejazdem przez błoto, a w dni suche - w tumanach kurzu.

Reklama

Jadwiga Wiśniewska, Wojciech Kozek i Andrzej Łoboda to mieszkańcy wspólnoty nr 17 i 19 przy ul. Wyzwolenia. Pani Jadwiga codziennie przez podwórze wychodzi na ulicę, natomiast panowie są zmotoryzowani i wjeżdżają tędy samochodem, względnie motocyklem. Wszyscy oni uważają, że droga przez podwórze po robotach w związku z rozbudową stanicy wymaga utwardzenia. fot. Karol Gapiński


      W południowej części budynku dawnego ośrodka zdrowia są też mieszkania. Ci, którzy stamtąd wychodzą i chcą się wydostać na ulicę, też muszą pokonać drogę przez podwórze.
      Prezes wspólnoty mieszkaniowej Wojciech Kozek powiedział, że mieszkańcy tych posesji od samego początku byli przeciwni rozbudowie stanicy na terenie graniczącym ze wspólnotą. - To znaczy może nawet nie do końca tak, że przeciwni, bo wiadomo, jeśli inwestycja jest dobrze przygotowana i opracowane są rozwiązania, które nie przyniosą szkód sąsiadom, czyli nam, to nie mielibyśmy nic przeciwko temu. Tutaj jednak mieliśmy wątpliwości - mówi Wojciech Kozek.
      Prezes wspólnoty opowiedział, że jesienią zeszłego roku interweniował w barcińskim ratuszu wraz z żoną Alicją w imieniu wszystkich 10 rodzin. Mieszkańcy dawnej przychodni nie wyrażali zgody na inwestycję polegającą na rozbudowie stanicy. Członkowie wspólnoty obawiali się, że prace budowlane po pierwsze naruszą warunki gruntowe także dla budynków zajmowanych przez wspólnotę, a przede wszystkim zniszczeniu ulegnie droga przez podwórze w związku z wjeżdżaniem tamtędy ciężarówek i ciężkich maszyn na teren planowanej modernizacji i rozbudowy stanicy. Innego dojazdu dla ciężkiego sprzętu na teren budowy nie ma.
      Przypomnijmy jednak, że jeszcze 5 mieszkań jest w tej wspólnocie niewykupionych od gminy. Stąd też formalnie gmina Barcin nadal jest członkiem tejże wspólnoty. Dlatego 10 kwietnia burmistrz Michał Pęziak tak odpowiadał prezesowi wspólnoty: (...) W nawiązaniu do spotkania w dniu 6 kwietnia 2012 r. oraz zgłoszonych uwag odnośnie przejazdu samochodów i sprzętu budowlanego przez teren działki nr 189 przy ul. Wyzwolenia w Barcinie informuję, że przedmiotowa działka jest nieruchomością wspólną. Właścicielem tej nieruchomości jest wspólnota mieszkaniowa, której jednym z członków jest Gmina Barcin. Umowy sprzedaży mieszkań nie określają szczegółowo sposobu wykorzystania nieruchomości wspólnej, jaką jest działka nr 189. A zatem wszyscy współwłaściciele mogą z niej swobodnie korzystać.
      W związku z tym żaden ze współwłaścicieli działki nr 189 nie musi mieć zgody pozostałych współwłaścicieli na przejazd przez teren tejże nieruchomości.
      Ponadto informuję, że po zakończeniu budowy stanicy żeglarskiej wykonawca robót zobowiązany jest do naprawienia szkód spowodowanych dojazdem na plac budowy. W dniu 6 kwietnia takich szkód nie stwierdzono. (...)
      Jednocześnie włodarz informował w tym piśmie, że utrudnianie swobodnego przejazdu współwłaścicielowi działki nr 189, jakim jest gmina Barcin, będzie w sprzeczności z kodeksem cywilnym.
      W tym momencie było jasne, że droga przez podwórze będzie przez wykonawcę, firmę Grinbud wykorzystywana. - Oczywiście mam uwagi, co do tego, jak przedsięwzięli pierwsze roboty. Po pierwsze kierowcy ciężarówek nie oceniali przed pierwszym wjazdem, jak to zrobić, jeśli chodzi o manewrowanie, by szkód było, jak najmniej. Dlatego, gdy już taki wjechał, to zamiast najpierw popatrzeć, co i jak, dopiero później czarował za kółkiem i rozjeżdżał teren po kilkadziesiąt razy. Po to, by wykręcić, odpowiednio stanąć, a później znów wyjechać. Po drugie, gdy były roboty ziemne, to koparki wzięły dużo gruntu i w efekcie obniżył się teren naszego podwórza w narożniku do działki, gdzie wybudowano hangar dla stanicy.
      Podczas tych prac ziemnych przysypane zostały studzienki kanalizacji sanitarnej i deszczowej. Można też przypuszczać, że ciężkim pojazdom nie oparły się same studzienki. Być może spowodowało to wszystko niedrożność kanalizacji. Wiem tylko, że teraz co kilka tygodni musi przyjeżdżać beczkowóz „Wodbaru” i wtłaczać wodę do kanalizacji, by ją udrożnić. Do tego doszły też chyba problemy z przepływem grawitacyjnym. Teren w tamtym miejscu znacznie się obniżył. Gdy popada, to robi się na naszym podwórku bajoro. Również w mojej piwnicy pojawia się woda, a tego wcześniej nie było - wylicza szkody Wojciech Kozek.
      Do rozmowy na podwórku wspólnoty włącza się Jadwiga Wiśniewska. To mieszkanka, która aby wyjść z domu na ulicę musi pokonać całe podwórze. Idzie wówczas drogą, która wcześniej była utwardzona, a teraz została rozjeżdżona przez ciężki sprzęt budowlany i ciężarówki.
      - Teraz jest akurat piasek, bo sucho i kurz. Kiedy popada deszcz, to ja muszę wychodzić ze ścierką z domu. Najpierw brodzę w błocie, a po wyjściu na chodnik wycieram je szmatą, by nie wyglądać byle jak idąc przez miasto. Dodatkowo wieczorem na podwórku u nas jest całkiem ciemno, bo nie dociera światło uliczne, więc tym trudniej uniknąć tego błota - mówi pani Jadwiga.
      Inny mieszkaniec wspólnoty, Andrzej Łoboda jest zmotoryzowany i drogą przez podwórze wyjeżdża codziennie i wraca do garażu. Porusza się motocyklem. Jemu również przeszkadza błoto podczas jazdy. Samochody - bo również i auta tutaj garażują - i motocykle wciąż nadają się do mycia. Tak samo okna mieszkań, na szyby bowiem bezustannie leci kurz.
      Budowa stanicy zmierza szybko do końca. Być może inwestycja zostanie zakończona jeszcze we wrześniu. W poniedziałek wspólnota znów skierowała pismo do Urzędu Miejskiego. Mieszkańcy ponownie zwrócili się o utwardzenie drogi na działce 189. Marek Palicki, zastępca kierownika referatu remontu, dróg i inwestycji w barcińskim ratuszu zapewnił, że droga przez podwórko zostanie utwardzona. Wczoraj były zaplanowane rozmowy z szefem firmy Grinbud, na których miały być może zostać podjęte ustalenia dotyczące utwardzenia tej drogi. Być może zostanie do tego wykorzystany gruz. Podobnie Marek Palicki zapewnił, że sprawy studzienek kanalizacyjnych oraz drożności samej kanalizacji też zostaną uporządkowane. Mówił o tym w rozmowie z nami także Stefan Firszt, dyrektor Wodbaru. To przedsiębiorstwo zarządza zarówno na zlecenie wspólnoty przy ul. Wyzwolenia, jej mieszkaniami, jak i całą siecią kanalizacyjną miasta. Dlatego na spotkaniu z Markiem Palickim i ten temat miał być wczoraj poruszony.

Reklama

Karol Gapiński
Pałuki nr 1074 (37/2012)

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 20/02/2025 14:13
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości