Andrzej Wiśniewski zapewniał, że mieszkańcy Górek Dąbskich składali postulaty do funduszu sołeckiego, ale na tym się kończyło fot. Sylwia Wysocka
Górki Zagajne, Górki Dąbskie , sołectwo, burmistrz, podział
Koniec dyskryminacji, chcemy podziału
Mieszkańcy Górek Dąbskich w obecnej sytuacji zapewniają, że też chcą podziału, mają dość traktowania ich jak gorszych i poniżania. Zdają sobie sprawę, że gdyby do podziału doszło wcześniej, dziś mieliby już swoją infrastrukturę.
W Górkach Zagajnych doszło do spotkania mieszkańców sołectwa - dwóch wsi wchodzących w jego skład: Górek Dąbskich i Górek Zagajnych z przedstawicielami władzy samorządowej burmistrzem Markiem Szarugą, jego zastępcą Bogną Adamską, sekretarzem gminy Rafałem Heftowiczem. Spotkaniu przyglądali się też radni Rady Miejskiej.
Zebranie to zwołał burmistrz na skutek listu, jaki wpłynął do niego od części mieszkańców Górek Zagajnych, w którym wnioskowali o podział sołectwa na dwa odrębne. Swój wniosek argumentowali przede wszystkim odmienną specyfiką obu wsi i roszczeniowym stosunkiem mieszkańców Górek Dąbskich.
DĄBSKIE BEZ FUNDUSZU NA TEN ROK
- To zebranie jest po to, byśmy poznali argumenty za i przeciwko podziałowi. To Rada Miejska w Kcyni będzie musiała podjąć decyzję, czy wszczynać konsultację i dalsze procedury, czy też od nich odstąpić. Procedura jest długa, zaczyna się od konsultacji, uchwałę o podziale sołectwa podejmuje Rada, są kolejne konsultacje poświęcone statutom sołectw, uchwała o nadaniu statutów i wybory. Wybory organizowane są z przyjętą zasadą, że w pozostawionym sołectwie Górki Zagajne nie prowadzi się wyborów, sołtys i rada sołecka pozostają, natomiast wybory prowadzi się w sołectwie nowym, czyli Górkach Dąbskich, taka zasada była w gminach ościennych - tłumaczył sekretarz.
Odniósł się też do kwestii funduszu sołeckiego tłumacząc, że jeśli Rada w tym roku zdecyduje się na podział sołectwa, to sołectwo Górki Dąbskie z uwagi na krótki okres czasu nie miałoby funduszu sołeckiego. Procedury związane z wyodrębnianiem funduszu polegają na tym, że sołtys musi otrzymać od burmistrza podział środków do 31 lipca. Konieczność zachowania terminów w związku z konsultacjami, ogłaszaniem uchwał w Dzienniku Urzędowym nie pozwoli na wybór sołtysa do końca lipca, co spowoduje, że nowe sołectwo pozbawione by było funduszu. - Trzeba się zastanowić nad racjonalnością takiego posunięcia, mamy 36 sołectw i za tym idą koszty. Trzeba pamiętać o tym, że to zebranie wiejskie decyduje o podziale środków, a nie sołtys - podkreślił Rafał Heftowicz.
Burmistrz Marek Szaruga odpowiadając na pytanie zebranych poinformował, że fundusz sołecki tego sołectwa wynosi 22.354,70 zł.
Ireneusz Ćwik wyliczył, że przez cztery lata fundusz stanowi ponad 80.000 zł, za poprzedniego sołtysa było zaledwie po 5.000 zł rocznie i modernizowane były drogi na pola. - Przez ostatnie cztery lata nie było żadnych inwestycji na tych drogach. To jest jakaś dziecinada, żeby przy takich pieniądzach nie było dróg na pola i o to głównie chodzi. Mnie nie obchodzi, kto jest sołtysem, ale chcę, by działania były widoczne, ja płace duże podatki, a na pole nie mam jak dojechać i o to mi chodzi. Jak się podzielimy, każdy będzie miał swoje pieniądze i każdy będzie robił w swojej wsi - mówił Ireneusz Ćwik.
NIE MA ZGODY, POTRZEBNY ROZSĄDEK
Padł zarzut, że na wybory sołeckie przyszło 100 mieszkańców z Górek Dąbskich, mimo że wcześniej w zebraniach nie uczestniczyli, w sprawach sołectwa się nie orientują, nie udzielają się, a przesądzili o wyborze sołtysa. Mieszkanka Górek Dąbskich Irena Byrgiel przynała, że na wybory może przyszło mniej mieszkańców Górek Zagajnych i stało się tak, że sołtys został wybrany głosami Górek Dąbskich i części Górek Zagajnych. - Pan kandydował cztery lata temu i nie został wybrany, teraz kandydował syn i też przegrał i od tego powstała wojna w sołectwie. Nie chodzi o to, by jedna wieś drugiej wsi palcami oczy wydłubywała - mówiła mieszkanka Górek Dąbskich zwracając się do Juranda Świerca. Zganiła, że części mieszkańców nie podobało się, że po wyborze sołtysa Górki Dąbskie biły mu brawo, nie spodobało się to, co powiedział, że Górki Dąbskie były pomijane.
Zofia Okrutnik podkreśliła, że nie chodzi o wyrzucenie z sołectwa, a o odłączenie. Nawiązując do zebrań sołeckich i podziału funduszu zapewniała, że na tego typu zebraniach powinni być mieszkańcy jednej i drugiej wsi tego sołectwa. - Jeżeli są potrzeby, należy je sygnalizować, bo nikt nie będzie wróżył, czego potrzebują i co by się spodobało, co by chcieli mieć mieszkańcy Górek Dąbskich. Konkretnie, jakie potrzeby sygnalizowaliście, jakie były wasze postulaty i na jakie rada sołecka się nie zgodziła. Po ostatnich wyborach Zofia Okrutnik uznała, że zgody pomiędzy tymi wsiami nigdy nie było i nie będzie.
Burmistrz zaznaczył, że gminy za rok czy dwa nie będzie stać na to, żeby pobudować świetlicę czy infrastrukturę sportową. - Dlatego apeluję, byście państwo spokojnie i z rozsądkiem podeszli do tematu podziału sołectwa. Pokierujmy się rozsądkiem i spokojem, by nie wybuchł konflikt, którego nie da się opanować. Tyle lat żyliście wspólnie i było dobrze, dlatego myślę, że tak powinno być nadal - mówił burmistrz.
Mieszkanka Górek Dąbskich, która była w radzie sołeckiej ostatniej kadencji zaznaczyła, że postulowała o drogę, o plac zabaw, ale pozostawało to bez echa.
NIE MIELI SIŁY PRZEBICIA
Tomasz Świerc zaznaczył, że w sprawie rozłączenia sołectwa nie o to chodzi, by zmienić sołtysa. Od początku informował, że jeśli dojdzie do nowych wyborów, on kandydować nie będzie i da szansę sołtysowi, żeby się wykazał. - Bardzo mnie boli, że mnie się oskarża o zwady i zamieszanie, a podkreślić należy, że kłótnie były już za sołtysa Jana Filipka i padały za jego czasów wnioski za odłączeniem. Chcemy dać Górkom Dąbskim samodzielność, aby sami mogli działać - mówił Tomasz Świerc.
W sprawie drogi przez wieś w Dąbskich pytał, ile razy występowano do władz Brzysko-Rolu o doinwestowanie naprawy drogi. Otrzymał odpowiedź, że firma nie jest tym zainteresowana, bo płaci podatki i nie będzie naprawiała dróg, bo to jest zadaniem gminy.
Jan Filipek, były sołtys z 31-letnim stażem zapewnił, że Górki Dąbskie nie były skore do pracy, że kiedy zrobił im boisko, to siatka i piłka, jaką im dał, znikła. - Moim zdaniem, należy rozłączyć i niech każdy robi dla siebie i u siebie, zróbmy głosowanie i wszystko będzie jasne. Uważam, że należy rozłączyć te dwie wsie - mówił Jan Filipek.
Teresa Osial dobrze oceniła współpracę kobiet z obu tych wsi w Kujawsko-Pomorskim Stowarzyszeniu Kobiet Wiejskich. Jednak rozłączenie sołectw uważa za konieczne. W kwestii rozjeżdżanej przez spółkę drogi przypomniała, że były postulaty, by zaprosić prezesów spółki na zebranie wiejskie, by omówić zakres współpracy w sprawie drogi. Jednak do zaproszenia nie doszło. - A mówi się o drodze bocznej na pola i z niej by mógł korzystać ciężki sprzęt gospodarstwa, bo nie wiem, ile kamienia by się wysypało na drogę, to i tak to rozjadą, tylko pytanie, czy o to mają walczyć mieszkańcy Górek Zagajnych, skoro Dąbskie nie interweniują - mówiła Teresa Osial. Zapewniała też, że nie jest prawdą, że po zebraniu wyborczym zrobiła się wojna, bo nie jest to żadna wojna, a raczej przepychanki na argumenty. - Mieszkańcy Górek Dąbskich nie mówią, dlaczego nie chcą się odłączyć. Mówią o funduszu sołeckim, a po podziale będą go mogli dzielić według swoich potrzeb - kontynuowała mieszkanka Górek Zagajnych.
Zapewniła też, że w poprzedniej kadencji było dwóch mieszkańców Górek Dąbskich w radzie sołeckiej i nie składali postulatów co do inwestycji w ich wsi. Po tym stwierdzeniu powstała wrzawa, przedstawiciele Dąbskich zapewniali, że takie postulaty były systematycznie składane, tylko nie miały siły przebicia. Teresa Osial przyznała, że mieszkańcy tej wsi licznie przyszli na wybory sołeckie, ale nie chodzili, kiedy był podział funduszu sołeckiego i nie walczyli wtedy o swoje, a teraz mają pretensję, że inwestycje były w Zagajnych. - Ogrom robimy w czynach społecznych i trudno wymagać, żeby rolnik szedł z Górek Zagajnych do Górek Dąbskich z łopatą równać drogę. U nas kiedy przyjeżdżała szlaka, mężczyźni szli ją rozgarniać. Zapewniła też, że działające ponad podziałami Stowarzyszenie Kobiet nikogo nie wyrzuca, nie ma też żadnych kar za rezygnację, jeśli ktoś chce odejść, to składa rezygnację i nieprawdziwe są informację, że stowarzyszenie wyrzuca panie z Dąbskich i żąda jeszcze odszkodowań, co padło na sali - wyjaśniała Teresa Osial.
Mirosława Kujawa, członek rady sołeckiej z poprzedniej kadencji, zapewniła, że wnioskowano o drogę, o plac zabaw, jednak bezskutecznie.
ZDECYDUJĄ RADNI
Zofia Okrutnik wyraziła żal, że na zebranie przyszło tak mało radnych i tak mało mieszkańców Górek Dąbskich, że nie usłyszała argumentów przeciwko podziałowi. - Wierzę, że mimo długiej procedury, kosztów, ten podział nastąpi. Uważam, że to najlepsze, co może te dwie społeczności spotkać - powiedziała Zofia Okrutnik.
Tomasz Świerc pytał przewodniczącego Rady, czy już sobie wyrobił własne zdanie o podziale. Zbigniew Witczak wyjaśniał, że o podziale decydowała będzie społeczność całego sołectwa. - Jest tu sześcioro radnych i każdy sobie opinię wypracował, kiedy będziemy temat konsultowali z Radą, nasze opinie przedstawimy, podobnie jak włodarze, a decyzję podejmuje cała Rada - objaśniał przewodniczący. Tomasz Świerc apelował: - Najważniejsze, żeby inne osoby nie podejmowały decyzji pod naciskiem.
W DĄBSKICH TEŻ CHCĄ PODZIAŁU
O spotkanie poprosili mieszkańcy Górek Dąbskich.
Przyznają, że sprawa zaczęła się od chodnika, że pobudowano kawałek w Górkach Dąbskich, co było pierwszą inwestycją od niepamiętnych czasów. Później sprawę zaogniła kwestia wyborów sołeckich i deklaracja sołtysa, że teraz zacznie inwestować w Dąbskich. - To się nie podobało, zaczęto nam wytykać kwestie popegeerowskie, czujemy się jak gorsza kategoria ludzi, ludzi do brudnej roboty, bo nawet w stowarzyszeniu byłyśmy wzywane do pracy w kuchni. Kiedy nie dopisały panie z Zagajnych, był telefon, że jest dużo pracy a nie ma ludzi, rzucaliśmy wszystko i do świetlicy, bo zrobione być musi - przypomniały mieszkanki Górek Dąbskich.
Zapewniają, że gdyby wygrał Tomasz Świerc, to mieszkańcy Górek Dąbskich, którzy w znacznej części obstawiali Tomasza Osiala, by się z tym pogodzili i nie czynili uwag, złośliwości i wojny aż po podział sołectwa.
Podkreślają też, że dla nich przykrą jest sytuacja, w której się znaleźli, bo tyle lat wspólna szkoła, sklep, świetlica, stowarzyszenie kobiet, OSP a teraz z gazet się dowiadują, że chce się ich usunąć z sołectwa. Zarzuca się im patologię, lenistwo, a tak nie jest. Kamień na drogę dostawali raz na rok, nawet nie zawsze. Zapewniają, że do nich nigdy nie było zaufania, zabrano im siatki z bramek do Zagajnych i oddano stare, zniszczone, a teraz mówi się, że ich nie uszanowali.
Mieszkańcy Górek Dąbskich w takiej sytuacji, kiedy traktuje się ich jako gorszą kategorię uznali, że sami będą dążyli teraz do podziału, by stać się odrębnym sołectwem. Nie przeraża ich nawet zapowiadany brak funduszu sołeckiego przez rok, bo przez lata nic z niego nie mieli, więc nie robi to dla nich różnicy. Zdają też sobie sprawę, że będą mieli wpływ na kształtowanie swej wsi i inwestowanie w niej, a nie tylko na zgłaszane postulaty. - Gdybyśmy zrobili to kilka lat wcześniej, dziś byśmy byli w zupełnie innym miejscu. Pewnie byłby i plac zabaw i może biesiadnik, może byłaby też droga we wsi, a tak stoimy na początku drogi, mimo wielu lat funduszu sołeckiego - uważają mieszkańcy Górek Dąbskich.
Sylwia Wysocka, 21 V 2015
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze