Kierzkowo, koparka, zaspy, droga, odśnieżanie
Koparką przeciw zaspom
Zgłosił się do nas mieszkaniec Barcina, który w związku z opadami śniegu pod koniec zeszłego tygodnia zdecydował się z własnej woli pomóc w odśnieżaniu drogi w Kierzkowie. Liczył na rekompensatę poniesionych kosztów, ale jej nie otrzyma, bo to nie jemu gmina Żnin udzieliła zamówienia na odśnieżanie.
ODŚNIEŻYŁ, CHCE ZAPŁATY
W ostatnią sobotę rano warunki na drogach Pałuk po raz kolejny tej zimy nie były dla kierowców łatwe. Przekonała się o tym żona naszego rozmówcy, Przemysława Kawki z Barcina.
- Moja żona rano w sobotę jechała samochodem do rodziców, do domu wypoczynkowego w Kierzkowie. Prowadzi tam droga przed cmentarzem w lewo. Niestety, droga nie była odśnieżona i samochód utknął w zaspach. Nie tylko ten jeden samochód. Żona dzwoniła do mnie, że ma problemy, więc ja zadzwoniłem na policję, a oni powiedzieli, że powiadomią zarządców dróg powiatowych. Jednak drogowcy długo nie przyjeżdżali. Prowadzę firmę i miałem do dyspozycji koparkę. Zadzwoniłem do operatora. Przyjazd koparki i odśnieżanie, a następnie powrót z Kierzkowa to były 4 godziny pracy maszyny i operatora. Dzięki temu przejazd został udrożniony. W poniedziałek zadzwoniłem do Zarządu Dróg Powiatowych z pytaniem, czy otrzymam pieniądze według płaconych roboczogodzin za to, że zrealizowałem to odśnieżanie za drogowców. Usłyszałem od jakiegoś pana, że nie ma takiej możliwości. Podobnie nie mogę liczyć na zwrot pieniędzy, choćby za paliwo. Tłumaczyłem, że poniosłem koszty. Ten pan już nie chciał mnie słuchać i odłożył słuchawkę. Nawet bym się nie skarżył gazecie, ale nie usłyszałem nawet dziękuję i zostałem potraktowany niemiło. Jestem oburzony - opowiedział nam Przemysław Kawka.
NIE NASZA DROGA
- To nie do końca tak. Wiem, bo to z tym panem rozmawiałem - okazało się, że telefonicznym rozmówcą Przemysława Kawki był Jacek Mazany, dyrektor Zarządu Dróg Powiatowych w Żninie z siedzibą w Podgórzynie. - Podziękowałem za to, że wykonał pracę, ale oznajmiłem, że nie było żadnej umowy w tej sprawie. Mnie obligują przepisy ustawy o zamówieniach publicznych i nie otrzyma pieniędzy, gdy nie było żadnej umowy. Podobnie nie mogę uczynić nic w kwestii zapłacenia choćby za samo paliwo do koparki. My poza tym rozmawialiśmy - tak można określić - wirtualnie - to znaczy mój rozmówca z góry założył, że zdarzenie miało miejsce na drogach powiatowych i do nas zadzwonił o zwrot kosztów. A przecież nie jest powiedziane, że to było na drodze powiatowej. Wydaje mi się, że jeśli to była droga do domków letniskowych, to raczej nie jest ona administrowana przez nas i to nie do nas należało kierować pretensje.
WYSZEDŁ PRZED SZEREG
Ustaliliśmy, że droga, na której w sobotę utknęła małżonka Przemysława Kawki należy do gminy Żnin. Odpowiedzialny za odśnieżanie dróg gminnych na terenie m.in. Kierzkowa jest Marian Szwed z Chomiąży Księżej. To jego firmie Urząd Miejski w Żninie udzielił zamówienia na zadanie odśnieżania dróg gminnych w sołectwach: Jadowniki Rycerskie, Kierzkowo, Wójcin, Chomiąża Księża. - Tak, tutaj chodzi o drogę gminną. To była sobota przed południem. Ja odśnieżam drogi na moim odcinku często na telefon od sołtysa Wójcina, pana Fabiana Heinicha. Otóż mieszkańcy dzwonią najpierw do sołtysa, bo kto bezpośrednio odpowiada za drogę, to nie muszą wiedzieć. Wspomniana droga w Kierzkowie nie tylko prowadzi do domów letniskowych, ale też do jednej posesji stale zamieszkiwanej - mieszka tam mama pana Heinicha, do której często musi jeździć pogotowie, gdyż ona choruje. Zapewniam, że o tej drodze nie zapominamy. W sobotę przed południem mój syn jechał już tam pługiem. Zastał na drodze pana, który powiedział mu, że już tam pracuje koparka i niech mój syn tam nie wjeżdża, bo tylko rozrzuci z powrotem zgarnięty wcześniej śnieg. Mówił, że im się spieszyło, ponieważ organizują spotkanie w swoim domku letniskowym. Dlatego syn odjechał. Ja na pewno nie zwrócę tych kosztów, bo o pomoc nie prosiłem, a ten pan wyszedł przed szereg. W magistracie w Żninie tez pieniędzy nie dostanie, bo gmina z nim umowy nie podpisywała na odśnieżanie w Kierzkowie. Zdarzały się takie przypadki, że ktoś zniecierpliwiony wyjechał swoim sprzętem na drogę przede mną. To jednak nie znaczy, że musiał tak zrobić. Dlatego ja żadnych kosztów nie będę zwracał - powiedział Marian Szwed.
- Jest firma odśnieżająca, której płacimy, a jeśli ktoś inny ma chęć odśnieżyć, bo mu „się spieszy” to może to przecież zawsze zrobić. Nas obliguje ustawa o zamówieniach publicznych i za takie rzeczy, że ktoś sobie odśnieżył naszą drogę - nie płacimy - oznajmił Ryszard Parjaska, specjalista do spraw dróg w żnińskim ratuszu.
Karol Gapiński
Pałuki nr 1098 (9/2013)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze