Bernadeta Rybczyńska przyznaje, że z endoprotezą w biodrze i zwyrodnieniem kolana ciężko jej się poruszać po równej nawierzchni, a co dopiero pomiędzy grobami, gdzie ułożona została kostka
fot. Magdalena Kruszka
Łabiszyn, cmentarz, kostka, grób, sąsiadka, konflikt, porozumienie
Kostka pomiędzy grobami, konflikt między sąsiadkami
Odstępy między grobami muszą mieć minimum 40 cm. Reszta, czyli to, czy między grobami jest piasek czy kostka, zależy od księdza i właścicieli grobów. Okazuje się, że czasem brak porozumienia w tej kwestii skutkuje poważnym konfliktem.
Bernadeta Rybczyńska z Jeżewa ma grób bliskich na łabiszyńskim cmentarzu od przeszło pięćdziesięciu lat. Od wielu lat jej grób sąsiadował z grobem bliskich Marii Łukasik ze Smogorzewa. Panie nigdy dotąd nie miały między sobą zatargów, choć na cmentarzu przy grobach bliskich spotykały się regularnie.
- Ona wcześniej miała taki sam pomnik jak mój, bo tu leżał jej ojciec, a jak zmarł jej mąż, to zmieniła pomnik, nie powiem - bardzo ładny pomnik, ale coś ją podkusiło, żeby kostkę wokół niego położyć - mówi Bernadeta Rybczyńska. - Ja bym nie robiła rozgłosu, gdyby to zrobili jak należy, ale ta kostka jest wyżej niż ziemia i jak ja mam pomiędzy grobami chodzić? Nie dość, że tu jest i tak wąsko, to jeszcze takie nierówności się porobiły. Ja mam endoprotezę w biodrze, zwyrodnienie kolana i poważne problemy z poruszaniem się, więc jak ja mam się tu zmieścić, żeby chociaż wyczyścić mój pomnik? Ani się tu nachylić, ani zgrabić.
Sąsiadka Bernadety Rybczyńskiej kostkę zakładała pod koniec września. Wtedy akurat proboszcza parafii św. Mikołaja Krzysztofa Sobieralskiego nie było, więc nie można się było z nim w tej sprawie rozmówić. Bernadeta Rybczyńska wspomina jednak, że później dwukrotnie była u księdza zgłosić swoje zastrzeżenia co do kostki położonej w sąsiedztwie jej grobu. Podkreśla, że sąsiadka w ogóle nie przyszła z nią ustalać tego, jak będzie wyglądać kostka, ani nie poinformowała jej o planach jej zakładania. Wspomina, że podczas pierwszej wizyty u proboszcza w tej sprawie, ten obiecał sprawdzić wykonanie, a jak drugi raz u niego była, to zapewnił, że w jego ocenie kostka została wykonana jak należy.
- To samo powiedział mojej siostrze z Bydgoszczy, która do niego dzwoniła - mówi mieszkanka Jeżewa. - Gdyby ta kostka była równo z ziemią zrobiona, to ja bym nic nie zrobiła, ale tu się schodek zrobił, woda pod sam pomnik będzie mi ściekać. To zostało zrobione bez namysłu. Na Wszystkich Świętych Maria Łukasik pytała, czy mi się jej nowy pomnik podoba i wtedy jej powiedziałam, że pomnik owszem jest bardzo ładny, ale na kostkę się nie godzę. Wtedy stwierdziła, że mam drugą stroną chodzić. A tu się teraz tak wąsko zrobiło, że jak ludzie przechodzą, to się muszą mojego grobu chwycić, żeby przejść, więc powiedziałam, że tej kostki to nie podaruję.
Bernadeta Rybczyńska przyznaje, że wcześniej konfliktów z sąsiadką z cmentarza nie miała, a zaczęło się od feralnej kostki. Przyznaje, że proponowano jej, żeby także przy swoim grobie kostkę położyła, jednak ten pomysł jej się nie podoba, i to rozwiązanie jej nie odpowiada.
Maria Łukasik przyznaje, że nie była uzgadniać z nikim chęci założenia przy swoim grobie kostki, bo nie wiedziała, że tak trzeba. Twierdzi, że co prawda odstępy między grobami są niewielkie, ale przejść można. W przekonaniu, że kostkę założyła jak należy, utwierdzili ją ksiądz proboszcz i zarządcy cmentarza, którzy przyznali, że kostka jest założona dobrze.
- Był ksiądz, byłam u grabarzy i mówią, że jest zrobione wedle prawa - mówi Maria Łukasik. - Jak ja inaczej mogłam zrobić? Tu jest położona tylko jedna kostka i narożnik. Nie wiem, jak to teraz będzie. Ksiądz powiedział, że jest dobrze, ale jakbym wiedziała, że sąsiadka będzie mi robić takie problemy, to bym tej kostki nie zakładała. A ona jest po prostu niezgodna. Przecież może stać z drugiej strony grobu, w nogach ma dużo miejsca. Proponowano jej, żeby też założyła kostkę, ale ona nie chce się zgodzić. Zawsze racja musi być po jej stronie. Inni sąsiedzi nie mówią, że coś jest nie tak. Im kostka nie przeszkadza. Ja tę kostkę założyłam, żeby było dobrze, a nie na złość komuś.
Ks. proboszcz Krzysztof Sobieralski przyznaje, że wie o konflikcie w sprawie kostki przy jednym z grobów i osobiście był oglądać, jak to wygląda. Podkreśla, że pretensje Bernadety Rybczyńskiej nie są zasadne.
- Ona nie ma racji - mówi ks. proboszcz Krzysztof Sobieralski.
- Uważam, że kostka jest założona bardzo dobrze. Nie widzę tam innej możliwości. Teren jest ukształtowany tak, a nie inaczej, więc ta kostka musi być nieco wyżej, ale moim zdaniem w niczym to nie przeszkadza. Grabarze proponowali tej pani, żeby lekko podnieść pomnik albo wyrównać kostkę do jej pomnika, ale ona się na to nie zgodziła. Nie można być takim konfliktowym.
Ks. proboszcz informuje, że są zasady, których trzeba przestrzegać. Odległości pomiędzy grobami muszą mieć minimum 40 cm, a jeśli ktoś chce zakładać sobie kostkę, to po pierwsze musi uzgodnić to z rodzinami, które mają groby obok, a po drugie zakładanie kostki nadzorują grabarze, którzy sprawdzają, czy kostka jest założona jak należy.
- Na naszym cmentarzu w większości jest glina, więc wzrasta liczba chętnych do zakładania kostki - przyznaje proboszcz parafii św. Mikołaja w Łabiszynie. - Jak ludzie mają chodzić po glinie, gdzie się maź robi przy niewielkiej wilgotności, nogi się zapadają i ślizgają, to wolą sobie położyć kostkę, przejść suchą nogą i mieć czysty grób.
Proboszcz wspomina też, że zdarzały się już w Łabiszynie takie sytuacje, że pomnik trzeba było rozbierać i przesuwać, bo odstęp między grobami okazał się za mały, albo że ktoś musiał kostkę rozbierać. W tej jednak konkretnej sytuacji nie widzi takiej potrzeby.
Magdalena Kruszka
Pałuki nr 11687 (46/2014)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze