Reklama

Kotłownie w Cerekwicy budowane bez pozwolenia

Ustaliliśmy, że budowa kotłowni dla 5 wspólnot mieszkaniowych na osiedlu w Cerekwicy odbywa się bez niezbędnego pozwolenia starosty. Wczoraj skontrolować teren budów miał inspektorat nadzoru budowlanego. Sytuacja jest poważna, bo teoretycznie grozi nie tylko wstrzymaniem budów, ale nawet nakazaniem przywrócenia stanu poprzedniego. Tymczasem noce są coraz chłodniejsze i mieszkańcy bloków drżą z zimna, bądź - gdy dogrzewają mieszkania elektrycznie - ze strachu, gdy pomyślą o tym, ile zapłacą za prąd.

     Noce robią się ostatnio coraz chłodniejsze, a na osiedlu w Cerekwicy wciąż nie oddano do użytku żadnej z 5 nowych kotłowni, które buduje firma Pobud z Bydgoszczy. Przypomnijmy, że od początku lipca działa na osiedlu 5 wspólnot. Ich blokami administruje zarządca ze Żnina Krzysztof Jóźwiak. Większość członków wspólnot mieszkaniowych była za wypowiedzeniem umów na dostarczanie ciepła i podgrzewanie wody przez firmę Vapo. Ta zaś czyniła to wcześniej przy pomocy jednej zbiorczej kotłowni na pelety. Po wypowiedzeniu umowy z Vapo Krzysztof Jóźwiak otrzymał upoważnienie wspólnot do podjęcia kroków w celu wybudowania osobnej dla każdego bloku, częściowo automatycznej kotłowni na ekogroszek. Przypomnijmy także, że na te inwestycje został zaciągnięty kredyt bankowy. Ostatecznie z tego powodu wzrósł fundusz remontowy o dodatkowe 2 zł za 1m2 powierzchni, tylko po to, aby można było realizować obsługę kredytu. Spłata kredytu przewidziana jest na 12 lat. Koszt całkowity jednej kotłowni ma wynieść 160.000 zł.
     WIERZĄ W KOTŁY I W ZARZĄDCĘ
     Pod koniec lata do dzieła przystąpiła w Cerekwicy firma Pobud z Bydgoszczy, która otrzymała zadanie budowy 5 kotłowni. Robotnicy przystąpili do pracy. Trzeba było zaadaptować piwnice (m.in. zmienić poziom podłogi), wykuć otwór do wsypywania opału i zainstalować nowe piece oraz rury.
     Tymczasem od 1 września nie obowiązywała umowa z Vapo. Spółdzielnia Mieszkaniowa Kłos w Cerekwicy znajduje się w stanie upadłości.
     W blokach nie ma ciepłej wody i nie ma ogrzewania w mieszkaniach. Temperatura w lokalach mieszkalnych ostatnio nocami sięga najwyżej 15 stopni Celsjusza. Chyba, że ktoś dogrzewa mieszkanie grzejnikami elektrycznymi. Wiadomo, że opłaty wówczas znacznie wzrosną, jednak wielu mieszkańców z tym się godzi i są zadowoleni, że wypowiedzieli umowy z Vapo. - Wtedy, gdy mieliśmy wspólną kotłownię, narastały tylko długi, bo połowa mieszkańców w ogóle nie płaciła, a reszta musiała ich w efekcie ogrzewać za darmo. Teraz, z tego co wiem, to ludzie płacą, choć z uwagi na kredyt na kotłownię obciążenia są wyższe - mówiła Krystyna Gawron z bloku nr 58 w Cerekwicy. Mieszka ona tam od czasu, gdy budynek oddano do użytku, a było to w 1978 r.
     Jej sąsiadka dodaje, że wspólnota została założona dlatego, że spółdzielnia też nie grzała. - Gdy jeszcze na zebraniu spółdzielni pytaliśmy pana Mariana Napierałę, prezesa, czy jest możliwość nadal ogrzewania przez kotłownię „Vapo”, to mówił, że nie, bo jest 1.200.000 zł długu, a teraz się chwali, że nie sprawdziliśmy, że zaufaliśmy panu Jóźwiakowi, a „Vapo” mogłoby nas ogrzewać. Ja śmiem w to wątpić, bo co z tego, że kotłownia jest nowa, jak rury stare i byłyby ubytki na cieple? Poza tym chcę powiedzieć, że podwyżka opłat nastąpiła jeszcze zanim zawiązały się wspólnoty mieszkaniowe. Choćby podwyżka ciepłej wody z 16 na 18 zł za kubik - mówiła mieszkanka bloku nr 58. Z kolei Krystyna Gawron podkreślała, że w czerwcu, przed zawiązaniem się wspólnot, za swe mieszkanie zapłaciła bez ceny wody 560 zł, natomiast w sierpniu 640 zł. Zatem jest kilkadziesiąt złotych różnicy, ale ona się z tym godzi biorąc pod uwagę, że wzięty został kredyt na budowę kotłowni.

Reklama

Krystyna Gawron od 1978 r. mieszka w jednym z bloków w Cerekwicy. Powątpiewa w tezę prezesa upadłej spółdzielni mieszkaniowej, że administrowanie za czasów spółdzielni było tańsze niż teraz, gdy wspólnotami zarządza Krzysztof Jóźwiak. fot. Karol Gapiński

     W bloku nr 58 nowy kocioł jest już w piwnicy zainstalowany. Czeka tylko na złożenie komina i podłączenie do użytkowania. Kotłownia została zaadaptowana w pomieszczeniu po dawnej pompowni ciepła. Budowlaniec z firmy Pobud Marek Nadulski powiedział, że trudno szacować, kiedy nastąpi koniec prac związanych z budową kotłowni, ale postęp jest widoczny, a ma być niedługo jeszcze bardziej zauważalny, bo do pracy zostaną ściągnięci kolejni ludzie. Dodajmy, że pracownicy firmy dojeżdżają do Cerekwicy przeważnie z Bydgoszczy.
     Niektórzy mieszkańcy bloków nadal mają bezgraniczne zaufanie do swego zarządcy i uzbroili się w cierpliwość, choć zapowiadał on jeszcze kilka tygodni temu, że od 15 października w blokach będzie ciepło. Termin upłynął, ale ciepła nie ma. - My zawierzyliśmy panu Jóźwiakowi i póki co nas nie zawodzi - powiedziała Krystyna Gawron.
Do kosztów ogrzewania grzejnikami elektrycznymi wychłodzonych mieszkań dochodzą też większe wydatki na butle z gazem. Tego bowiem zużywa się o tyle więcej, gdy trzeba podgrzewać wodę nie tylko do celów konsumpcyjnych, ale też do codziennego mycia się całych rodzin. Rachunki mieszkańców mocno zatem wzrosły.
     KOTŁY BEZ POZWOLENIA
     Mieszkańcy bloków obawiają się nadejścia mrozów. Okazuje się bowiem, że trwająca już kilka tygodni budowa kilku kotłowni odbywa się bez stosownych pozwoleń starosty żnińskiego Zbigniewa Jaszczuka. O potwierdzenie tych doniesień poprosiliśmy powiatowego inspektora nadzoru budowlanego w Żninie Zbigniewa Napierałę. Ten sprawdził sytuacje i ustalił, że dla 5 kotłowni dla wspólnot mieszkaniowych oraz kilku indywidualnych dla mieszkań na parterze budynków są prowadzone w starostwie postępowania w sprawie wydania pozwoleń, ale się one jeszcze nie zakończyły. Pozwoleń zatem nie ma.
     - Z informacji, jakie uzyskałem wynika, że prowadzone są tam roboty instalacyjne związane z budową kotłowni. Złożone są wnioski o pozwolenie na budowę do starostwa powiatowego a procedura wydania pozwoleń jest w toku. Skądinąd jednak wiem, że roboty od kilku tygodni toczą się. Dzisiaj rano, na sam początek dnia roboczego (rozmawialiśmy we wtorek przed 9:00  - przypis kg) odebrałem telefon z Wojewódzkiego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego w Bydgoszczy, żebyśmy podjęli działania w związku z informacjami, które do nich dotarły, a z których wynika, że na osiedlu w Cerekwicy podjęto prace budowlane bez wymaganych pozwoleń. Jeśli chodzi o przepisy prawa budowlanego, to w myśl artykułu 28 tegoż prawa każde roboty wymagają decyzji o pozwoleniu na budowę. Roboty można rozpocząć jedynie na podstawie ostatecznej decyzji o pozwolenie na budowę, a nie w trakcie trwania procedury wydania takiej decyzji. Niektóre roboty wystarczy tylko zgłosić do starosty, ale tutaj mamy do czynienia z poważniejszą inwestycją, co do której wszczęto procedury wydania pozwoleń. To, że na osiedlu nie mają teraz ogrzewania, to oczywiście przykra sprawa, ale my musimy patrzeć na przepisy prawa budowlanego. Artykuł 48 tego prawa nakazuje rozbiórkę obiektu lub jego części będącego w budowie, albo wybudowanego bez wymaganego pozwolenia. Żeby jednak odpowiednio obiekt zakwalifikować musimy sprawdzić sytuację na miejscu i przeprowadzić kontrolę. Istnieje możliwość zalegalizowania stanu rzeczy przy przeprowadzeniu tzw. programu naprawczego. Mówiąc w skrócie: inwestor, czy w tym przypadku zarządca z ramienia inwestora wyraża skruchę i zobowiązuje się naprawić szkody. Przy okazji nie ominie go też kara finansowa w zależności od rodzaju obiektu i skali zagrożeń, które zostały spowodowane. Zarządca będzie musiał na własny koszt wykonać, czy ściślej mówiąc zamówić ekspertyzę co należy zrobić, żeby wszystko do stanu zgodnego z prawem doprowadzić - mówi Zbigniew Napierała.
     OD ZAKRYSTII NIE MOŻNA
     Procedury wydania decyzji wszczęto dopiero 26 sierpnia. Powiatowy inspektor nadzoru planował odwiedzić budowę w Cerekwicy w ostatni wtorek. Chciał to jednak uczynić za wiedzą i przy obecności zarządcy Krzysztofa Jóźwiaka. Okazało się jednak rano, że zarządcy tego dnia nie będzie w Żninie ani w Cerekwicy, ponieważ wyjeżdża na pogrzeb. Rzeczywiście biuro Krzysztofa Jóźwiaka było zamknięte, a jego telefon komórkowy wyłączony i również nam nie udało się z nim skontaktować. Natomiast Zbigniew Napierała poinformował, że podejmie kolejną próbę umówienia się z zarządcą podczas wizyty kontrolnej w Cerekwicy w środę.
- Nie chcemy robić paniki i straszyć rozbiórką, bo sytuacja najpierw wymaga zbadania na miejscu, a ludzie zagrożeni brakiem ciepła i tak mają własne zmartwienia. Nie ulega      jednak wątpliwości, że tutaj sprawę próbowano załatwić od zakrystii i bez błogosławieństwa, a tak się nie da i tutaj zarządcy nic nie tłumaczy. Nie umiem wyjaśnić, dlaczego podejmuje się takie prace tuż przed okresem grzewczym, a nie latem - powiedział Zbigniew Napierała.

Reklama

Karol Gapiński
Pałuki nr 1079 (42/2012)

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 14/01/2025 12:10
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości