Nazwę Krakowa ludową etymologią wywodzi się od króla Kraka. Opowieść profesora Stanisława Rosponda zawarta w jego słowniku etymologicznym z 1984 roku jest też mocno bałamutna. Przedstawiam poniżej hipotezę onomastyczną opierającą swój fundament na występujących na terenie Europy nazwach z rdzeniem "Krk". Wniosek - Krak Krakowa nie założył. Jeśli był jakiś Krak - to inny, wymyślony przez twórców legend o początkach Polski. Polemiki mile widziane!
W ramach przygotowań do wędrówki po rumuńskich Karpatach często obcowałem w ostatnim roku z mapami i zwróciły moją uwagę powtarzające się nazwy ze słowem Cracu. Cracu Vacarii, Cracanel, Cracu Muntelui. "Craci" to we współczesnym języku rumuńskim "rozkraczać się", "cracana" - to widły (rdzeń ten pobrzmiewa w nazwie rozwidlonego na cztery grzbiety masywu Kreczeli). Słowa "Cracu" w mym słowniku rumuńskim nie ma, ale na mapach (co potwierdziły wizyty w terenie) ten rzeczownik - występujący często w terenie krasowym południowej Rumunii (góry Godjanu i Mehedyńce) - oznacza wąwóz, pęknięcie skalne, jar krasowy.
Gdy trafiałem na kolejne "Cracu", za każdym razem natrętnie pojawiał mi się w głowie raz Kraków, raz kraking, raz crack i w końcu nastąpiło to, co nastąpić musiało. Pękły mi w głowie szlabany rozdzielające różne języki i wszystko ułożyło się jak pasjans. Crack - po angielsku pęknięcie, rozpadlina. Kraking - rozrywanie długich łańcuchów węglowodorowych na krótsze, tworzące benzynę. A Kraków? Wąwóz. Wąwóz w Krakowie? Oczywiście. Na Wawelu. Na Wawelu, który swą nazwę - co wiadomo od Aleksandra Brucknera - zawdzięcza wąwozowi przecież (Słownik starożytności słowiańskich, red. G. Labuda, Z. Stieber, t. 6, Wrocław - Warszawa - Kraków - Gdańsk 1977, s. 341, 342). Jakiemu wąwozowi? - spytacie zapewne, gdyż nikt z nas go na Wawelu przecież nie widział. Otóż zamek wyższy, wschodni, był jeszcze w XI wieku oddzielony od zamku niższego (na zachodniej części wzgórza) wąwozem właśnie. Wąwozem, zasypanym później w czasie powiększania zamku. Była to na tyle charakterystyczna cecha tego wzgórza, że dała mu nazwę.
Nazwę słowiańską. A Kraku? Cracu? To ta sama nazwa, tylko w innym języku! Pochodząca z wcześniejszych czasów, gdy Dakowie sięgali północnych stoków Karpat (patrz Atlas historyczny świata, PPWK Warszawa - Wrocław 1986, str. 4, mapka: Ludy okresu rzymskiego I - III w. n.e.). Stary, praindoeuropejski rdzeń oznaczający pęknięcie przywarł moim zdaniem do wzgórza nad Wisłą już w tamtych czasach. Później nastąpiło zróżnicowanie semantyczne - Wawel oznaczał wzgórze, Kraków - szerszy obszar. Ale nazwa oznacza to samo. Kraku - dacka i Wawel - słowiańska.
Jak napisałem wczoraj - każda nazwa coś oznacza. Jeśli topografia wyjaśnia toponim - dalej szukać nie trzeba.
Dominik Księski
Gazeta Biskupińska nr 9/2017, strona 12


Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze