Reklama

Ks. Leszek Sobieralski. W piątą rocznicę śmierci

Ciepły, serdeczny, budzący sympatię, dający nadzieję, dla którego nie istniały podziały, a każdy człowiek był równy i zasługiwał na kolejną szansę, na uwagę, na pomoc. Nie szczędził czasu, uśmiechu czy humoru mimo cierpienia z jakim się borykał.

6 marca 2018 roku zmarł proboszcz parafii Narodzenia NMP w Żernikach ks. Leszek Sobieralski. Urodził się 2 grudnia 1959 w Poznaniu. Po ukończeniu Liceum Ogólnokształcącego w Gnieźnie wstąpił w 1978 r. do gnieźnieńskiego seminarium. Święcenia kapłańskie przyjął 2 czerwca 1984 w katedrze gnieźnieńskiej z rąk Prymasa Polski kard. Józefa Glempa. Pierwszą parafią, do której został posłany była parafia w Osieku (1984-1986). Był również wikariuszem w parafiach: Świętych Polskich Braci Męczenników (1986-1987), Opatrzności Bożej (1987-1990) i Chrystusa Króla w Bydgoszczy (1990-1997). W 1997 r. został proboszczem w Linówcu, a 4 lata później proboszczem parafii Narodzenia NMP w Żernikach, gdzie duszpasterzował do chwili śmierci.
Wprowadzenie i modlitwa przy trumnie zmarłego kapłana odbyło się w piątek 9 marca w kościele w Żernikach. Msza św. pogrzebowa sprawowana była w sobotę 10 marca o 14.00 w kościele w Żernikach pod przewodnictwem Prymasa Polski abp. Wojciecha Polaka. Pogrzeb po mszy św. na cmentarzu w Janowcu Wlkp.
Ks. Leszek mimo choroby i trudności z poruszaniem, które szczególnie doskwierały mu w ostatnim czasie, miał ogromny potencjał organizacyjny i integracyjny. Jako duszpasterz powiatowy strażaków doskonale odnajdował się w środowisku służb mundurowych. To on pamiętał o święcie policji i dla nich odprawiał uroczyste nabożeństwo. Organizował festyny dla parafian, liczne pielgrzymki, wycieczki, kilkudniowe zwiedzanie najpiękniejszych zakątków kraju. Doskonały organizator, przewodnik nie tylko w terenie ale i duchowy. Dla każdego miał czas i dobre słowo. Doskonale dogadywał się zarówno ze starcami jak i młodymi ludźmi, czy dziećmi. Był to duszpasterz do którego szło się z uśmiechem, ciepły, serdeczny z poczuciem humoru. To dzięki jego staraniom i dążeniom mała parafia żernicka otrzymała relikwie Jana Pawła II, po które wspólnie pojechaliśmy autokarem i wozami strażackimi do Krakowa, by odebrać je z rąk kardynała Stanisława Dziwisza.
Odszedł proboszcz, który posiadał ogromny dar jednoczenia ludzi, nie dzielił ich z uwagi na stan posiadania czy wykształcenie, dla niego każdy był równy, każdy zasługiwał na uwagę i wysłuchanie. Był zawsze z ludźmi, nie nadużywał swej władzy kapłana, natomiast wspierał, pomagał powrócić na właściwą drogę wiary, podawał rękę, nie skreślał człowieka, i nie ganił. Działał serdecznością i miłością jednocząc sobie ludzi. Mimo bólu i choroby nie szczędził nikomu uśmiechu i dobroci, nie odmawiał pomocy, a drzwi plebanii były zawsze otwarte dla potrzebujących. - Taki ksiądz jakich teraz mało, ksiądz idący z trendem postępu, potrafiący dostosować się do obecnych czasów, który potrafił rozmawiać z ludźmi i zrozumieć drugiego człowieka - tak zwykło się mówić o księdzu Leszku. Był to ksiądz, który dzięki swemu podejściu do drugiego człowieka wciąż miał podczas niedzielnych mszy pełen kościół wiernych. Śmierć przyszła o wiele za szybko, przekreśliła jego plany remontu świątyni, do których się przygotowywał, pozyskiwał środki finansowe. Tak dużo chciał jeszcze dokonać w swej parafii, dla środowiska swych parafian...

Tak pisała Sylwia Wysocka w Tygodniku Pałuki nr 1360 (10/2018).

Reklama

(mr), 5 III 2023

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości