Reklama

Kulisy zmian na stanowiskach w SPZOZ Barcin

Barcin, SPZOZ, zmiany, stanowiska
     Kulisy zmian na stanowiskach w SPZOZ Barcin
     - Jest prawdą, że prowadziłem działalność, ale w momencie, kiedy dowiedziałem się, że postępuję niezgodnie z prawem, to w prawie przewidzianym terminie złożyłem rezygnację - mówi Dariusz Drzewiecki, który niecały rok temu opuścił stanowisko dyrektora barcińskiego SP ZOZ, by niedawno objąć w nim posadę wicedyrektora.

      3 listopada 2011 roku ukazuje się w Pałukach artykuł Dyrektor szpitala łamie ustawę antykorupcyjną. Chodzi o szpital w Żninie. Jak nasi czytelnicy zapewne doskonale pamiętają, ówczesny dyrektor szpitala Tomasz Kuss, który jednocześnie prowadził prywatną praktykę lekarską (czego lekarz robić nie może w świetle ustawy popularnie nazywanej antykorupcyjną), ustąpił ze stanowiska i powołano go na stanowisko wicedyrektora (później je stracił, gdy nie przyjął nowych warunków pracy, które jego następca, dyrektor Roman Pawłowski, chciał dostosować do czasu pracy faktycznie poświęcanego firmie).
     SPZOZ W BARCINIE
     Jaka sytuacja panuje wówczas w barcińskim Samodzielnym Publicznym Zakładzie Opieki Zdrowotnej? Od stycznia 2007 roku kieruje nim dyrektor Dariusz Drzewiecki, który przez pięć lat łączył obowiązki dyrektora i jednego z lekarzy medycyny rodzinnej oraz pediatry pierwszego stopnia w tejże jednostce. Przyjmując stanowisko dyrektora zrezygnował z mandatu radnego Barcina, nie zrezygnował jednak z prywatnej praktyki lekarskiej, co powinien był uczynić.
     Kiedy publikujemy artykuły o problemach dyrektora szpitala w Żninie z ustawą antykorupcyjną, informacja o konflikcie prywatnej praktyki dyrektora Drzewieckiego z pełnionym przez niego stanowiskiem nie jest odkryta. Nikt z władz się tym nie interesuje (podobnie jak nikt nie interesuje się w tym momencie podobnym problemem dyrektora ośrodka zdrowia w Janowcu), także nikomu z naszych dziennikarzy nie przychodzi na myśl, że nie tylko w Żninie łamana jest ustawa antykorupcyjna, ale to samo dzieje się w barcińskim (i janowieckim) ośrodku.
     Nieco później janowiecka opozycja odkrywa, że dyrektor Samodzielnego Zakładu Opieki Zdrowotnej w Janowcu Wielkopolskim Mieczysław Kościelniak łamie ustawę antykorupcyjną prowadząc prywatną praktykę lekarską. Pierwszy artykuł na ten temat publikujemy 12 stycznia 2012 roku. 1 marca 2012 roku piszemy, że burmistrz Janowca Wielkopolskiego Maciej Sobczak odwołał Mieczysława Kościelniaka z funkcji dyrektora SPZOZ w Janowcu. Powód? Konflikt sprawowanej funkcji dyrektora i jednoczesnego prowadzenia prywatnej praktyki lekarskiej.
     POŚWIĘCENIE DLA PACJENTÓW
     27 lutego 2012 roku dyrektor barcińskiego SPZOZ Dariusz Drzewiecki składa rezygnację z funkcji dyrektora. Przyczyna rezygnacji? Dyrektor Drzewiecki jako powód podaje nadmiar obowiązków administracyjnych i wyjaśnia, że jego powołaniem nie jest administracja, a medycyna.
     PRZEŁOŻONA PIELĘGNIAREK NAJLEPSZYM KANDYDATEM
     5 kwietnia burmistrz Barcina Michał Pęziak rozpisuje konkurs na nowego dyrektora barcińskiego ZOZ.
     19 czerwca komisja konkursowa: Sławomir Różański - przewodniczący komisji, Henryk Popławski - zastępca przewodniczącego, Krystyna Błaszak - sekretarz i Iwona Sybilska - członek, przeprowadza rozmowy z trojgiem kandydatów zakwalifikowanych do tego etapu w naborze na dyrektora Samodzielnego Publicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej w Barcinie. Są nimi: Alicja Wiczewska z Piechcina, dotychczasowa przełożona pielęgniarek w SPZOZ w Barcinie, piechcinianin Grzegorz Trawiński - szef gabinetu rehabilitacji w tymże zakładzie oraz żninianka Anna Kiszka (technolog żywności, pracowała wcześniej w sanepidzie). Komisja za najlepszą uznaje kandydaturę Alicji Wiczewskiej, która wygrywa konkurs i 1 lipca 2012 roku obejmuje stanowisko dyrektora barcińskiego SPZOZ. W związku z tym musi pożegnać się z mandatem radnej Rady Miejskiej w Barcinie.
     TEKST O ASTRONAUCIE
     27 lipca burmistrz Barcina ogłasza nabór na stanowisko zastępcy dyrektora SPZOZ w Barcinie. Powołana zostaje komisja konkursowa w ośmioosobowym składzie: wiceburmistrz Sławomir Różański jako przewodniczący komisji, Henryk Popławski jako zastępca, Krystyna Błaszak jako sekretarz oraz członkowie Krystyna Grobelna, Alicja Wiczewska, Stanisław Prywiński, Wiesława Stefaniak-Gromadka i Iwona Sybilska.
     9 sierpnia Karol Gapiński pisze komentarz, w którym dziwi się, że zastępcę dyrektora wybiera dwa razy większa komisja (takie są przepisowe wymogi) oraz zarzuca komisji konkursowej, że nie umiała wybrać osoby spełniającej kryteria formalne i dlatego teraz konieczny jest wybór zastępcy. Komentarz zawiera błąd. Formalne kryteria były przez kandydatkę spełnione. Dyrektor nie musi być lekarzem. We wspomnianym komentarzu jest jeszcze jedno nieudane zdanie: Nabór był przeprowadzony pod kątem wybrania konkretnej osoby, a nie najlepszego kandydata. W Barcinie szeptem mówi się, że w konkursie tak naprawdę chodzi o zmianę na stanowiskach: przełożona pielęgniarek została dyrektorem, a dyrektor zostanie jej zastępcą. Opinii tej nie jesteśmy jednak w stanie niczym poprzeć, więc dwa tygodnie później w Pałukach zamieszczamy obszerne sprostowanie i przeprosiny wraz ze zdaniem: stwierdzenie to odwołujemy. To szczere słowa. Każdy mógł się do konkursu zgłosić. Nie zgłosił się żaden lekarz. Czy można było w takiej sytuacji mieć zastrzeżenia do komisji, że nie wybrała lekarza? Postawienie w opozycji dwóch opcji: konkretna osoba - najlepszy kandydat to też strzał kulą w płot.
     Po zamieszczeniu przeprosin za komentarz Nabór jak na astronautę Karolowi Gapińskiemu z artykułu 212 Kodeksu Karnego (kto pomawia...) zostają wytoczone dwa procesy: przez nową panią dyrektor SP ZOZ oraz przez wiceprzewodniczącego komisji konkursowej.
     O co tu chodzi? - zastanawiają się wszyscy w redakcji. W pewnym momencie ktoś wpada na myśl, że może dyrektor Dariusz Drzewiecki zrezygnował ze stanowiska dyrektora nie dlatego, aby się poświęcić wyłącznie leczeniu, ale ze względu na ustawę antykorupcyjną. A szeptane wieści, że za wyborem na stanowisko dyrektora naczelnej pielęgniarki pójdzie wybór poprzedniego dyrektora na stanowisko wicedyrektora - mogą być prawdziwe. Dlaczego? Stanowiska dyrektora nie można łączyć z prywatną praktyką. Stanowisko wicedyrektora - można.
     Czy jednak dyrektor Drzewiecki prowadzi prywatną praktykę? Zakładaliśmy dotąd, że nie (bo przecież jest dyrektorem). W Bydgoskiej Izbie Lekarskiej uzyskujemy potwierdzenie tego faktu: w czasie pełnienia stanowiska dyrektora SPZOZ Dariusz Drzewiecki nie wyrejestrował, ani też nie zawiesił swej prowadzonej od 1997 roku praktyki prywatnej (w rejestrze BIL widnieje data 2003, bo wtedy zaistniał obowiązek zgłaszania praktyk w Izbie).
     DYREKTOR WICEDYREKTOREM
     Pierwszy nabór na stanowisko wicedyrektora okazuje się nieskuteczny, ponieważ ofertę złożyła zaledwie jedna osoba, a wymaganych rozporządzeniem ministerialnym kandydatów powinno być minimum dwóch. W tej sytuacji konkurs zostaje powtórzony, ale ponownie zgłasza się tylko jeden kandydat, i znów nie następuje rozstrzygnięcie. Jak poinformował nas przewodniczący komisji Sławomir Różański, w związku z tym zastosowanie znajduje przepis mówiący o tym, że dyrektor lub organ może wybierać zastępcę po zasięgnięciu opinii komisji. Dyrektor Alicja Wiczewska zaproponowała, żeby jej zastępcą został Dariusz Drzewiecki, który składał oferty w obu konkursach. 30 listopada komisja konkursowa pozytywnie zaopiniowała tę kandydaturę, a Dariusz Drzewiecki, były dyrektor SPZOZ w Barcinie, z początkiem grudnia został zastępcą dyrektora SPZOZ w Barcinie do spraw lecznictwa.
     GDY SIĘ DOWIEDZIAŁ - ZREZYGNOWAŁ
    Pytania do Dariusza Drzewieckiego skierowaliśmy na piśmie. Pytaliśmy m. in. powtórnie o przyczyny rezygnacji ze stanowiska dyrektora, o to, czy burmistrz wiedział, iż prowadzi on prywatną praktykę lekarską, i czy dyrektor czytał artykuły w Pałukach poświęcone kłopotom innych dyrektorów z ustawą antykorupcyjną.
     Dariusz Drzewiecki odpowiedział, że podstawową przyczyną rezygnacji był brak możliwości pogodzenia obowiązków, natomiast to, że w tym czasie wynikła kwestia niemożności łączenia obowiązków dyrektora i prowadzenia prywatnej praktyki lekarskiej, tylko tę decyzję przyspieszyło.
     - Tę decyzję tak czy inaczej bym podjął, bez względu na to, czy to by kolidowało z moją prywatną działalnością, państwa publikacje nie miały na to wpływu - mówi Dariusz Drzewiecki. - Staram się czytać państwa tygodnik, ale nie jestem w tym zbyt systematyczny, musiałem się cofnąć. Nie znałem wtedy treści całej ustawy i nie wiedziałem, że dotyczy to też placówek publicznych. Absolutnie tego wtedy nie sprawdziłem. Analizowałem sytuację doktora Kussa, doktora Kościelniaka i moją, i każda była zupełnie inna. Musiałem zasięgnąć opinii prawnika i po niej dopiero wiedziałem, że muszę sytuację rozwiązać. To jedynie przyspieszyło moją decyzję.
     Dowiedzieliśmy się, że wcześniej - zasięgając opinii prawnej na temat łączenia funkcji dyrektora z prowadzeniem prywatnej praktyki lekarskiej - dopytywał się, czy coś mu z tej racji grozi. Wówczas uzyskał odpowiedź, że nie. - Jest prawdą, że prowadziłem działalność, ale w momencie, kiedy dowiedziałem się, że postępuję niezgodnie z prawem, to w prawie przewidzianym terminie złożyłem rezygnację, ale z tego tytułu nie jestem przestępcą - zaznacza zastępca dyrektora do spraw lecznictwa. - Łamałem ustawę, ale robiłem to nieświadomie. Zresztą nie ja jeden. Ale w momencie, kiedy dowiedziałem się, że ją łamię, nie szedłem w zaparte, nie taiłem tego. W tej chwili nie ponoszę żadnej odpowiedzialności karnej. Moja opinia jest taka, że ta ustawa absolutnie nie przystaje do obecnej rzeczywistości. Zostały w wielu miejscach ustalone metody obchodzenia tej ustawy, a nazywanie jej antykorupcyjną to gruba przesada.
     ZASTĘPCA MA MNIEJ OBOWIĄZKÓW
     Dariusz Drzewiecki nie pamięta, czy w momencie obejmowania funkcji dyrektora barcińskiego SPZOZ informował burmistrza Barcina o swojej prywatnej praktyce lekarskiej, jednakże zaznaczył, że w czasie, kiedy składał oświadczenia majątkowe, zamieszczał w nich informację także o swojej prywatnej praktyce. Kiedy ukazała się nowa interpretacja przepisów mówiąca o tym, że dyrektorzy SPZOZ są zwolnieni z obowiązku składania oświadczeń, przestał je składać.
     Dariusz Drzewiecki poinformował nas, że składając rezygnację z funkcji dyrektora nie planował startować w konkursie na wicedyrektora. Dlaczego więc chciał zostać wicedyrektorem? - Sama rezygnacja była dla mnie trudną decyzją. O planach tego typu wówczas nie myślałem. Dla mnie najważniejsze było, czy nowy dyrektor mnie zatrudni - powiedział Dariusz Drzewiecki. - A wystartowałem, bo wiem, że posiadam odpowiednie kwalifikacje, posiadam doświadczenie i wiedzę na temat tego zakładu. Nie mam się z czego tłumaczyć. Uważam, że miałem pełne prawo złożyć swoją aplikacje w tym konkursie - stwierdził Dariusz Drzewiecki i podkreśla, że jego obecna funkcja nie wiąże się z żadnymi obowiązkami administracyjnymi, formalnymi ani finansowymi, a jedynie z pełnieniem nadzoru nad personelem wyższym, co nie stanowi dla niego problemu.
     STAŁO SIĘ TAK, JAK SZEPTALI
     Stało się więc tak, jak mówili nasi informatorzy latem: przełożony został podwładnym, jego dotychczasowa podwładna - szefową.

Magdalena Kruszka
Karol Gapiński
Pałuki nr 1093 (4/2013)

Reklama

Komentarz

     Między prywatną a publiczną służbą zdrowia

     Czy doktor Mieczysław Kościelniak wręczył już kwiatki janowieckiej opozycji, która wykryła sprzeczność między piastowaniem stanowiska dyrektora publicznej placówki i prywatną praktyką lekarską, dzięki czemu gmina zdecydowała się na prywatyzację POZ w Janowcu?
     Przecież prywatna praktyka to o wiele lepszy interes dla lekarza, niż stanowisko w publicznej przychodni. Prywatna opieka zdrowotna to też lepszy interes dla gminy. Nie muszą wymieniać okien w przychodni, stawiać pieca, naprawiać dachu. Pojawienie się prywatnych praktyk lekarskich na kontrakcie z NFZ to też lepszy interes dla pacjenta. 10 lat temu należał do publicznej przychodni, ale w chwilach poważnych (np. chore dziecko po południu) wzywał doktora na wizytę prywatną. Teraz ten sam jego doktor jest na kontrakcie w NFZ i tę samą prywatną wizytę ma na koszt NFZ. Prywatyzacja jest za to niedobra dla władzy (nie mylić z gminą): mniej stanowisk, którymi można dysponować, umniejszenie ilości osób i ich rodzin zależnych od samorządu.
     Dziś na stronie 5 piszemy o kulisach zmian personalnych w barcińskiej publicznej służbie zdrowia. Przypomnijmy - w Barcinie mamy dziś NZOZ Renaty Spychalskiej-Adamczyk (mniejszy od samorządowej przychodni) i inne, mniejsze praktyki lekarzy rodzinnych na kontraktach w NFZ, ale najważniejszą przychodnią jest NZOZ. Podobnie jest w Mogilnie, gdzie kontrakt SP ZOZ (w jego skład wchodzi szpital i publiczne przychodnie w Mogilnie, Strzelnie, Gębicach, Markowicach i Wylatowie) obgryzany jest coraz bardziej przez prywatną służbę zdrowia (prywatne NZOZ-y powstały już tam we wszystkich gminach powiatu). Dlaczego „obgryzany”? Ano dlatego, że pieniądze na opiekę zdrowotną dla danej gminy są jak jedna okrągła pizza, którą NFZ musi wykarmić placówki ochrony zdrowia - i prywatne, i publiczne - w proporcji do zarejestrowanych w nich pacjentów. Na początku zmian trend zazwyczaj jest taki, że nowe przychodnie zyskują klientów kosztem starych. Gdy ta faza się kończy, przepływy idą w różne strony w zależności od satysfakcji klienta i oferty przychodni. Odgryzanie coraz większych kawałków pizzy NFZ przez silne przychodnie niepubliczne w Mogilnie spowodowało już kłopoty finansowe SP ZOZ (za małe wpływy, za duże wydatki), z którymi Rada Powiatu nie daje sobie rady. Starosta z PSL chce sprywatyzować firmę - radni z opozycyjnego PO, wzmocnieni przez trzech radnych z koalicji PSL i SLD, nie pozwalają.
     Ale wróćmy do barcińskiej przychodni (która kłopotów finansowych nie ma - podobieństwo, o którym wspomniałem, dotyczy jedynie podobnej sytuacji na rynku świadczeń leczniczych). Czemu żaden lekarz nie zgłosił się do konkursu na dyrektora SP ZOZ? Myślę, że powodem tego jest ta sama ustawa, która spowodowała rezygnację dyrektora Drzewieckiego ze stanowiska. Lekarze nie lubią tej ustawy, która zakazuje dyrektorowi placówki publicznej prowadzenia prywatnej praktyki lekarskiej i wypowiadają się o niej krytycznie (patrz tekst na stronie 5). Ja uważam przeciwnie - jest to właściwe podejście ustawodawcy do problemu.
     Podam pewien prawdziwy przykład - ze Szczytna (pisał o tym „Kurek Mazurski” - tamtejsza gazeta lokalna). Do przetargu na świadczenie opieki zdrowotnej przez zespół ratownictwa medycznego na terenie gminy Pasym pełniący obowiązki dyrektora szpitala Marek Michniewicz nie zgłosił ofert szpitalnego pogotowia, zgłosił natomiast swój prywatny Niepubliczny Zakład Opieki Zdrowotnej „Impuls” w Spychowie, prowadzący działalność związaną m.in. z transportem medycznym. Grupa trzymająca władzę w Szczytnie była tak mocna, a jednoosobowa opozycja w Radzie Powiatu tak słaba, że z wnioskiem o jego odwołanie ze stanowiska dyrektora szpitala wystąpiło do starosty... Centralne Biuro Antykorupcyjne. I na koniec cytat z „Kurka Mazurskiego”: „Starosta będzie się musiał tłumaczyć przed prokuraturą z tego, że przez prawie siedem lat tolerował sprawowanie funkcji p.o. dyrektora szpitala przez Marka Michniewicza, prowadzącego jednocześnie prywatną działalność gospodarczą. Zawiadomienie w tej sprawie złożyło CBA, dopatrując się w działaniach Jarosława Matłacha naruszenia przepisów ustawy antykorupcyjnej.”
     U nas - przynajmniej na razie - wytoczono przed sądem dwa procesy jedynie naszemu dziennikarzowi.
     Pora na konkluzje. Mam dwie. Po pierwsze - uważam, że cała podstawowa opieka zdrowotna powinna być sprywatyzowana - także w Barcinie. Wtedy nie byłoby też kłopotów z prywatną praktyką - naturalną rzeczą jest prowadzenie prywatnej praktyki we własnym ZOZ.
     Po drugie - ustawa uniemożliwiająca zajmowanie stanowisk w publicznej służbie zdrowia przez osoby prowadzące prywatne praktyki lekarskie jest ustawą potrzebną. Powiem więcej - moim zdaniem zakaz nie powinien dotyczyć tylko stanowiska dyrektora, ale w ogóle etat w publicznej służbie zdrowia nie powinien się łączyć z pracą w prywatnej służbie zdrowia.

Reklama

Dominik Księski
Pałuki nr 1093 (4/2013)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości